Reklama

Reklama

Murdzek: Rekomendujemy obronę pracy dyplomowej w formie zdalnej

Blisko pięć tys. studentów ostatniego roku pielęgniarstwa mogłoby z dnia na dzień wejść do systemu ochrony zdrowia i pomóc w walce z koronawirusem. Nie mogą jednak obronić prac dyplomowych. W czasie, gdy ich wiedza i umiejętności mogłyby okazać się niezbędne, siedzą w domach. - Decydujące jest zdanie ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i dlatego to w tamtym ministerstwie, ale we współpracy z nami, przygotowywana jest propozycja, żeby część praktyczną egzaminu dyplomowego na kierunku pielęgniarstwo można było przeprowadzić zdalnie - mówi Interii nowy minister nauki i szkolnictwa wyższego Wojciech Murdzek.

Łukasz Szpyrka, Interia: Zdecydował pan już, jak postąpi 7 maja, kiedy to prawdopodobnie w Sejmie dojdzie do jednego z ważniejszych głosowań w ostatnim czasie?

Reklama

Wojciech Murdzek, minister nauki i szkolnictwa wyższego: - Nie poznaliśmy jeszcze finalnego efektu prac Senatu. Dyskusje trwają, a wszyscy zastanawiamy się, jak bezpiecznie przeprowadzić wybory. Swoją decyzję podejmę w oparciu o analizę wszystkich opinii, które pojawiły się w debacie publicznej. Pomijając samą datę wyborów, pomysł głosowania korespondencyjnego podoba mi się i powinien na stałe stać się jedną z opcji głosowania dostępną dla wszystkich obywateli. Dobrze by było, gdyby do tej puli możliwości dokooptować jeszcze głosowanie przez internet.

Dziś nie wie pan, jak zagłosuje?

- Jeszcze nie wiem. Mam natomiast nadzieję, że tego dnia Zjednoczona Prawica przyjmie jednolity sposób głosowania.

Przejął pan resort nauki w gorącym okresie. Pierwsze dni były wymagające?

- Czas, w którym przyszło mi objąć funkcję, jest wyjątkowy, więc "wejście w tematy" było szybkie. Nie mogę powiedzieć, że już jestem ekspertem w każdym temacie, bo byłoby to nieuczciwe. Ale każdego dnia długo rozmawiam ze współpracownikami. Intensywnie pracujemy i z optymizmem patrzę w przyszłość. Nie zapominam jednak, jakie wyzwania stoją przed moim resortem w związku z epidemią koronawirusa.

Jak ważne z perspektywy uczelni jest to, by matury odbyły się w czerwcu?

- To termin, który pozwala nam na bezpieczne przeprowadzenie egzaminu dojrzałości i jednoczesne zachowanie terminu rozpoczęcia roku akademickiego 2020/2021. Oczywiście z całą świadomością, że przeprowadzenie procesu rekrutacyjnego będzie w tym roku wymagało więcej wysiłku od uczelni. Sygnały ze środowiska są jednak budujące, bo rektorzy zapewniają, że podołają zadaniu.

Czerwcowy termin matur jest ostatnim możliwym, by zachować płynność procesu rekrutacyjnego na uczelniach?

- Egzaminy maturalne rozpoczną się 8 czerwca, więc uczelnie będą musiały dostosować tegoroczne uchwały rekrutacyjne do obowiązujących terminów matur. Wyniki matur poprawkowych będą podane 30 września, dlatego należy liczyć się z niewielkim opóźnieniem rozpoczęcia zajęć w roku akademickim 2020/2021. Uczelnie będą musiały prowadzić rekrutację nieco dłużej, żeby umożliwić wszystkim maturzystom dostęp do studiów. Uczelnie mają już chrzest bojowy za sobą. Pokazały, że znakomicie odnalazły się w tym trudnym czasie. Jestem pewien, że w kwestii rekrutacji na studia zachowają się tak samo.

Czy macie plan B, jeśli jednak matury się nie odbędą?

- Jesteśmy zgodni z rektorami uczelni, że rekrutacja na studia powinna odbyć się w oparciu o wyniki egzaminu maturalnego. Nie zakładamy, że matury się nie odbędą.

Czyli planu B nie ma?

- Gdyby taka groźba była realna, będę współpracował z ministrem edukacji narodowej, który w pierwszej kolejności będzie musiał zastanowić się nad alternatywą. Ale nie mamy takich obaw.

W czerwcu mają się odbyć matury, ale też w tym czasie powinny mieć miejsce egzaminy dyplomowe na uczelniach. Odbędą się?

- Wszystkie mechanizmy, które przygotowaliśmy w dialogu ze środowiskiem, zadziałały. Nie dostajemy informacji z uczelni, że "czegoś się nie da".

Obrony prac dyplomowych będą odbywać się w sposób zdalny czy stacjonarny?

- Rekomendujemy uczelniom, aby maksymalnie korzystały z rozwiązań, które umożliwiają naukę zdalną. W taki sam sposób rekomendujemy odbycie egzaminów. W indywidualnych przypadkach, kiedy nie ma takich możliwości, władze poszczególnych uczelni mogą zastanowić się nad wprowadzeniem alternatywnych rozwiązań.  

Ministerstwo dopuszcza możliwość szybszego podejścia do egzaminów dyplomowych dla tych, którzy studiują na kierunkach związanych z ochroną zdrowia?

- Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że nie wszystkie zajęcia mogą być prowadzone zdalnie. Dlatego w przypadku studentów kierunków przygotowujących do wykonywania zawodów medycznych zapewniliśmy zaliczenie części praktyk studentom, którzy pomagali służbom sanitarnym, czy w opiece nad chorymi na koronawirusa. Podobnie elastycznie działamy w przypadku studentów kierunków pedagogicznych. Praktyki mogą być realizowane z wykorzystaniem technik kształcenia na odległość. Staramy się usuwać przeszkody, by możliwie jak najszybciej doszło do zasilenia sektorów, które tego wymagają.

Około pięć tys. studentów ostatniego roku pielęgniarstwa pozostaje w zawieszeniu. Nie mają zajęć, ale też nie mogą rozpocząć pracy w szpitalu, bo nie mają dyplomu. Słyszymy, że w systemie ochrony zdrowia brakuje rąk do pracy. Rozważacie wcześniejsze egzaminy dla tej grupy studentów? Tak, by szybciej weszli do systemu?

- Trwają prace nad rozwiązaniami przyspieszającymi te procesy. W przypadku kierunków medycznych decydujące jest zdanie ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i dlatego to w tamtym ministerstwie, ale we współpracy z nami, przygotowywana jest propozycja, żeby część praktyczną egzaminu dyplomowego na kierunku pielęgniarstwo można było przeprowadzić zdalnie. Myślę, że to krok w oczekiwanym kierunku. Sprawa, którą pan porusza, jest ważna, ale żadna decyzja nie może odbyć się kosztem jakości. Wszystkie procedury powinny zostać dochowane. A finalny głos w tej sprawie należy do ministra zdrowia.

Jeśli minister zdrowia da zielone światło na przyspieszone egzaminy, to w uczelniach, które są przez pana nadzorowane, da pan studentom taką możliwość?

- Nie wyobrażam sobie, żebyśmy opóźniali podejmowanie jakichkolwiek decyzji. W przypadku wprowadzenia takiej możliwości będziemy o tym informowali nadzorowane uczelnie i wspierali je w realizacji. Jestem w stałym kontakcie z ministrem Szumowskim. Wspólnie szukamy najlepszego, optymalnego wariantu. Ale trzeba też pamiętać o jeszcze jednym aspekcie - kształcenie na kierunkach medycznych takich, jak lekarski, pielęgniarstwo albo położnictwo musi odbywać się zgodnie z dyrektywą europejską. Wymienione zawody medyczne to tzw. zawody regulowane i ukończenie studiów na takim kierunku w dowolnym kraju w Europie pozwala na wykonywanie tego zawodu w każdym kraju UE. Gdybyśmy chcieli obejść dyrektywę i zbyt mocno ułatwić kończenie studiów naszym studentom, moglibyśmy równocześnie pozbawić ich prawa wykonywania zawodu - gdyby ktoś uznał, że kształcenie było niezgodne z przepisami europejskimi. Pamiętajmy też, że niezwykle ważne jest zapewnienie bezpiecznego przebiegu całego procesu egzaminacyjnego.

Powstały wytyczne dotyczące opieki nad dziećmi w żłobkach i przedszkolach. Zajęcia mają się odbywać w mniejszych grupach. Czy oddelegujecie tam studentów, by pomogli w opiece nad dziećmi?

- Uczelnie posiadają autonomię, ministerstwo nie może "oddelegować" studentów do pracy w przedszkolu. Natomiast, jeżeli studenci będą chcieli odbyć praktyki w przedszkolu, a władze uczelni i przedszkola wyrażą zgodę, to będzie to kwestia do ustalenia między tymi placówkami.

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama