Reklama

Reklama

Szczyt UE. Rozpoczął się czwarty dzień obrad

W Brukseli po godz. 21 rozpoczęła się w 20 lipca kolejna sesja obrad trwającego czwarty dzień szczytu UE. Przywódcy podejmą kolejną próbę znalezienia kompromisu w sprawie budżetu UE i funduszu odbudowy. Punktem wyjścia ma być najnowsza propozycja szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela.

Przez cały dzień przywódcy prowadzili konsultacje w różnych formatach. Wieczorem Michel przedstawił unijnym liderom zapowiadaną wcześniej propozycję w sprawie funduszu odbudowy i budżetu UE. Zaproponował fundusz opiewający na 750 mld euro, ale 390 mld euro zamiast 500 w dotacjach. W najnowszym projekcie są cięcia w rolnictwie, wydatkach na transformację energetyczną oraz w funduszach na spójność.

Reklama

Michel wyraził przed rozpoczęciem rozmów przekonanie, że osiągnięcie porozumienia jest możliwe. Część przywódców po nocnych rozmowach z niedzieli na poniedziałek informowała, że w negocjacjach widać postępy. Tak ocenił m.in. premier Holandii Mark Rutte. Kanclerz Austrii Sebastian Kurz mówił, że jego kraj może być bardzo zadowolony z przebiegu trudnych negocjacji.

Nieco bardziej umiarkowanie wypowiadał się prezydent Francji Emmanuel Macron. Wyraził nadzieję na kompromis. Podkreślił jednak, że oprócz kształtu funduszu odbudowy na szczycie UE pozostały do rozwiązania inne ważne kwestie, takie jak uzależnienie funduszy UE od przestrzegania praworządności.

Te kwestie wzbudzają kontrowersje wśród krajów. Mechanizm uzależnienia wpłaty funduszu od praworządności mocno krytykował w sobotę premier Węgier Viktor Orban. Premier Mateusz Morawiecki mówił w poniedziałek, że aby porozumienie na szczycie UE było możliwe do zaakceptowania dla Polski, nie może być uznaniowości po stronie instytucji UE w zakresie praworządności. Michel w najnowszej propozycji podtrzymał jednak tę warunkowość.

Stanowisko Polski

Polska była też krytycznie nastawiona do uzależnieniu płatności z unijnej kasy od zobowiązania się poszczególnych krajów do celów klimatycznych na 2050 r. Morawiecki informował dziennikarzy na szczycie UE, że Polska nie może się zgodzić, aby takie zapisy znalazły się w konkluzjach Rady Europejskiej. W najnowszej propozycji Michel wyszedł naprzeciw tym oczekiwaniom Polski i wykreślił ten zapis z projektu.

Zręby propozycji porozumienia w sprawie funduszu odbudowy powstawały w czasie sześciogodzinnej, nocnej przerwy z niedzieli na poniedziałek, która była poświęcona na przekonywanie do zgody państw określających się jako oszczędne, a zwłaszcza Holandii i Austrii.

Odrzucony kompromis

W niedzielę Holandia, Dania, Austria, Szwecja oraz Finlandia odrzuciły kompromis zaproponowany przez przewodniczącego Rady Europejskiej, który zakładał, że w funduszu na odbudowę gospodarki będzie o 100 mld euro w grantach mniej, niż chciała tego KE. Oszczędni domagali się cięcia grantów do 350 mld euro, ale Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i inni optowali przy liczbie wskazanej przez Michela, czyli 400 mld euro. W nocy pojawiała się na krótko suma 375 mld euro, ale na nią miał się nie zgadzać prezydent Francji. Ostatecznie stanęło na 390 mld euro.

Cały pakiet finansowy, nad którym od piątku trwają negocjacje w Brukseli - według wstępnej propozycji - ma wynosić około 1,82 bln euro. Na sumę tę - według pierwotnej propozycji KE - ma składać się fundusz odbudowy ze skutków koronakryzysu wynoszący 750 mld euro oraz budżet UE na lata 2021-2027 w wysokości 1,074 bln euro.

Z Brukseli Łukasz Osiński 

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje