Raport MAK ws. katastrofy poznamy dopiero za 2 miesiące

Przedstawiciel Polski przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK) Edmund Klich przyleciał do Moskwy, gdzie jutro - jak zapowiedział - weźmie udział w prezentacji projektu raportu końcowego MAK, dotyczącego katastrofy polskiego Tu-154M.

Strona rosyjska dotychczas oficjalnie nie potwierdziła informacji o planowanej prezentacji dokumentu. Według płk Klicha, do Moskwy na prezentację przyleci też jeden z członków polskiej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, także wyjaśniającej okoliczności smoleńskiej tragedii. Jej pracami kieruje minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller.

Reklama

- Jutro MAK rozpocznie prezentowanie nam projektu. Mamy na to dwa dni, w czwartek wracam do kraju - powiedział Klich przed wyjazdem do Moskwy. - Mam nadzieję, że rosyjski raport o katastrofie smoleńskiej będzie rzetelny - dodał.

Po otrzymaniu projektu raportu zgodnie z Konwencją Chicagowską strona polska będzie miała 60 dni na przedstawienie swojego stanowiska, uwag i wniosków. Dokument ma zostać wysłany do Polski drogą dyplomatyczną. Jego zawartość poznamy prawdopodobnie dopiero za dwa miesiące.

Taka jest zasada międzynarodowa. Do czasu ogłoszenia, już po wszystkich poprawkach, nie ujawnia się raportu - tłumaczył pułkownik Klich. Jak dowiedział się reporter RMF FM Mariusz Piekarski, w Moskwie, na gorąco, Klich nie będzie zgłaszał uwag do raportu MAK - ma wziąć udział jedynie w prezentacji dokumentu.

Do katastrofy Tu-154 pod Smoleńskiem doszło 10 kwietnia br. Zginęło 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński i jego małżonka Maria. Polska delegacja leciała do Katynia na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę mordu NKWD na polskich oficerach.

Forum: Przyczyny katastrofy Tu-154

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje