Reklama

Reklama

Hypki: Nie wyciągnięto wniosków po katastrofie w Mirosławcu

Katastrofa w Smoleńsku, do której prawdopodobnie doszło wskutek próby lądowania w złych warunkach, przypomina katastrofę samolotu CASA przed dwoma laty - uważa wydawca "Skrzydlatej Polski", sekretarz Krajowej Rady Lotnictwa Tomasz Hypki.

Samolot Tu-154, wiozący prezydenta Lecha Kaczyńskiego na uroczystości katyńskie, rozbił się podczas próby lądowania na lotnisku pod Smoleńskiem. Zginęli wszyscy, którzy znajdowali się na pokładzie - łącznie ponad 90 osób - prezydent, jego małżonka, przedstawiciele parlamentu i najwyższe dowództwo wojska.

Reklama

- Ta katastrofa jeden do jednego przypomina katastrofę w Mirosławcu - pogoda, podejście nie w osi pasa, decyzja o lądowaniu mimo braku wyposażenia lotniska w urządzenia do precyzyjnego lądowania - powiedział Hypki. - Mówiło się wtedy, że tyle zajmujących wysokie stanowiska osób nie powinno podróżować jednym samolotem; wydaje się, że nikt nie wyciągnął wniosków co do szkolenia i procedur - dodał.

Zdaniem Hypkiego "mając taki skład na pokładzie - pomijając to, że należało go rozdzielić na kilka samolotów - pilot otrzymawszy informacje o złych warunkach w Smoleńsku powinien był zawrócić do Warszawy, chyba, żeby Mińsk był przygotowany na przewiezienie delegacji".

Powołując się na doniesienia z˙kręgu osób badających przyczyny tragedii, Hypki powiedział, że wskazują one, iż "prezydencki samolot krążył nad lotniskiem, oceniając możliwości wylądowania, co jest niespotykane w˙lotnictwie cywilnym".

Według Hypkiego "ten samolot nie miał się prawa rozbić w ten sposób". Sekretarz KRL zwrócił uwagę, że katastrofa prezydenckiego Tu-154M to drugi wypadek polskiego rządowego statku powietrznego w˙ciągu ostatnich kilku lat - w grudniu 2003 pod Warszawą rozbił się śmigłowiec Mi-8 przewożący premiera Leszka Millera. Wtedy nikt nie zginął.

Hypki ocenił, że "Polska jest jednym z˙niewielu krajów na świecie, a˙niemal wyjątkiem w˙świecie cywilizowanym, w˙którym dochodzi do wypadków lotniczych z˙udziałem najwyższych rangą przedstawicieli władz. Ostatni podobny przypadek miał miejsce w˙1994 w˙Rwandzie, kiedy w katastrofie lotniczej zginęli prezydenci Rwandy i Burundi, jednak ich samolot został zestrzelony przez bojówki opozycji.

W styczniu 2008, podchodząc do lądowania w Mirosławcu, rozbił się wojskowy samolot transportowy CASA C-295M, przewożący wielu wysokich rangą dowódców Sił Powietrznych. Pilot podchodził wtedy ponownie do lądowania w˙trudnych warunkach atmosferycznych na lotnisku, które nie miało sprawnych urządzeń systemu do lądowania według przyrządów.

Dowiedz się więcej na temat: katastrofy | CASA | próby lądowania | samolot | katastrofa w Smoleńsku | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje