Reklama

Reklama

Oettinger: Nie ma czasu. UE grozi recesja

Jest za pięć dwunasta. Nie ma czasu. Negocjacje w sprawie nowej perspektywy finansowej Unii Europejskiej powinny zakończyć się w tym roku - zaapelował unijny komisarz ds. budżetu Guenther Oettinger podczas Europejskiego Tygodnia Regionów i Miast.

Zdaniem komisarza, który wziął udział w debacie w Komitecie Regionów, negocjacje w sprawie nowego budżetu na lata 2021-2027 muszą zakończyć się w tym roku. W przeciwnym wypadku istnieje ryzyko, że w 2021 roku ważne projekty unijne nie będą finansowane.

Reklama

- To natomiast grozi stagnacją, a nawet recesją - podkreślił Oettinger.

Komisarz zaapelował do członków Komitetu Regionów, by wpłynęli na swoje lokalne rządy w celu przyspieszenia negocjacji.

- Sprawa budżetu powinna być poruszona już na posiedzeniu Rady Europejskiej w październiku - zauważył Oettinger.

Przypomnijmy, że Komisja Europejska przedstawiła swoją propozycję budżetu na lata 2021-2027 w maju 2018 roku. Płatności przewidziano w nim na 1,279 biliona euro, przy założeniu, że kraje członkowskie wpłacają do niego 1,11 proc. swojego dochodu narodowego. Z uwagi na nowe wyzwania, które stawia przed sobą UE, a także wyjście Wielkiej Brytanii z Wspólnoty, w propozycji przewidziano cięcia m.in. w polityce spójności i polityce rolnej. Z samej tylko polityki spójności Polska miałaby otrzymać około 20 mld euro mniej niż obecnie, choć nadal byłaby największym beneficjentem.

Swoje stanowisko w sprawie nowego budżetu przedstawił już także Parlament Europejski. Europosłowie uznali, że budżet powinien pozostać na obecnym poziomie. By to osiągnąć zaproponowano, by składka krajów członkowskich wzrosła do 1,3 proc. dochodu narodowego. PE uważa, że skoro UE stawia przed sobą nowe cele, to powinna dostarczyć na to dodatkowe finansowanie, a nie obcinać istniejące polityki, m.in. ważną z punktu widzenia Polski politykę spójności.

Obecnie negocjacje opóźnia Rada Europejska. Nie przedstawiono jeszcze konkretnej propozycji, m.in. nie wiadomo, jaki procent dochodu narodowego przywódcy państw UE będą skłonni oddać do wspólnego budżetu. Fińska prezydencja ma przedstawić własny projekt w nadchodzących tygodniach. W Brukseli mówi się, że może to nastąpić jednak dopiero przed grudniowym szczytem Rady Europejskiej. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje