Reklama

Reklama

Krzysztof Bosak: Według lekarzy kwarantanna paraliżuje służbę zdrowia

- Należy wsłuchać się w głosy lekarzy, którzy mówią, że system masowego testowania i kwarantann, zaczyna paraliżować normalne funkcjonowanie ochrony zdrowia - mówił polityk Konfederacji Krzysztof Bosak w programie "Śniadanie w Polsat News".

W niedzielę (6 września) gośćmi Piotra Witwickiego byli również: Paweł Mucha z Kancelarii Prezydenta (PiS), Marcin Kierwiński (PO-KO), Agnieszka Ścigaj (PSL- KO), Bartosz Kownacki (PiS), Artur Dziambor (Konfederacja) oraz Maciej Konieczny (Lewica Razem).  

Reklama

Głównym tematem spotkania była sytuacja w służbie zdrowia w związku ze spodziewaną jesienną falą zakażeń koronawirusem. 

Prowadzący program zwrócił się do Krzysztofa Bosaka z pytaniem, czy podtrzymuje swoją niedawną wypowiedź, że społeczeństwo jest przesadnie zastraszane koronawirusem.

"Paraliż w służbie zdrowia"

- Jeżeli faktem jest, że śmiertelność na tę chorobę nie okazała się zatrważająco duża, to powinniśmy traktować ją w sposób mniej przerażający opinię publiczną niż dotychczas i dokończyć uchylenie regulacji - powiedział Bosak. - Przypomnę, że branża eventowa czy kulturalna ciągle stoją. Artyści nie mogą dawać koncertów, podczas gdy my politycy możemy zorganizować - opierając się na przepisach prawa o zgromadzeniach - spore spotkanie ze swoimi sympatykami. To jest kompletnie bez sensu - ocenił. 

- Rząd powinien wprowadzić jednolite, w miarę proste i liberalne reguły w szkołach. Nie można zrzucać odpowiedzialności na dyrektorów - kontynuował polityk. 

Jego zdaniem "dominuje ogromny oportunizm, ogromny strach na wszystkich poziomach, żeby podjąć jakieś wiążące decyzje". - Potrzebni są politycy odważni, którzy będą to mówić - stwierdził Bosak.

W kontekście pandemii koronawirusa, gość programu krytycznie wypowiedział się również o działaniach Ministerstwa Zdrowia. 

- Należy wsłuchać się w głosy lekarzy, którzy mówią, że cały ten system masowego testowania i kwarantann, zaczyna paraliżować normalne funkcjonowanie ochrony zdrowia. Skoro w przypadku innych chorób o podobnej śmiertelności nie stosujemy takich reguł, to dlaczego robimy to w przypadku COVID-19? - argumentował parlamentarzysta.

"Ile już można straszyć tymi Włochami?"

- Dlaczego ministerstwo ciągle podtrzymuje tę praktykę, że podaje dane o koronawirusie bez odniesienia do danych o innych chorobach? Jeżeli chce tak świetnie informować społeczeństwo, to niech podaje codzienne dane również o innych chorobach, a nie tylko o jednej. Niech to będą nawet dane uśrednione, ale żeby obywatele mieli pewną proporcję. Bo w tej chwili zaczyna to wyglądać na jakiś system inżynierii zbiorowym strachem społeczeństwa. I to nie prowadzi do racjonalnych decyzji - dodał Bosak.

- Zgoda panie pośle, ale widział pan, co się działo we Włoszech? - zwrócił uwagę Piotr Witwicki. 

- Ale ile już można straszyć tymi Włochami? Jesteśmy po pół roku obecności koronawirusa w Polsce i myślę, że polscy naukowcy, lekarze, decydenci mogą już wyciągnąć wnioski z naszych doświadczeń - bronił swego stanowiska Bosak.

Jego zdaniem, pod pretekstem koronawirusa usprawiedliwia się obecnie wszelkie zaniedbania - zarówno w administracji,  jak i w ochronie zdrowia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy