Sięgnął tam, gdzie wzrok nie sięga

Pewnego dnia postanowił, że zostanie pilotem. Innego, że będzie pomagał innym. Pomimo przeciwności nie zrezygnował z osiągania ambitnych celów.

Zawodowa diagnoza

Zaczęło się, gdy ukończył trzecią klasę gimnazjum. Wtedy przyszedł czas decyzji. Miał duży problem. Był pewien tylko tego, że "nie chce iść tam, gdzie wszyscy". W tym okresie zgłosił się na badania okulistyczne. 

Reklama

- Pamiętam, jak siedziałem na badaniach, a okulistka powiedział mi, że mam wzrok pilota. Myślę, że to był przełomowy moment w moim życiu - wspomina dziś Michał.

Jak zostać pilotem

Zaczęły się poszukiwania różnych szkół związanych z pilotażem i mechaniką samolotów w całej Polsce. Od znajomych rodziców Michał dowiedział się, że ok. 40 km od rodzinnego miasta - w Powodowie - jest nieduża szkoła o profilu technik awionik (specjalisty z zakresu elektroniki w samolocie). 

- Los się wtedy do mnie uśmiechnął - mówi. Złożył dokumenty i został przyjęty.

Jak zostać stylistą

Pierwszym zaskoczeniem był fakt, że w klasie była ich tylko szóstka. Ale zaskoczeń i ciekawych doświadczeń było jeszcze więcej. W okresie bożonarodzeniowym szkoła przygotowywała Szlachetną Paczkę dla jednej z lokalnych rodzin. 

- Wraz z kolegą z internatu pomagaliśmy zbierać produkty i pieniądze, za które potem zrobiliśmy zakupy. To było dość zabawne, bo trzeba było kupić damską kurtkę zimową. Okazało się, że mój kolega ma taki wzrost, który odpowiada rozmiarom pani, dla której kupowaliśmy prezenty. Więc chodziliśmy po sklepie, a on przymierzał te damskie kurtki. W międzyczasie dowiedziałem się więcej o działalności Paczki - wspomina.

Jak zostać SuperW

Michał bardziej zainteresował się Szlachetną Paczką. Przez cały okres nauki miał kontakt z lokalnym liderem projektu, Rafałem. 

- Kiedyś podczas rozmowy wspomniał on, że potrzebny jest samochód do rozwożenia paczek. My akurat mamy busa, więc od razu pomyślałem, że mogę to zrobić - mówi.

Tak Michał zaczął rozwozić paczki. Robił to przez dwa kolejne lata w "Weekend Cudów" - podczas finału Szlachetnej Paczki. Bardzo podobały mu się emocje, które temu towarzyszyły, ale jedno wydarzenie wyjątkowo zapadło w pamięć. 

- To było w dzień wręczania paczki. Dotarliśmy na miejsce. Miałem wejść z wolontariuszami do rodziny, ale nie było odpowiedniego miejsca do zaparkowania i musiałem zostać w samochodzie, żeby nie zastawić drogi. Do dzisiaj pamiętam ten moment, gdy grupa moich znajomych weszła zapłakana do samochodu. Zupełnie nie wiedziałem, co się dzieje. A oni płakali, ponieważ tak wzruszyła ich miłość, którą okazała im obdarowana rodzina. Koleżanka opowiadała, jak chłopiec wyciągał makron z paczki i z wielką radością wykrzyczał: "Zobacz mamo, dostaliśmy makaron!". Żałowałem wtedy, że nie mogłem być z nimi - wspomina Michał.

Dążyć do celu

Podczas wakacji na Półwyspie Helskim udało mu się namówić rodziców, żeby wykupić lot widokowy. To doświadczenie przekonało go, że jest na dobrej drodze, a cztery lata technikum zleciały niezwykle szybko. Ukończył szkołę, napisał maturę i... zaliczył pierwsze potknięcie. 

- Podczas matury z ustnego angielskiego nie umiałem się wysłowić. Oblałem. To było trochę załamujące, ale jednak trzeba dążyć do celu. Maturę poprawiłem w sierpniu, ale jednak było już za późno i na żadne studia nie zostałem przyjęty - mówi.

Wolny pracujący rok

Miał przed sobą cały wolny rok. Postanowił zrobić coś pożytecznego. Po pierwsze kurs na awionetki, żeby zacząć wreszcie latać. 

- Wylatałem kilka godzin z instruktorem, jednak był to już październik i pogoda nie dopisywała. Przerwałem więc i stwierdziłem, że wrócę do tego na wiosnę. Wtedy również zaangażowałem się intensywniej w Szlachetną Paczkę i poświęciłem czas dla innych, co uważam za coś pięknego. W wolnym czasie pracowałem u taty, żeby zarobić na swoją licencję i spełniać marzenia - wspomina.

Bohaterowie codzienności

Wolontariat w Szlachetnej Paczce okazał się strzałem w dziesiątkę. Odwiedzanie rodzin i podejmowanie decyzji, które temu towarzyszyły okazało się niezwykle trudne, ale jednocześnie bardzo budujące. Niedługo potem Michał zaangażował się jako darczyńca. Jako ministrant wiedział, że jeden z jego parafialnych kolegów pochodzi z biedniejszej rodziny i pomyślał, że może warto by było zorganizować paczkę dla niego. Okazało się, że po odpowiedniej weryfikacji rodzina została zakwalifikowana do programu. 

- Aby pomóc, postanowiliśmy sprzedawać pod kościołem ciasto. Nie spodziewaliśmy się, że uzbieramy aż tak dużą kwotę. Nasz kolega nie wiedział, że organizujemy zbiórkę właśnie dla niego. Pojechałem zawieźć mu paczki. To niesamowity człowiek! Kilka lat ode mnie młodszy, a jest dla mnie autorytetem: zawsze szczęśliwy, zawsze z uśmiechem na twarzy. I jakiś czas później on poprosił mnie, żebym został jego świadkiem na bierzmowaniu. To było dla mnie bardzo umacniające doświadczenie i chyba najpiękniejsze podziękowanie. Na swoje trzecie imię wybrał Michał. Wtedy sobie pomyślałem, że również ja mogę być dla kogoś autorytetem.

Latać o własnych siłach

Kiedy pierwszy raz wzniósł się w powietrze i uświadomił sobie, że nie ma z nim instruktora - było strasznie. Ale od razu dotarło do niego, że jeśli chce przeżyć, to musi wylądować samodzielnie. Tak właśnie wygląda pomoc w Szlachetnej Paczce. Ludzie wspierają innych po to, by jak najszybciej odzyskali moc, zaczęli funkcjonować o własnych siłach i osiągali ambitne cele.

Aby zostać pilotem, trzeba się wciąż uczyć, dlatego w tym roku Michał ponownie złożył dokumenty na studia. Zdał na cywilny pilotaż lotniczy w Chełmie. 

- Nie wiem, jak teraz pogodzę to z Paczką, ale bardzo bym chciał. Tym razem w charakterze lidera. Już jestem po szkoleniu i chciałbym wykombinować coś w Świebodzinie - opowiada.

Nowe przestrzenie

Michał opowiada, że wolontariat, podobnie jak praca w lotnictwie, jest niezwykle otwierający. - W samolocie trzeba współpracować z całym zespołem ludzi i potrafić również nawiązać kontakt z pasażerami. Na początku wolontariatu trudno mi było wydusić jakiekolwiek słowo i bardzo się stresowałem. Było ciężko. Ale teraz widzę, że to owocuje.

Czego jeszcze Michał nauczył się podczas pracy jako SuperW? - Współczucia dla innych. Często sobie nie wyobrażamy, jak ciężko mają inni, w jakiej sytuacji może znaleźć się człowiek. Że inni mogą mieć np. długi po rodzicach i nie wiedzieć, jak się ich pozbyć. Taka praca daje zupełnie inne spojrzenie na świat - mówi. - Zrozumiałem, że nie powinniśmy czuć się lepsi. Że nie powinniśmy oceniać, bo bywa, że człowiek bardzo by chciał wydobyć się z miejsca, w którym się znajduje, a nie jest w stanie sam tego zrobić - dodaje.

Co Michał będzie robił w przyszłości? - Będę latał - odpowiada bez chwili zastanowienia.

***

Szlachetna Paczka i Akademia Przyszłości zaangażują w tym roku co najmniej 13,5 tys. wolontariuszy. SuperW pomagają wyjść z biedy rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej i budują pewność siebie u dzieci, które mają problemy w szkole. By zostać wolontariuszem, wystarczy wejść na stronę www.superw.pl i wypełnić krótki, intuicyjny formularz zgłoszeniowy. Następne kroki to rozmowa i jednodniowe wdrożenie. Po nich pozostaje już tylko podjąć decyzję i podpisać umowę. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje