Kard. Nycz: Papież zamiast na złotym tronie, usiadł w ławce

- Myślę, że od dawna dojrzewała taka myśl i potrzeba - wynikająca ze sprawiedliwości - że następny papież powinien być spoza Europy - mówi kardynał Kazimierz Nycz w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Konradem Piaseckim. Jak dodaje polski hierarcha, który brał udział w konklawe, po wyborze imienia papież uzasadnił, dlaczego przybiera imię Franciszek. Metropolita warszawski wskazuje także na niezwykłą skromność nowego Ojca Świętego. - Był przygotowany dla niego wielki złoty tron, a papież sobie siadł i klęknął w ławce - wyjaśnia kard. Nycz.


Konrad Piasecki: Czy członek Kolegium Elektorskiego i kardynał, który wyszedł z konklawe, może otwarcie powiedzieć: "jestem niesamowicie zaskoczony"?

Reklama

Kardynał Kazimierz Nycz: - Mogę to absolutnie powiedzieć, bez żadnego naciągania tej tezy, ale mogę także powiedzieć, że jestem niesamowicie zadowolony. Zaskoczony dlatego, że nie ma takich mądrych, którzy by w gronie - nie tylko was dziennikarzy - ale także w gronie ludzi, którzy dali się wciągnąć w to przepowiadanie, kto to będzie - tam padało te 10 nazwisk - i nigdy nie padał kardynał Bergoglio. I myślę, że my jako kardynałowie także wiele od tych prognoz się nie różniliśmy. Ja mówią o sobie, bo tylko to mogę robić. Wydaje mi się, że jeżeli miałbym wymienić 15, spośród których przypuszczałbym po ludzku, że będzie papież, na pewno nie wymieniłbym kardynała Bergoglio.

No właśnie, więc pytanie, czy to my dziennikarze i watykaniści aż tak bardzo się myliliśmy czy to był - nawet za tymi zamkniętymi drzwiami Kaplicy Sykstyńskiej - wybór, którego wy też się nie spodziewaliście?

- I to jest tajemnica, która w moim odczuciu dotyka najgłębszej sfery, jaką jest po prostu tajemnica wiary w Kościele, dlatego że to niespodziewanie się sprawia, że kiedy człowiek w pierwszym momencie, w pierwszym jakby odsłonięciu konklawe, zauważa, że spośród tych 115 ludzi jednak dla iluś tam jest to kandydat taki, który jest ważny, i potem to się rozwija, to jest to niezwykle cudowne i niesamowite.

A na ile miał ksiądz kardynał wrażenie, że samego papieża Franciszka, a wówczas jeszcze kardynała Bergoglio, też ten wybór zaskoczył?

- Trudno mi powiedzieć, bo nie siedzę w jego wnętrzu.

A jeśli oceniając zewnętrze?

- Niektórzy, którzy pamiętają poprzednie konklawe - zresztą ja słyszałem to także jako nie-kardynał - mówią, że on był jakby po ludzku mocnym kandydatem już w roku 2005, a więc w tym znaczeniu mogło być tak - dokonuję pewnego porównania, którego się absolutnie tylko domyślam, bo nie mam na ten temat wiedzy - jak w przypadku Jana Pawła II po pierwszym konklawe. Były w sierpniu i w październiku dwa konklawe w jednym roku. I po ludzku można przypuścić, że nazwisko Wojtyły pojawiało się, kiedy został wybrany Albino Luciani czyli Jan Paweł I. Dlatego my w Krakowie, ja z Krakowa pochodzę, widzieliśmy, jak papież przejęty jechał na drugie konklawe, bo się mógł po ludzku spodziewać. Myślę, że on też mógł się spodziewać, ale sądzę jednak, że osiem lat to nie jest trzydzieści dni.

Czy w tej chwili pytania - nie wiem, na ile to jest tajemnica - o to, czy decyduje się przyjąć tę godność, kiedy wybierał imię Franciszka, wyglądał na człowieka, który miał to wszystko przemyślane?

- Nie ma chyba takiego mocnego. Kiedyś podobno Benedykt XVI, czyli kardynał Ratzinger, już po konklawe, więc poza tajemnicą, powiedział takie zdanie - jeżeli to jest prawdziwe, to coś z tego jest -  mianowicie powiedział w ten sposób, że: "czułem jak ta gilotyna opada".

Więcej na RMF24.pl

Dowiedz się więcej na temat: kardynał Kazimierz Nycz | nycz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje