Reklama

Reklama

W domach dziecka brakuje komputerów, maseczek, rękawiczek

Przede wszystkim komputery, ale też płyny antybakteryjne, maseczki i rękawiczki a czasem również łóżka polowe - to najważniejsze potrzeby domów dziecka podczas trwającej pandemii. Podczas zdalnej nauki placówki radzą sobie, jak mogą. Niektóre, dzięki współpracy ze szkołami, dzień wcześniej dostają zadania i mają czas na odrobienie lekcji.

"W domach dziecka brakuje komputerów" - można przeczytać na stronie internetowej Fundacji One Day, która współpracuje z 50 placówkami opiekuńczymi. Podczas pandemii koronawirusa fundacja pośredniczy w przekazywaniu adresów do najbardziej potrzebujących Domów Dziecka, którym brak laptopów i komputerów stacjonarnych. Bez nich nie jest możliwa zdalna nauka i odrabianie lekcji. 

Reklama

W wielu domach dziecka, aby odrobić lekcje, trzeba cierpliwie odczekać w kolejce i nie ma mowy o  wirtualnym uczestniczeniu w zajęciach. - Znam domy, w których na 36 dzieci są trzy komputery - mówi w rozmowie z Interią kierująca fundacją Monika Krzyżanowska. - Dochodzą do nas sygnały, że nauczyciele nie mogą zaliczyć obecności na lekcjach wirtualnych ponieważ dzieci nie mają możliwości uczestnictwa z powodu braku wystarczającej ilości  sprzętu - wyjaśnia. Niektórzy nauczyciele wymagają też drukowania lekcji w kolorze, a domów nie stać na drogie tusze.  

Jeden komputer na czworo lub pięcioro dzieci

Większość szkół współpracuje z domami dziecka. - W naszych placówkach przypada jeden komputer na czworo lub pięcioro dzieci. Prace domowe dostajemy z jednodniowym wyprzedzeniem i dzięki temu mamy czas na ich wydrukowanie a potem odrobienie - informuje Interię psycholog Renata Fijałkowska, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Oświęcimiu. Opowiada też o dyrektorze szkoły, który nie rozpocznie zdalnej nauki dopóki wszyscy uczniowie nie będą mieli dostępu do komputerów. - Dzwonił do wszystkich i pytał - opowiada Renata Fijałkowska.

Fundacja One Day rozpoczęła akcję informacyjną, w ramach której wskazuje konkretne domy dziecka i placówki, które można wesprzeć wysyłając bezpośrednio komputery. Dzięki akcji do domów dziecka trafiło blisko 80 laptopów, wkrótce powinno trafić co najmniej drugie tyle. Darczyńcami są firmy, m.in. RTV EURO AGD i CGI, ale też osoby  prywatne. - Wystarczy się do nas zgłosić, a my podamy adres domu dziecka i bezpośredni kontakt do dyrektora placówki, do którego można wysłać komputer. Jeśli jakaś firma chce przekazać większą partię, to wtedy dystrybucję uzgadniamy telefonicznie - wyjaśnia Krzyżanowska. 

Zbiórka pieniędzy na środki do dezynfekcji

Na stronie Fundacji One Day prowadzona jest też zbiórka pieniędzy na środki do dezynfekcji, maseczki i kombinezony. Zabezpieczenia potrzebne są nie tylko do codziennych zajęć ale też w sytuacjach wyjątkowych. - Zdarza się, że policja przywozi dziecko interwencyjnie odebrane nietrzeźwym rodzicom.

Placówka przyjmuje je nie wiedząc, czy jest ono zdrowe, czy chore, a pracownicy nie mają się czym zabezpieczyć - wyjaśnia Interii Marcin Lewandowski, prezes zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych DLA NASZYCH DZIECI. Uspakaja, że u żadnego z 15600 wychowanków domów dziecka nie wykryto koronawirusa, jednak liczba opiekunów zmniejszyła się w placówkach o połowę. Wielu wzięło wolne, aby nie narażać rodziny. Informuje, ze niektóre domy rozpoczęły prewencyjną kwarantannę i ograniczyły kontakty z otoczeniem nawet trzy tygodnie wcześniej, zanim taką decyzje podjął rząd.

Kwarantanna w domach dziecka

Rozmówca Interii zwraca uwagę, że domom dziecka brakuje nie tylko środków dezynfekcji czy rękawiczek. - Nie mamy też żadnych wytycznych, jak powinniśmy się zachować, co robić. Jak np. zorganizować kwarantannę dziecku choremu na nieuleczalną chorobę, na przykład toczeń - pyta. Dlatego kierujący placówkami radzą sobie jak mogą. Na przykład Dom Dziecka w Kętach k. Oświęcimia przygotowuje się na ewentualną kwarantannę i prowadzi zbiórkę łóżek polowych. - Wyobraźmy sobie sytuację, że personel musi się zamknąć z dziećmi. Musi na czymś spać. Nie chodzi o to, żeby wpadać w panikę, ale żeby się przygotować - argumentuje Renata Fijałkowska. 

Dzisiaj kolejni chętni zgłosili się do Fundacji One Day, żeby zaoferować laptopy. - Cieszę się, bo ten cały sprzęt zostanie dzieciom na przyszłość - mówi Monika Krzyżanowska. Dzięki komputerom przekazanym w czasie pandemii dzieci będą mogły korzystać z prowadzonego przez One Day i Kulczyk Foundation projektu "Usamodzielnieni", który pomaga wprowadzić wychowanków domów dziecka w dorosłe życie, m.in. w zdobycie zawodu i pracy.

Wkrótce, w ramach projektu, dostępna będzie tworzona wspólnie z Politechniką Warszawską aplikacja, na której zawieszane będą m.in. oferty pracy. - Dzięki pomocy w czasie pandemii młodzież z placówek będzie miała łatwiejszy dostęp do nowych technologii, co pozwoli im potem łatwiej znaleźć sobie na przykład pracę za pomocą naszej platformy - wskazuje Monika Krzyżanowska.

Ewa Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje