Reklama

Reklama

RMF: Ministerstwo Zdrowia szykuje się na drugą falę koronawirusa

Do końca wakacji specjalny zespół powołany przez ministra zdrowia ma opracować plan na to, jak poradzić sobie z drugą falą koronawirusa w Polsce. Szczyt zachorowań spodziewany jest na jesień. Wtedy też druga fala COVID-19 zapewne spotka się ze szczytem zachorowań na grypę. Każdego roku na grypę i choroby grypopodobne choruje do czterech milionów osób.

Kluczowe będzie odróżnienie chorych na COVID-19, czyli zarażonych koronawirusem, od chorych na grypę i infekcje górnych dróg oddechowych. Problem w tym, że objawy są podobne i nie można wykluczyć, iż wszyscy spotkają się w tej samej poczekalni w przychodni. To będzie główne wyzwanie dla systemu ochrony zdrowia.

Reklama

Plan działania na taką sytuację ma opracować zespół ministerialnych ekspertów. Fala może być olbrzymia. "Dziennie możemy mieć do 100 tysięcy osób w przychodniach ze schorzeniami grypowymi i paragrypowymi. To pokazuje nam skalę, na jaką się musimy przygotować. Musimy oddzielić pacjentów grypowych od pacjentów koronawirusowych" - mówi rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Testy przed wizytą w przychodni

Jak dowiedział się reporter RMF FM Mariusz Piekarski, nie jest wykluczone, że po pierwszym telefonicznym wywiadzie, część osób przed wizytą w przychodni będzie musiała obowiązkowo zrobić test na koronawirusa, np. w punktach drive thru.

Z kolei przy Narodowym Funduszu Zdrowia już powstał zespół, który ma opracować plan powiększenia listy szpitali jednoimiennych, albo wydzielenia oddziałów dla wszystkich chorych z objawami grypy lub koronawirusa.

Czy wystarczy nam testów?

Resort zdrowia zapewnia, że w jesiennym szczycie zachorowań nie braknie testów na koronawirusa, bo w magazynach czeka milion testów genowych. "Na dziś nie ma jeszcze takiej potrzeby, ale na pewno przygotowujemy możliwą bazę buforową, która mogłaby obsługiwać dodatkowe testy" - mówi Andrusiewicz. Rozważane jest też zwiększenie listy laboratoriów, które mogłyby takie testy wykonywać.

Specjaliści twierdzą, że dostępność testów może być kluczowa w opanowaniu drugiej fali pandemii. Najważniejsza będzie szybka diagnostyka. "Będziemy na pewno mieli duży wzrost obciążenia w obszarze diagnostyki, ponieważ wszelkie objawy grypopodobne będą budziły uzasadnione podejrzenie możliwości zakażenia koronawirusem, co będzie oznaczało duże obciążenia dla diagnostyki, bo będzie trzeba prowadzić tę diagnostykę różnicową i to niezależnie od udziału przewidywanych przyszłych zachorowań na koronawirusa" - mówi zastępca dyrektora Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny Rafał Gierczyński.


Dodatkowo resort zdrowia chce przekazać do wszystkich SOR-ów testy antygenowe. Są one mniej skuteczne, ale bardzo szybko dają wynik. To ma pomóc w sprawdzaniu stanu zdrowia pacjentów, którzy będą przyjmowani do szpitali.

Czy mamy zapas szczepionki na grypę?

Eksperci przewidują, że szczepionka przeciwko grypie za parę tygodni może być najbardziej poszukiwanym towarem na rynku medycznym. Im więcej osób zaszczepi się przeciwko grypie, tym mniej będzie wymagało pomocy w szpitalach i przychodniach, a tam na pewno będą chorzy na COVID-19.

Resort zdrowia ma zapasy szczepionki, ale tylko dla grup podwyższonego ryzyka. To seniorzy, osoby z przewlekłymi chorobami czy personel medyczny. Tylko dla tych osób ministerstwo zamawia szczepionki. Jedna umowa już została zawarta, druga będzie podpisana pod koniec tego miesiąca. "Mamy zawartą umowę, która da nam szczepionkę już od 1 września. Z kolejną firmą toczą się rozmowy, ale podkreślam - to jest pula refundacji dla grup ryzyka " - przekazuje RMF FM rzecznik resortu.

Nie wiadomo, czy szczepionka będzie dostępna bez refundacji i czy każdy będzie mógł ją kupić w aptece. Ministerstwo zapewnia, że producenci deklarują dostawy na poziomie z poprzednich lat.

Niektórzy jednak obawiają się, że szczepionek może nie starczyć. "Myślę, że jesteśmy całkowicie nieprzygotowani, zarówno mentalnie jak i zaopatrzeniowo. W tej chwili właściwie skończyły się zamówienia szczepionek" - odpowiada w RMF FM dr Paweł Grzesiowski, immunolog, ekspert ds. zdrowia publicznego.

Polacy nie chcą szczepić się na grypę

Większym problemem niż dostawy szczepionki jest brak chętnych. Przeciwko grypie szczepi się tylko cztery procent Polaków, dlatego niektórzy eksperci postulują, by dla najbardziej zagrożonych chorobą, dzieci i seniorów, wprowadzić obowiązkowe szczepienia.

Ministerstwo Zdrowia odpowiada, że nie planuje takich działań.

Autor: Mariusz Piekarski

Opracowanie: Arkadiusz Grochot

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje