Reklama

Reklama

Zandberg apeluje o pilne wysłanie policji do gdańskiej kurii

Lider Lewicy Razem Adrian Zandberg zaapelował o "pilne wysłanie policjantów" do kurii metropolitalnej w Gdańsku po tym, jak pomorska działaczka lewicy złożyła do prokuratury zawiadomienie dotyczące podejrzeń o ukrywanie informacji dotyczących pedofilii wśród tamtejszych duchownych.

W czwartek Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu karnego, która zaostrza kary za przestępstwa dotyczące m.in. pedofilii. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiedział, że rząd z całą bezwzględnością będzie "wypalać żelazem" pedofilię, gdziekolwiek by ona nie była.

Zawiadomienie złożone

Reklama

Również w czwartek pomorska działaczka Partii Razem Anna Górska złożyła w gdańskiej Prokuraturze Okręgowej zawiadomienie dotyczące możliwego ukrywania przez władze kościelne informacji o przypadkach pedofilii wśród duchownych. Górska wyjaśniła, że w piśmie zawiadamia o możliwości złamania prawa przez "urzędników, funkcjonariuszy i hierarchów archidiecezji gdańskiej i kurii metropolitalnej w Gdańsku, w szczególności arcybiskupa metropolitę Sławoja Leszka Głodzia, jego biskupów pomocniczych oraz innych biskupów diecezjalnych Kościoła katolickiego w Polsce".

Podczas piątkowej konferencji prasowej przed Sejmem Zandberg ponownie zaapelował do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz do szefa MSWIA Joachima Brudzińskiego, aby "mieli odwagę" wysłać policjantów do siedziby kurii metropolitalnej w Gdańsku. "Odwagi panowie Ziobro i Brudziński. Policja i prokuratura powinny pilnie wejść do siedziby kurii, zabezpieczyć dokumenty, archiwa, twarde dyski, bo tam mogą być informacje o ludziach odpowiedzialnych za krycie pedofilów" - apelował Zandberg.

Zandberg: Sprawy nie da się już zamieść pod dywan

Według niego m.in. brak reakcji na informacje z filmu braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu", tylko potwierdzi, że "prokuratura i policja boją się wejść na teren kurii biskupiej". "A to jest moim zdaniem kompromitacja polskiego państwa" - mówił polityk. Podkreślił, że władze państwa mają obowiązek reagować po wielu informacjach na ten temat. "Być może wiele z tych dzieciaków udałoby się uratować przed tym nieszczęściem, które je spotkało" - zaznaczył.

"Nie potrafię zrozumieć, dlaczego panowie ministrowie, którzy chyba sami też mają dzieci i sami powinni rozumieć, z jak ogromnym cierpieniem dla ofiar wiązały się te przestępstwa, udają, że sprawy nie ma. Sprawa jest i tej sprawy nie da się już zamieść pod dywan. Oczekuję od organów państwa, że wejdą do kurii biskupiej w Gdańsku" - mówił lider Lewicy Razem.

Jego zdaniem Zbigniew Ziobro i Joachim Brudziński "będą ponosili moralną i prawną odpowiedzialność za to zaniedbanie, jeżeli faktycznie okaże się, że w wyniku ich zaniedbania, opóźniania tej interwencji, doszło do zniszczenia akt". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne