Reklama

Reklama

Lasek: W podkomisji Macierewicza są sami amatorzy

​- Zobaczyliśmy, że ciało powołane przez pana ministra Macierewicza do ponownego zbadania tak ważnej dla Polaków sprawy składa się z samych amatorów, nie specjalistów - ocenił przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Maciej Lasek. W ten sposób odniósł się do przebiegu konferencji podkomisji smoleńskiej powołanej przez ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.


Reklama

Były członek komisji Jerzego Millera skomentował najważniejsze wnioski rządowej podkomisji. Lasek podkreślił, że gen. Andrzej Błasik był w kokpicie prezydenckiego tupolewa, jednak nie wydawał poleceń załodze. Jego głos został rozpoznany przez generała, który nie zasiadał w komisji Jerzego Millera.

Ponadto Maciej Lasek wyjaśnił, że zapis polskiego rejestratora eksploatacyjnego kończy się 1,5 sekundy przez zderzeniem z ziemią, więc komisja Millera zdecydowała się uzupełnić go na podstawie zapisu rejestratora katastroficznego produkcji rosyjskiej. - Ta metodologia została zastosowana również przez grupę biegłych pracujących dla prokuratury i prokuratura uznaje, że zapis jest wiarygodny - zaznaczył szef PKBWL.

- Nikt z członków podkomisji nie był na miejscu wypadku. Od nas było 18 osób - dodał Maciej Lasek. Jak stwierdził, wnioski z tej wizyty są zbieżne z opiniami wydanymi przez biegłych prokuratury.

W katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r. zginęło 96 osób lecących na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, w tym prezydent Lech Kaczyński.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy