Reklama

Reklama

Szczyt UE. Propozycja Charlesa Michela utrzymuje powiązanie funduszy z praworządnością

Jestem przekonany, że porozumienie jest możliwe - uważa szef Rady Europejskiej Charles Michel, który poinformował w poniedziałek (20 lipca 2020) wieczorem, że ma gotowy nowy tekst zapisów na szczyt. Propozycja Michela utrzymuje powiązanie praworządności z dostępem do funduszy UE. Takiemu rozwiązaniu długo sprzeciwiał się polski rząd.

Obrady w gronie 27 państw rozpoczęły się po godz. 21, po zapoznaniu się z wysłaną przez Michela nową propozycją.

Reklama

"To owoc kolektywnej pracy wszystkich liderów i ich zespołów. Wiem, że ostatnie kroki są zawsze najtrudniejsze, ale jestem przekonany, że nawet jeśli jest to trudne, nawet jeśli będzie wymagało dalszej pracy, to porozumienie jest możliwe" - powiedział w Brukseli Michel.

Po godz. 23 szef RE ogłosił przerwę na "poprawki techniczne". Kolacja przywódców, podczas której rozmawiano o propozycji Michela, według źródeł przebiegała w dobrej atmosferze.

Wcześniej, przed wznowieniem obrad szczytu, premier Mateusz Morawiecki wziął udział w spotkaniu z szefami państw i rządów Dani, Finlandii, Francji, Niemiec, Węgier, Łotwy, Luksemburga, Holandii i Szwecji - poinformowała na Twitterze w poniedziałek wieczorem Kancelaria Premiera.

Co zawiera propozycja Michela?

Propozycja Michela zakłada budżet UE na lata 2021-2027 w wysokości 1,074 bln euro.

W funduszu odbudowy ma się znaleźć 750 mld euro, w tym 390 mld w grantach, a dostęp do funduszy unijnych ma być powiązany z praworządnością.

Zapis dotyczący powiązania praworządności z dostępem do funduszy UE pozostał praktycznie niezmieniony w stosunku do poprzedniej propozycji. Jest to jednak warunkowość w osłabionej wersji jeszcze z lutego, a nie w mocniejszej, jakiej chciała KE. Projekt zakłada, że do zgody na sankcje konieczne będzie zebranie większości kwalifikowanej państw członkowskich UE.

Ponadto propozycja Michela zakłada ścięcie wydatków na rolnictwo w funduszu odbudowy o połowę do 7,5 mld euro. 

Cięcia mają się także pojawić w programie badań i innowacji - z 13,5 do 5 mld euro oraz programie inwestycyjnym InvestEU - z 30,3 do 2,1 mld euro. Niewielką obniżkę przewidziano także w środkach na politykę spójności - z 50 do 47,5 mld euro.

W propozycji Michela osłabiono też "warunkowość klimatyczną". Wykreślono bowiem zdanie o konieczności zadeklarowania neutralności klimatycznej w celu uzyskania dostępu do środków na transformację przez dane państwo. Zamiast tego mowa o dążeniu do neutralności klimatycznej całej Unii Europejskiej.

Charles Michel zaproponował obcięcie środków Funduszu Sprawiedliwej Transformacji z 30 mld na 10 mld euro.

Mechanizm sprawiedliwej transformacji (Fundusz będzie jego częścią) ma być finansowym ramieniem Europejskiego Zielonego Ładu. W założeniu KE ma to być dźwignią dla pozyskania ogromnych środków finansowych, aby wesprzeć przemiany na drodze do neutralności klimatycznej Unii Europejskiej. Pieniądze mają być kierowane do regionów najbardziej dotkniętych transformacją. Największe środki z tego funduszu mają przypaść Polsce.

70 proc. grantów ma zostać przyznanych w latach 2021 i 2022, pozostałe 30 proc. do końca 2023 r.

Z propozycji szefa RE wynika, że rządy muszą wydać 30 proc. pieniędzy z funduszu odbudowy na cele związane z walką ze zmianami klimatu.

Morawiecki: "Nie" dla uznaniowości

Poniedziałek (20 lipca) jest czwartym dniem szczytu unijnego w Brukseli. W nocy toczyły się trudne negocjacje w sprawie kształtu funduszu odbudowy.  

Polska nie zgadzała się m.in. na uwzględnienie w konkluzjach szczytu zapisów dotyczących praworządności, jak również uzależnienie wypłaty funduszy od przyjęcia przez konkretne państwa zobowiązania o neutralności klimatycznej do 2050 r. 

- Musimy uzyskać to, na co wskazujemy od samego początku, tj. brak jakiejkolwiek uznaniowości po stronie ciał unijnych w obszarze przede wszystkim praworządności. Cały czas negocjujemy kwestie związane z klimatem - podkreślił premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z dziennikarzami. Więcej informacji zebrał wysłannik Interii Bartosz Bednarz TUTAJ.

Politycy Zjednoczonej Prawicy ostro o powiązaniu funduszy z praworządnością

Sprawa powiązania funduszy z praworządnością budzi ogromne emocje w Polsce. Przeciwko takiemu rozwiązaniu stanowczo sprzeciwili się w poniedziałek m.in. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, europoseł Patryk Jaki i była premier, europosłanka Beata Szydło.

"Mechanizm łączenia funduszy europejskich z praworządnością to kolejna próba pozatraktatowego nacisku na państwa członkowskie. Zgoda na to będzie oznaczać, że UE coraz bardziej oddala się od swych fundamentalnych zasad. Dlatego ta propozycja powinna być bezwzględnie odrzucona" - skomentowała Szydło.

Ziobro poinformował zaś, że Solidarna Polska zaproponowała "podjęcie uchwały przez polski parlament, jednoznacznie stającej w obronie działań w obszarze prawa i obrony praworządności".

Mechanizm uzależnienia wpłaty funduszu od praworządności mocno krytykował jeszcze w sobotę także premier Węgier Viktor Orban.

Jak donosi korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, wydaje się jednak, że nie ma szans na wykreślenie w konkluzjach unijnego szczytu zapisu o uwarunkowaniu wydatkowania pieniędzy od praworządności. Coraz więcej krajów mówi "nie". Premier Luksemburga Xavier Bettel praktycznie zagroził wetem.


Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje