Reklama

Reklama

Jak Rzeszów wykorzystuje fundusze z UE?

"W przypadku Rzeszowa (…) efektywne wykorzystanie środków z Unii Europejskiej spowodowało, że tempo i skala rozwoju miasta jest bardzo widoczna. W ciągu ostatnich lat miasto skorzystało z funduszy europejskich w realizacji ponad 400 projektów, których wartość to ponad 2,5 miliarda zł" – mówi w rozmowie z Interią Dyrektor Wydziału Pozyskiwania Funduszy Urzędu Miasta Rzeszowa Paweł Potyrański.

Joanna Bercal: Jak zmienił się Rzeszów dzięki funduszom unijnym?

Reklama

Paweł Potyrański , Dyrektor Wydziału Pozyskiwania Funduszy: - Odkąd jesteśmy w Unii Europejskiej, Rzeszów bardzo skorzystał z możliwości, jakie dają środki unijne. Dotyczy to wszelkiego rodzaju inwestycji - zarówno tych określanych mianem "twardych" infrastrukturalnych, jak i w przypadku tzw. "miękkich", dotyczących kwestii społeczno-kulturalnych czy doradczo-szkoleniowych.

 - W przypadku Rzeszowa, mądre i odważne decyzje władz miejskich, rozsądna i perspektywiczna polityka rozwojowa i właśnie efektywne wykorzystanie m. in. ogromnych środków z Unii spowodowały, że tempo i skala rozwoju miasta jest bardzo widoczna. W ciągu ostatnich lat miasto skorzystało z funduszy europejskich w realizacji ponad 400 projektów, których wartość to ponad 2,5 miliarda zł.

Z których projektów są państwo szczególnie zadowoleni, dumni?

- Jesteśmy zadowoleni z wszystkich projektów, ponieważ one zawsze wynikają z głębokiego przemyślenia najistotniejszych w danym momencie potrzeb. Szczególną satysfakcję mamy z wieloaspektowych projektów, rozwiązujących wiele problemów. Przykładem mogą być te z zakresu szeroko rozumianego transportu publicznego, gdzie zarówno w perspektywie na lata 2007 - 2013, jak i w obecnej 2014 -2020, sięgnęliśmy po bardzo duże środki. Łącznie na transport uzyskaliśmy ponad 1 miliard złotych dofinansowania.

Co dokładnie udało się zrealizować w kwestii poprawy infrastruktury?

- Realizacja działań infrastrukturalnych w Rzeszowie to zamierzona strategia, której początki sięgają 2007 roku, gdy prezydent podjął decyzję o konieczności poprawy jakości transportu publicznego. Już wtedy zdawano sobie sprawę, że odpływ pasażerów komunikacji zbiorowej do transportu indywidualnego, pociągnie za sobą szereg negatywnych zjawisk, jak zatłoczenie miasta, problemy z parkowaniem. To z kolei, na dłuższą metę, mogło wstrzymać dynamiczny rozwój. Zgodnie z planem, w poprzedniej perspektywie zrealizowaliśmy na rzecz transportu trzy projekty, w obecnej również trzy. Oczywiście mówię tu o projektach związanych tylko ze zbiorowym transportem publicznym, bo realizujemy też komplementarne programy dotyczące rozwoju infrastruktury drogowej, gdzie również mogliśmy liczyć na bardzo duże wsparcie w UE.

- Jeżeli chodzi o sam transport publiczny to wymieniliśmy znaczną część floty autobusowej. Obecnie po ulicach poruszają się głównie pojazdy ekologiczne, które w minimalny sposób obciążają środowisko. Zakupiliśmy też dziesięć autobusów napędzanych energią elektryczną z baterii pokładowych. Mamy plany na dalszy rozwój w tym zakresie, czyli wymianę taboru na taki, który będzie jeszcze bardziej niskoemisyjny, a nawet zeroemisyjny.

W jakich jeszcze obszarach Rzeszów korzysta z funduszy unijnych?

- W zasadzie nie ma obszaru, w którym byśmy nie starali się o wsparcie, gdy tylko możliwe jest uzyskanie dofinansowania. Jeśli chodzi o odnawialne źródła energii to instalujemy ogniwa fotowoltaiczne na budynkach użyteczności publicznej i budynkach mieszkalnych. Realizujemy program poprawy gospodarki wodno-ściekowej oraz projekt budowy kanalizacji deszczowej. Wsparcie płynie też do usług publicznych takich jak opieka przedszkolna, żłobkowa czy służba zdrowia.

- Realizujemy również projekty związane ze współpracą międzynarodową ze Słowacją i Ukrainą, aby tam,  gdzie to możliwe, czerpać ze wspólnych doświadczeń. Objawia się to często w działalności doradczej lub realizacji zadań opieki społecznej, ale kwestie turystyczne też odgrywają istotną rolę, ponieważ mamy wspólną historię. Nawet jeśli momentami jest trudna, to warto ją wspominać i wyciągać z niej mądre wnioski.

A na przykład rewitalizacja?

- Oczywiście, zajmujemy się rewitalizacją. Tego typu projekty realizowane są wraz z gminami ościennymi w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Ich finansowanie pochodzi z Regionalnego Programu Operacyjnego. Jednak zajmujemy się rewitalizacją, która główny nacisk kładzie na eliminacje negatywnych zjawisk społecznych.

- Obszary zakwalifikowane do realizacji lokalnego planu rewitalizacji ustalono na podstawie specjalnej diagnozy. W przypadku Rzeszowa - rewitalizacja obejmuje głównie śródmieście i przylegające osiedla. Staramy się tam realizować  program walki z negatywnymi zjawiskami poprzez m. in. poprawę infrastruktury podwórkowej, czyli stworzenie warunków do tego, by podwórka były bezpiecznym miejscem spotkań i podtrzymywania więzi międzypokoleniowych.

Sądzi pan że dzięki tego typu działaniom, Rzeszów stał się bardziej atrakcyjnym miejscem do życia? Rośnie liczba mieszkańców?

- Zdecydowanie tak. Młodzi ludzie, którzy np. zakładają rodziny, wchodzą na rynek pracy, poszukują miejsc zapewniających rozwój i szeroko rozumiane bezpieczeństwo i komfort życia. Na to, czy ostatecznie zostaną w danym miejscu wpływa wiele czynników - edukacja, służba zdrowia, dostęp do kultury. Ewidentnie jednak, z roku na rok, w Rzeszowie zwiększa się  liczba mieszkańców. Chciałbym też dodać, że prezydent przykłada bardzo dużą wagę również dla ciągłej poprawy atrakcyjności Rzeszowa dla wszystkich grup wiekowych mieszkańców. A według badań, prognozy na kolejne lata pokazują, że do 2050 roku to właśnie Rzeszów, oprócz Warszawy, będzie miejscem, gdzie prognozowany jest wzrost liczby mieszkańców, a nie spadek.

Czy wszystkie projekty z obecnej "siedmiolatki" uda się zrealizować?

- Jestem pewien, że zrealizujemy wszystkie inwestycje powstające z dofinansowaniem unijnym, ponieważ potrafimy radzić sobie z pojawiającymi się trudnościami. Część projektów jeszcze przed nami, bo perspektywa się nie skończyła, więc liczę, że uda nam się pozyskać jeszcze dodatkowe środki.

Czy w trakcie realizacji projektów pojawiały się jakieś problemy? Jak układała się współpraca z instytucjami pośredniczącymi lub zarządzającymi?

- Trudności i problemy pojawiają się przy realizacji wszelkich inwestycji, nieważne czy finansowane są ze środków zewnętrznych czy własnych. Są wpisane w realizację zadań. Nie mogę tutaj powiedzieć nic złego na temat współpracy z instytucjami pośredniczącymi czy zarządzającymi, zawsze odbywało się to na bardzo partnerskich zasadach. Mogliśmy liczyć na wszelką pomoc i zrozumienie, jednocześnie dzieląc się swoim doświadczeniem. Jeżeli nawet pojawiły się jakieś problemy, nigdy nie zdarzyło się tak, by przy wsparciu instytucji zarządzających konkretnym programem operacyjnym nie udało się znaleźć odpowiedniego rozwiązania. Dotyczy to również innych instytucji, w tym tych które przeprowadzały kontrole, czy reprezentowały instytucje UE.

Co dalej? Jakie plany na kolejne siedem lat?

- Na pewno będziemy starali się zrealizować to, co mamy już zaplanowane, w tym działania w zakresie szeroko rozumianych kultury i edukacji ale również i infrastruktury , czyli m.in. działania związane z adaptacją do zmian klimatu i ochroną środowiska, w tym również z transportem publicznym, gospodarką zanieczyszczeniami komunalnymi czy zagospodarowaniem wód opadowych. Zależy nam też na kontynuacji projektów, w których celem będzie wykorzystanie energii z odnawialnych źródeł i ograniczanie emisji szkodliwych związków, dlatego będziemy zabiegać o wszelkie możliwe dotacje, które pomogą np. w walce ze smogiem. 

- Mamy też nadzieję, że kolejne lata będą kontynuacją działań, które pozwolą nam utrzymać dynamiczne tempo wzrostu, dlatego na pewno będziemy się starali wystąpić o kolejne dofinansowania, bo - jak już wcześniej wspominałem - bez unijnego wsparcia, ciężko byłoby realizować projekty w tak dużej skali, jak dotychczas. 

Rozmawiała Joanna Bercal

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne