Reklama

Reklama

Płk Szeląg o katastrofie: Brak dowodu na zamach

Nie ma jednoznacznego dowodu na to, że 10 kwietnia w Smoleńsku mogło dojść do zamachu. Takie stanowisko przedstawił senatorom z komisji obrony płk Ireneusz Szeląg - szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Odpowiadając na pytanie posła PiS Antoniego Macierewicza, Szeląg powiedział, że w śledztwie trzeba sprawdzić wszystkie wątki, nawet najbardziej fantastyczne. Dodał, że wersja o zamachu jest jedną z założonych wersji, a prokuratura "wypowie się w tym zakresie w decyzji kończącej śledztwo".

Reklama

- Polska prokuratura dzisiaj przekazuje jednoznaczne stanowisko - nie ma dotychczas żadnego dowodu wskazującego na to, że był zamach. Co nie zmienia faktu, że każdy sygnał jest badany - mówił Szeląg.

Jak powiedział, prokuratura badając ten trop wystąpiła o pomoc do polskich służb specjalnych. Te dostarczyły materiały, które na razie nie dają podstaw do tego, by stwierdzić że doszło do zamachu.

Szeląg dodał, że ekshumacje (o które wnosi kilka rodzin ofiar) odbędą się dopiero wtedy, gdy prokuratorzy będą mieli dowód na wątpliwości co do tożsamości danej osoby.

- Nie sposób tego zrobić bez całości dokumentacji - dodał Szeląg, oceniając, że ekshumacje to "ostateczność".

Dowiedz się więcej na temat: zamachy | Nie | katastrofa w Smoleńsku | szeląg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama