Reklama

Reklama

"Gen. Błasik chciał porozmawiać z kpt. Protasiukiem"

Z informacji jednego ze świadków, wynika, że generał Błasik chciał porozmawiać z pilotem Protasiukiem - ujawnił Andrzej Seremet.

Prokurator generalny był gościem Kontrwywiadu RMF FM.

Reklama

Konrad Piasecki: Czy w ułaskawieniu Adama S. przez prezydenta Kaczyńskiego widzi pan jakąś zagadkę, którą powinna wyjaśnić prokuratura?

Andrzej Seremet: - Ja osobiście nie widzę potrzeby interwencji ze strony prokuratury w to zdarzenie, co oczywiście nie oznacza, że w dalszym rozwoju zdarzeń nie pojawi się taka konieczność. Ale decyzja zawsze będzie należeć do właściwego prokuratora.

Dziś pojawiają się sugestie o wprowadzeniu prezydenta Kaczyńskiego w błąd, o możliwym sfałszowaniu podpisu. Rozumiem, że prokuratura na razie żadnego takiego wątku nie bada.

- Nie, prokuratura nie zajmuje się tym.

A pan uważa, że to ułaskawienie - znając praktykę ułaskawień prezydenckich - na tle innych było szczególne, dziwne, zaskakujące?

- Prezydent skorzystał z przysługujących mu uprawnień, była to decyzja, która należy do jego prerogatyw. Oprócz tego ułaskawienia dotyczącego tego człowieka, o którym mówimy, prezydent Kaczyński podjął wobec 17 osób podobną decyzję.

Ale czy było coś, co było wspólnym mianownikiem dla tych wszystkich ułaskawień, coś, co wiązałoby to z innymi ułaskawieniami?

- Ja nie dostrzegam takich uwarunkowań. Przejrzałem informacje dotyczące tych osób i tych wydarzeń, wobec których takie decyzje podjęto. Żebyśmy byli precyzyjni - chodzi także o te sytuacje, w których prezydent podjął decyzję o ułaskawieniu osób, zwracając się wcześniej do prokuratora generalnego z postanowieniem o zainicjowanie takiego postępowania z urzędu, bez sięgania do opinii sądów. To również należy do uprawnień prezydenta i w tych 17 przypadkach dotyczyło to zdarzeń, które w moim przekonaniu nie należały do jakiś spektakularnych wydarzeń. Wobec czego nie widzę tutaj nic nadzwyczajnego.

Nie jest tak, że to ułaskawienie powinno skłonić i pana i nas wszystkich do myślenia o sensowności tej instytucji - instytucji ułaskawienia prezydenckiego?

- To, że w kilku przypadkach podjęto decyzje, które zostały ocenione jako decyzje kontrowersyjne, w moim przekonaniu nie powinno prowadzić do konkluzji, że instytucja ta powinna być wykluczona z polskiego kodeksu postępowania karnego. Ona ma swoją wieloletnią tradycję i jest przejawem tych prerogatyw przysługujących głowie państwa, a także pewnego rodzaju ostatecznym wyjściem wobec pojawienia się już po skazaniu takich okoliczności, takich zdarzeń, których sądy nie mogły brać pod uwagę, a które nakazują z powodów humanitarnych ułaskawienie człowieka skazanego.

Panie prokuratorze, czy pańscy ludzie mają dowody na naciski na pilotów Tu-154 przed albo w trakcie lotu 10 kwietnia?

- Nie, nie ma takich dowodów.

Film z Okęcia - on rzeczywiście dowodzi kłótni generała Błasika z kapitanem Protasiukiem?

- Ten film jest przedmiotem analiz prokuratorów, którzy klatka po klatce przeglądają ten film, a liczy on około 90 godzin. Na dodatek jest czterokrotnie multiplikowany, w związku z podziałem ekranu na cztery części. Prokuratorzy ten film uważnie klatka po klatce przeglądają. Jak dotąd - według informacji "na wczoraj" - prokuratorzy nie natrafili na obraz, który zawierałby kadr, dokumentujący takie zdarzenie. Zdarzenie, w którym te dwie osoby, o których mowa, przynajmniej stałyby naprzeciwko siebie i rozmawiały.

Ale są jakieś informacje, jakieś dowody w tym śledztwie, że rzeczywiście doszło do jakiegoś spotkania, starcia, kłótni, dyskusji?

- Tak. Z informacji, które przedstawił jeden ze świadków, wynika, że generał Błasik chciał porozmawiać z pilotem Protasiukiem, ale to jest tylko ten wstępny etap, który był obserwowany przez świadka. Dalszego przebiegu zdarzeń świadek nie podał.

Wiemy, że chciał, nie wiemy, czy do tej rozmowy doszło.

- Tak jest.

A czy w przesłuchaniach rosyjskich kontrolerów pojawiło się coś, co zmieniło nasz obraz ich zachowania?

- Tzn. czyjego zachowania?

Zachowania kontrolerów lotu z 10 kwietnia. Czy jest coś takiego, co weryfikuje ich zeznania z czasów po katastrofie.

- Ja bym chciał, żeby ten temat można było rozwijać dopiero po przysłaniu przez stronę rosyjską protokołów z przesłuchań kontrolerów.

Ale czy w ogóle jest tak, że bierzemy pod uwagę postawienie im zarzutów?

- Jest zdecydowanie za wcześnie, żeby ten wątek rozwijać. Dopiero po zgromadzeniu tego materiału, a właściwie po przesłaniu, po otrzymaniu ich, a także przede wszystkim, o czym już wielokrotnie mówiłem, po tym, jak otrzymamy dokumentację dotyczącą zakresu obowiązków i uprawnień oraz charakteru czy statusu prawnego tego lotniska, będzie można mówić o tym zagadnieniu.

Chciałem teraz pana zapytać o to, co mówi pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego, mecenas Rogalski. On twierdzi, że prokuratura bada sprawę sekcji zwłok i pochówku Lecha Kaczyńskiego. Rzeczywiście ten wątek jest badany?

- Nie, nie jest badany i ja bym wolał, żeby ten wątek został zamknięty, bo nie ma tu niczego sensacyjnego i nie ma powodów, żeby go rozwijać w przestrzeni publicznej.

Żadnego powodu niepokoju, żadnych podejrzeń nie budzi ta sprawa?

- Żadnych podejrzeń ta sprawa nie budzi.

Patrząc na całość tego śledztwa smoleńskiego, czy śledztw smoleńskich, jak blisko one są ostatecznego zakończenia? Kiedy będziemy mogli mówić o wieńczeniu ich stawianiem zarzutów albo umarzaniem?

- Prokuratorzy oczekują na możliwość zdynamizowania tego śledztwa, co jest zależne od trzech elementów. Po pierwsze od odpowiedzi strony rosyjskiej na postulaty strony polskiej, które polegały na prośbie dopuszczenia polskich specjalistów do badania oryginału rejestratora, który jest w tej chwili w dyspozycji komitetu śledczego. Po drugie na możliwości dopuszczenia polskich specjalistów do badania wraku samolotu przez specjalistów rosyjskich, ale przy udziale polskich specjalistów. I trzeci element to jest kwestia zakończenia eksperymentu, do którego polscy prokuratorzy i polscy specjaliści z Instytutu Ekspertyz Sądowych, są już przygotowani.

Czyli tego eksperymentu z drugim tupolewem.

- Tak jest. Jeżeli te trzy elementy zostaną zrealizowane, wówczas nie będzie przeszkód do wydania opinii ze strony Instytutu Ekspertyz Sądowych, a ona w znakomity sposób dostarczy materiału do kolejnych czynności i jednocześnie będzie tak wartościowym elementem materiału dowodowego, że przybliży nas do rozstrzygnięcia końcowego.

A który wątek jest dzisiaj najbliższy zakończenia?

- Ja sądzę, że najbliższy zakończenia jest wątek organizacyjny, ponieważ tutaj nie zawsze i nie wszędzie wchodzi element takich skomplikowanych badań technicznych. On ma dwa aspekty, jak już mówiłem, ten aspekt wojskowy, jeśli można tak umownie to nazwać, i aspekt cywilny, którym zajmują się w tej chwili prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, czytający te akta, które są aktami śledztwa Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Ale czy to jest tak, że zbliżamy się już do postawienia komuś zarzutów?

- Nie, na to jest zdecydowanie za wcześnie, będzie to decyzja tych prokuratorów, natomiast jest to wątek, w którym niewykluczone są zarzuty. Tak, jak wielokrotnie mówiłem, one mogą, ale nie muszą się wiązać bezpośrednio z katastrofą, mogą być związane z zachowaniami, które w żaden sposób się z nią nie wiązały, ale stanowiły naruszenia prawa, które mogą powodować czy uzasadniać postawienie zarzutów.

Dowiedz się więcej na temat: seremet | katastrofa w Smoleńsku | generał Andrzej Błasik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje