Reklama

Reklama

Szczyt UE. Przyczyna twardej postawy Holandii? Francuzi ujawniają

Lider frakcji prezydenta Francji Emmanuela Macrona w PE, Stephane Sejourne, uważa, że opór premiera Holandii Marka Rutte na szczycie UE jest podyktowany opinią publiczną w jego kraju. "Holandia ma wybory za osiem miesięcy" - przypomniał we francuskim radiu Europe1.

Zdaniem francuskiego europosła, Macron i kanclerz Niemiec Angela Merkel nie chcą otwarcie występować na szczycie UE przeciwko grupie tzw. państw oszczędnych, na czele której stoi Rutte. Wskazuje, że za twardą pozycją negocjacyjną premiera Holandii stoją "kwestie lokalne i krajowe". "Holandia ma wybory za osiem miesięcy. Mark Rutte schlebia opinii publicznej w swoim kraju" - powiedział Sejourne Europe1.

Reklama

Jego zdaniem trwające od piątku negocjacje na szczycie świadczą o problemach w funkcjonowaniu Rady Europejskiej, która gromadzi 27 przywódców państw członkowskich, mających wspólnie określać główne kierunki rozwoju UE.

"Na każdym szczycie i na każdym posiedzeniu Rady mówimy to samo! Nadszedł czas, aby podjąć działania i zaproponować takie zarządzanie, które nie będą powodowały takich spektakli" - powiedział. "Wystąpiliśmy z propozycjami. Prezydent Republiki (Macron) wspomniał w szczególności o dużej konferencji na temat przyszłości Europy. (...) Problem polega na tym, że musimy zgodzić się na to jednomyślnie, aby zrezygnować z jednomyślności" - wskazał.

Lider frakcji Macrona w Parlamencie Europejskim przypomina, że po wynegocjowaniu budżetu i funduszu odbudowy na szczycie UE w Brukseli, w jego sprawie będzie musiał się też wypowiedzieć PE. "Być może parlament pójdzie dalej (w propozycji - PAP)" - powiedział.

"Oszczędni" odrzucili kompromis

Holandia przewodzi grupie pięciu państw, nazywanych "oszczędnymi", czy wręcz "skąpymi", których sprzeciw w sprawie zaproponowanego przez Komisję Europejską kształtu funduszu odbudowy jest główną przeszkodą w osiągnięciu porozumienia na rozpoczętym w piątek szczycie UE w Brukseli. Austria, Holandia, Szwecja i Dania, do których dołączyła Finlandia, sprzeciwiły się propozycji KE, aby 500 mld euro w ramach funduszu było przeznaczonych na granty.

W niedzielę "oszczędni" odrzucili kompromis, który zakładał, że w funduszu na odbudowę gospodarki będzie o 100 mld euro w grantach mniej, niż chciała KE. Domagali się cięcia grantów do 350 mld euro, ale Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i inne państwa optowały za kwotą wskazaną przez szefa Rady Europejskiej Charles'a Michela, czyli 400 mld euro.

W poniedziałek przed godz. 6 Michel przedstawił unijnym przywódcom obradującym w Brukseli nową propozycję w sprawie funduszu odbudowy i zawiesił posiedzenie do godz. 16.

Do tego czasu eksperci mają przygotować nową wersję mającego ponad 60 stron dokumentu negocjacyjnego, który opisuje szczegółowo, jakie mają być kwoty i zasady wydawania pieniędzy z funduszu odbudowy gospodarki po pandemii koronawirusa i budżetu UE na lata 2021-2027. Podstawą do kompromisu ma być 390 mld euro w grantach w funduszu odbudowy i zmniejszone rabaty dla głównych płatników do unijnej kasy. Całkowita kwota funduszu nie jest ustalona, ale może wynosić między 700 mld a 750 mld euro.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne