Reklama

Reklama

Macierewicz: Zespół Laska koncentruje się na oskarżaniu pilotów

Kierowany przez Macieja Laska zespół ds. wyjaśniania opinii publicznej przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej koncentruje się na pokazywaniu w złym świetle i oskarżaniu polskich pilotów - powiedział w czwartek Antoni Macierewicz (PiS).

Wcześniej na konferencji prasowej wiceszef pracującego przy KPRM zespołu, Wiesław Jedynak mówił m.in., że załoga Tu-154M popełniła błędy wynikające z niewłaściwego szkolenia. Szef zespołu Maciej Lasek zaznaczył, że błędy w zarządzaniu, przepisach, szkoleniu sięgały wiele lat wstecz; nie można ich wiązać z jedną konkretną osobą. Jak ocenił, to była "pełzająca katastrofa". Członkowie zespołu podkreślili, że nie było winą pilotów 36. specpułku, że przez długi czas nie mieli lotów treningowych.

Odnosząc się do konferencji zespołu Laska, Macierewicz powiedział, że "zapomina się o tym, jak było naprawdę, żeby skoncentrować uwagę na pokazywaniu w złym świetle tych, którzy nie żyją, którzy nie mogą się bronić". Jego zdaniem, "cała historia" opowiadana na konferencji zespołu Laska, koncentruje się na próbie oskarżenia polskich pilotów.

Reklama

Macierewicz powiedział, że zespół Laska dużo miejsca poświęcił "brakom systemowym i złym szkoleniom lub ich braku". "Nie usłyszeliśmy nic o szkoleniu, jakie w Szwajcarii przeszedł mjr Arkadiusz Protasiuk i ppłk Robert Grzywna" - zaznaczył szef parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską. "Dlaczego pan Lasek zapomniał o takim drobiazgu?" - pytał poseł PiS.

Według Macierewicza, Protasiuk i Grzywna "przeszli niesłychanie intensywne szkolenie, skoncentrowane na tych punktach, które były wskazywane jako kluczowe dla katastrofy smoleńskiej - nieprecyzyjnym podejściu, pilnowaniu wysokości decyzji i odejściu na drugi krąg".

Szef zespołu parlamentarnego odniósł się na konferencji prasowej także do sprawy zmian dokonywanych w samolocie Tu-154M. Zespół Laska jako jedną z nieprawidłowości wskazał przerobienie Tu-154M w pułku. Jedynak mówił, że "w pułku dokonano przebudowy samolotu na wersję niezatwierdzoną przez producenta" i "z formalnego punktu widzenia ten samolot nie powinien wystartować, bo nie było dokumentów na ten lot". Nie można było - dodał Jedynak - np. dokonać we właściwy sposób analizy wyważenia czy osiągów.

Zdaniem Macierewicza, mówiąc o wyważeniu samolotu zespół Laska "zapomniał o dwóch rzeczach". Poseł PiS powiedział, że 6 kwietnia 2010 r., przed wylotem premiera Donalda Tuska do Smoleńska, "zmieniono układ saloniku VIP, tak, że całość samolotu zmieniono z 90 na 100 miejsc".

"Nie zapytano, jaką odpowiedzialność ponosi za to Bogdan Klich (wówczas minister obrony - PAP) czy Tomasz Arabski (ówcześnie szef Kancelarii Premiera)" - mówił Macierewicz.

Ponadto - dodał - w nocy z 9 na 10 kwietnia 2010 roku na pokład Tu-154M wniesiono "tzw. apteczkę techniczną, która waży blisko tonę". "Wniesienie tej tony, to już jest kwestia istotna. Ona nie była sprawdzana przez BOR i pirotechników" - powiedział Macierewicz.

Jak ocenił, zespół Laska koncentruje się na krytyce lotnictwa wojskowego, a w jego składzie "nie ma ani jednego pilota wojskowego". "Mamy do czynienia z festiwalem pilotów cywilnych, którzy oskarżają pilotów wojskowych"  - powiedział szef parlamentarnego zespołu.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Antoni Macierewicz | katastrofa w Smoleńsku | Smoleńsk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje