Reklama

Reklama

Zbiórka portalu Siepomaga.pl na walkę z COVID-19. Ogromny odzew

Na portalu Siepomaga.pl można wesprzeć ogólnopolską zbiórkę na walkę z COVID-19, która ma na celu pomóc polskiej służbie zdrowia w starciu z koronawirusem. - Pół miliona rękawiczek już mamy w magazynie. Wkrótce dojadą przyłbice, maseczki, kombinezony. Ok. 20 ton sprzętu przyleci z Chin - mówi w rozmowie z Interią o pierwszych wydanych pieniądzach Monika Urban, prezes Fundacji Siepomaga.


Dominika Pietrzyk, Interia: 3 marca Siepomaga.pl uruchomiło ogólnopolską zbiórkę na walkę z COVID-19. Celem jest doposażenie ośrodków medycznych w niezbędny sprzęt. Jak narodził się pomysł na zbiórkę?

Reklama

 - Monika Urban, Prezes Fundacji Siepomaga: Obserwujemy. To nie było trudne do przewidzenia. Od stycznia bacznie przyglądaliśmy się sytuacji w Chinach. Osobiście miałam nadzieję, że jakimś szczęśliwym trafem problem nie dotrze do Europy. Mój mąż jest większym realistą, on tej wiary od początku nie miał. To też pomogło w szybkiej mobilizacji. Zaczęły pojawiać się pierwsze przypadki, to była kwestia czasu, aż wirus dotrze do Polski. Wiedzieliśmy, że zbiórka będzie potrzebna. Kondycja szpitali jest nam znana, w zakupach sprzętu wspomagamy je od lat. Ale wystartowaliśmy w kiepskim momencie. Zarzucono nam sianie paniki. Wyśmiewano, że przejmujemy się "grypą". Jak to w internecie - specjalistów od medycyny nie brakuje. Niecałe trzy tygodnie później jesteśmy w innej rzeczywistości. Większość z nas w domach, w tym niektórzy, jak my, z dziećmi. Gdyby nasze słowa zostały wzięte na poważnie, gdy startowaliśmy, pierwsza pomoc już by była w szpitalach. Z drugiej strony nie dziwię się ludziom, skoro i ja - obcując z tematami medycznymi na co dzień, miałam nadzieję - to i oni mieli do tego prawo. Tym bardziej, że media lubią nas postraszyć.

Zbiórka ruszyła jeszcze na dzień przed pierwszym oficjalnie stwierdzonym przypadkiem koronawirusa w Polsce.

- Byliśmy pewni, że pomoc będzie potrzebna. Żyjemy w globalnej wiosce. Statystyka jest jedną z moich ulubionych nauk. Bezlitosna, ale się nie myli. Społeczność, jaką tworzy Siepomaga.pl, to miks setek tysięcy różnych osób. Na co dzień żyją swoim życiem, swoimi problemami. My widzimy ciut więcej akurat w zakresie spraw medycznych. Zdarza nam się syndrom Kasandry. Prościej nam przekonać do działania, gdy trzeba coś naprawić, niż czemuś zapobiec. Lekcji, jakie wszyscy wyciągniemy z najbliższych tygodni, będzie wiele.

Zebrana kwota rośnie z godziny na godzinę. Jak wygląda logistyka wydawania zebranych pieniędzy? Chcecie na bieżąco dostarczać potrzebny sprzęt do szpitali zakaźnych? Kiedy ruszą pierwsze dostawy?

- Gdy uruchamialiśmy zbiórkę, już rozglądaliśmy się za sprzętem. Tylko że na tamten moment byliśmy przekonani, że wąskim gardłem nie będą środki ochrony osobistej, a respiratory. Nasi podopieczni, którzy mają bliskich na wspomaganiu oddechu, wpadli w popłoch, że jeśli nastąpi kryzys, to ich bliscy będą odłączani od wspomagania oddechu na rzecz osób bardziej rokujących. Lekcje z zakresu wspomagania oddechu zostały odrobione. Ale pojawił się inny problem. Brak środków ochrony osobistej w szpitalach. Pół miliona rękawiczek już mamy w magazynie.  Wkrótce dojadą przyłbice, maseczki, kombinezony. Ok 20 ton sprzętu przyleci z Chin. To ogromne przedsięwzięcie, ale mamy niesamowite wsparcie. Pierwsze dostawy wyruszają w przyszłym tygodniu. Na ile nam starczy środków, tyle będziemy zamawiać i rozwozić. Nie mamy złudzeń. Ta sytuacja jeszcze potrwa. I choć jesteśmy zmęczeni, to nie marudzimy i robimy swoje. 

Nie napotykacie trudności w kupowaniu potrzebnego sprzętu? Dużo się mówi o brakach na rynku nawet dla tych, którzy mają pieniądze.

- Ciężko znaleźć dużą partię "na już". Ale produkcja idzie na bieżąco. Popyt popycha podaż. Rynek się odtwarza. Skoro my możemy, to inni, co fundusze mają, też powinni sobie poradzić. Niestety zdrożał transport, głównie lotniczy. Trudno, działamy najlepiej jak potrafimy w okolicznościach, jakie zostały nam dane.

Jak będziecie rozwozić potrzebny sprzęt?

- Mamy już zorganizowane miejsce rozładunku i firmę logistyczną, kartony. Cały sprzęt trafi w jedno miejsce, będziemy robić paczki, na ile nam starczy sprzętu według napływających próśb pracowników szpitali.

Kto wspiera akcje? To głównie osoby prywatne, czy dostajecie także propozycje wsparcia od firm?

- Wsparcie jest ogromne. Zbiórka, to przede wszystkim siła osób prywatnych. Tych, którzy w nas wierzą i mają dosyć poczucia bezsilności. Wiem, że nas czytają, czekają na nowe informacje. Jesteśmy przeciwwagą dla tych złych doniesień. Zalewają nas informacje o sytuacji we Włoszech, konwoje wywożące ciała, śmierć 27-latki, statystyki kolejnych zachorowań. Mam nadzieję, że chociaż troszkę dajemy nadzieję na zmiany. Mówimy o tym, co udaje się zrobić. To zawsze jakieś pozytywne informacje.

Oddaliście na walkę z COVID-19 Wasze środki, które udało się zebrać w ramach akcji 1 proc. podatku. To 5 mln złotych...

- Na początku wydawało nam się to dużo. Ale na zbiórce już jest ponad 14 miliona zł, więc darczyńcy już nas prześcignęli. Bardzo pozytywny sygnał i niesamowity power. Im więcej zbierzemy, tym więcej kupimy i rozwieziemy po placówkach. To prosta matma.

Jaka pomoc jest Wam teraz potrzebna w organizowaniu wsparcia dla placówek medycznych? Potrzebujecie wolontariuszy?

- Na ten moment wszystko mamy dograne. Są zamówienia, jest magazyn, jest transport. Oby nas nic nie zaskoczyło. Jeśli będzie potrzebna pomoc, ogłosimy to na pewno na stronie zbiórki. Trzymajcie za nas kciuki!

Link do zbiórki: https://www.siepomaga.pl/koronawirus

Rozmawiała Dominika Pietrzyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne