Reklama

Reklama

MAK usunął dane o gen. Błasiku. Ale tych o alkoholu nie

Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) usunął ze swej oficjalnej strony internetowej część dokumentacji z sekcji zwłok dowódcy Sił Powietrznych RP Andrzeja Błasika, który zginął w katastrofie polskiego Tu-154M pod Smoleńskiem.

Z oświadczenia przewodniczącego Komisji Technicznej MAK Aleksieja Morozowa, opublikowanego na stronie internetowej tej instytucji, wynika, że pozostawiono tylko te materiały, które bezpośrednio potwierdzają wnioski zawarte raporcie końcowym z badania tego wypadku. Pozostałe - jak wyjaśnił - pozostaną w bazie danych Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego.

Reklama

Z kolei z uwag widniejących na tych dokumentach wynika, że kilka stron usunięto w całości, a na kilku innych wykreślono niektóre fragmenty. Pozostawiono m.in. te materiały, które - według MAK - potwierdzają obecność alkoholu we krwi generała, a także dowodzą, iż w ostatniej fazie lotu przebywał on w kabinie pilotów.

Usunięcia ze strony internetowej Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego dokumentacji z sekcji zwłok Błasika w piśmie skierowanym do jego przewodniczącej Tatiany Anodiny zażądał mecenas Bartosz Kownacki, adwokat wdowy po generale Ewy Błasik.

Po informacji o usunięciu przez MAK części dokumentacji mec. Kownacki powiedział, że "w zasadzie o to chodziło" i przyznał, że Rosjanie "praktycznie zrobili to, o co się zwrócono". - Dokument został ocenzurowany i zniknęły z niego drastyczne szczegóły - powiedział.

Jednocześnie uznał on, że gdyby od początku w tej sprawie było wsparcie polskiego rządu, "to pewnie MAK w ogóle by nie opublikował tej ekspertyzy".

Prawnik podkreślił, że sprawa publikacji na stronach internetowych MAK opinii sądowo-medycznej z drastycznymi szczegółami to jedna rzecz, a osobna - samo ustalenie, że we krwi gen. Błasika był alkohol i kwestia prawdopodobieństwa, że w krytycznym czasie był on w kokpicie. - To kwestionujemy i będziemy argumentować nasze stanowisko w toku śledztwa prokuratury - zaznaczył mec. Kownacki.

Kownacki argumentował wcześniej, że zamieszczenie takiej ekspertyzy na stronie MAK jest nie tylko złamaniem reguł wynikających z Konwencji Chicagowskiej o Międzynarodowym Lotnictwie Cywilnym, ale też naruszeniem przepisów polskiego prawa. - Jestem przekonany, że przepisy Federacji Rosyjskiej równie bezwzględne chronią prywatność i dobra osobiste osób zmarłych i ich rodzin - podkreślił Kownacki.

Zwrócił też uwagę na fakt, że ekspertyza zawiera szczegółowy opis stanu ciała generała i przeprowadzanych badań. Przypomniał, że dokument ten - podobnie jak inne materiały z sekcji zwłok ofiar katastrofy - są w związku z toczącym się w Polsce śledztwem objęte tajemnicą i traktowane, jako dokumenty niejawne. Kownacki wyjaśnił, że ma to chronić uczucia bliskich osób, które zginęły.

Ekspertyzę zamieszczono na stronie Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego 12 stycznia, tuż po upublicznieniu przezeń jego raportu końcowego dotyczącego przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Na zorganizowanej z tej okazji konferencji prasowej podano, że jedną z przyczyn tragedii było naruszenie zasady tzw. sterylności kabiny. Przedstawiciele MAK zwracali uwagę na to, że w kabinie pilotów obecny był generał Błasik. Poinformowali również, że w jego krwi wykryto obecność 0,6 promila alkoholu.

Takie postępowanie MAK skrytykował m.in. szef MSWiA Jerzy Miller, kierujący polską komisją badania wypadków lotniczych lotnictwa państwowego. Według niego, Błasik był pasażerem, a nie członkiem załogi samolotu i MAK nie miał prawa umieszczać danych o nim w swoim raporcie.

Dowiedz się więcej na temat: generał Andrzej Błasik | tych | Nie | MAK | Rosja | katastrofa w Smoleńsku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy