Reklama

Reklama

Posłowie KO: Przy zakupie respiratorów mogło dojść do przestępstwa

Według Dariusza Jońskiego i Michała Szczerby z KO przyjęcie respiratorów bez niezbędnej dokumentacji, certyfikatów i osprzętu mogło być przestępstwem, a resort zdrowia powinien był skorzystać z prawa do odmowy przyjęcia urządzeń. Posłowie zapowiedzieli też uzupełnienie wniesionego do prokuratury zawiadomienia w tej sprawie.

Posłowie zapowiedzieli we wtorek (8 września) w Warszawie uzupełnienie zawiadomienia, które wnieśli do prokuratury, o podejrzenie nadużycia uprawnień, niedopełnienia obowiązków i poświadczenia nieprawdy. Mają także uzupełnić wniosek, który złożyli w NIK. Posłowie zapowiedzieli też przedstawienie swoich ustaleń wiceministrowie Waldemarowi Krasce.

Reklama

Jak powiedział Szczerba dziennikarzom - umowa podpisana 14 kwietnia "przewidywała, że dostawca przedstawia urządzenia bez kompletnej dokumentacji, która umożliwia użytkowanie sprzętu, który powinien w założeniu ratować życie i zdrowie człowieka".

Wyniki kontroli poselskiej

Według Szczerby i Jońskiego dokumenty przedstawione im w trakcie kontroli poselskiej dowodzą, że respiratory dostarczono bez kart gwarancyjnych, ustawowo wymaganych paszportów urządzenia, instrukcji konserwacji, wykazu firm serwisujących, listy dostawców sprzętu zamiennego i potwierdzonych certyfikatów użytkowania, a dostarczone przewody do tlenu nie odpowiadały obowiązującym w Polsce standardom.

- To oznacza, że prawdopodobnie zostało złamane prawo - powiedział Szczerba, którego zdaniem urzędnicy przyjmujący ten sprzęt, kiedy resortem kierował Łukasz Szumowski, powinni byli skorzystać z prawa do odmowy.

- Zamawiającemu przysługuje prawo odmowy odbioru urządzenia w przypadku dostarczenia urządzeń niezgodnych z umową, w tym nieposiadających niezbędnych dokumentów - zaznaczył Joński. Podkreślił, że z 200 dostarczonych w ramach umowy na 1241 respiratorów żaden nie miał kompletnej dokumentacji.

Wątpliwości dotyczące krótkiej gwarancji

Szczerba dodał, że żadnego z 200 kupionych przez MZ i składowanych respiratorów nie można używać, tymczasem biegnie gwarancja, która - zauważył - wynosi 24 miesiące i jest dwukrotnie krótsza niż gwarancja udzielania respiratorom kupionym przez Agencję Rezerw Materiałowych.

- Do tej pory żaden z tych 200 respiratorów nie został dostarczony. Żaden anestezjolog, żaden oddział intensywnej terapii nie przyjąłby sprzętu niekompletnego, bez podstawowej dokumentacji - dodał.

- Chcielibyśmy, żeby Ministerstwo Zdrowia oddało te respiratory, które są nie do użycia, bo żaden lekarz, żaden dyrektor szpitala nie weźmie odpowiedzialności za respiratory, które nie mają gwarancji, nie wiadomo, skąd są, kiedy zostały zakupione i kto będzie je serwisował - powiedział Joński. Według niego handlarz bronią, od którego kupiono sprzęt, powinien zwrócić nie 70 mln zł przedpłaty przekazanej mu przez MZ, lecz 95 mln zł, ponieważ respiratory są niekompletne.

Według Szczerby minister Adam Niedzielski, który zastąpił Szumowskiego, "rozpoczynając urzędowanie powinien tę sprawę dokładnie wyjaśnić". Zaznaczył, że Niedzielskiego sprawa respiratorów nie obciąża, ale nie powinien zwlekać z jej wyjaśnieniem.

Joński wezwał marszałek Sejmu Elżbietę Witek do uzupełnienia najbliższego porządku obrad o sprawę powołania komisji śledczej. Szczerba dodał, że chciałby, aby Sejm zajął się projektem dotyczącym "zniesienia bezkarności urzędniczej", którą PiS wprowadził w tzw. tarczy 2.0.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje