Reklama

Reklama

"O lądowaniu Tu-154 decydował kontroler"

Na lotnisku w Smoleńsku to kontroler, a nie tylko pilot maszyny, decydował o lądowaniu samolotu z prezydencką delegacją - wynika z zeznań świadka, do których dotarły "Wiadomości" TVP1.

Rosjanie przekonują, że to dowódca samolotu decyduje, czy lądować. Zapewniali o tym rosyjscy eksperci na czwartkowej konferencji.

Reklama

Według zastępcy szefa Państwowego Instytutu Naukowo Badawczego Lotnictwa Państwowego w Moskwie Rubena Jesajana, kontroler lotów nie miał prawa zabronić polskiemu tupolewowi lądowania. W piątek to samo powtarzali rosyjscy prokuratorzy.

Tymczasem "Wiadomości" TVP1 dotarły do zeznań Anatolia Murawiewa, który był kierownikiem ruchu lotniczego lotniska w Smoleńsku.

W śledztwie prokuratury rosyjskiej zeznał on: "Kierowanie lotami na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku odbywa się zgodnie z Federalnym Regulaminem Lotnictwa Państwowego, zatwierdzonym rozkazem ministra obrony narodowej Federacji Rosyjskiej".

Według ustaleń "Wiadomości" TVP1, ten dokument w punkcie 98. daje prawo kierownikowi lotów do "samodzielnego podejmowania decyzji o odesłaniu samolotu na lotnisko zapasowe".

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje