Reklama

Reklama

Włodzimierz Cimoszewicz o projekcie PiS: Zasługuje na najsurowszą krytykę

- Ten projekt i ewentualnie uchwalona na jego podstawie ustawa zasługują na najsurowszą, wyobrażalną krytykę - ocenił w rozmowie z Interią plany PiS dotyczące dyscyplinowania sędziów były premier, a obecnie europoseł Włodzimierz Cimoszewicz.

Sąd Najwyższy opublikował we wtorek opinię na temat Projektu Prawa i Sprawiedliwości, który ma wprowadzić zmiany w ustroju sądów powszechnych oraz SN. "Filozofia opiniowanego przedłożenia wpisuje się w logikę, jaką kierowano się przy wprowadzaniu stanu wojennego" - głoszą uwagi SN do projektu.

Reklama

W ocenie SN sprzeczność pomiędzy prawem polskim a unijnym, jaką projektodawca zamierza wywołać, z dużym prawdopodobieństwem prowadzić będzie do wszczęcia przez instytucje Unii Europejskiej procedury o stwierdzenie uchybienia zobowiązaniom wynikającym z traktatów, a nawet do konieczności opuszczenia Unii Europejskiej. Czy możliwy jest taki scenariusz? O to pytany był przez Interię Włodzimierz Cimoszewicz, były premier, a obecnie europoseł.

- Po pierwsze ten projekt i ewentualnie uchwalona na jego podstawie ustawa zasługują na najsurowszą, wyobrażalną krytykę - stwierdził Cimoszewicz. - Natomiast z tym wyjściem z UE jest tak, że Traktat o UE nie przewiduje wyrzucenia państwa, pozbawienia go członkostwa. Państwo może samo wystąpić, czego dowodem jest Wielka Brytania. Ja rozumiem, że w tej chwili władze obecne naszego kraju nie potwierdzają chęci wyprowadzenia Polski z UE, jednak zastanawiam się, co się może stać, jeśli państwo członkowskie będzie odrzucało elementarne zasady UE, w tym także nie będzie respektowało orzeczeń TSUE - mówił.

"Odczujemy konsekwencje pisowskiego bezprawia"

Europoseł odniósł się także do planów powiązania funduszy UE z praworządnością.

- Obecne działania PiS być może nie prowadzą w krótkim okresie do rozstania z UE, ale podnoszą nieprawdopodobnie możliwość tego, że Polska straci miliardy, dziesiątki miliardów euro - zaznaczył. - W moim przekonaniu, to, co się wiąże z planowaniem finansów na najbliższe lata, jest tym obszarem, gdzie najdotkliwiej odczujemy konsekwencje pisowskiego bezprawia - dodał.

Jego zdaniem PiS manipuluje opinią publiczną, argumentując, że w innych krajach np. Francji są podobne przepisy dotyczące sędziów. - Sędziowie nie mogą być pozbawieni prawa wypowiadania się na temat tego, co jest sprzeczne lub zgodne z Konstytucji - mówił były premier.

Dodał, że rząd PiS powinien się ugiąć, "pójść po rozum do głowy" i dostosować się do zaleceń ws. praworządności. - Rząd pakuje nasz kraj w duże kłopoty - dodał Włodzimierz Cimoszewicz.

"To kompromitujący Polskę skandal"

W rozmowie z Interią Włodzimierz Cimoszewicz odniósł się również do pomysłu "stref wolnych od LGBT". Czy samorządy, które podjęły takie uchwały, powinny, jego zdaniem, je odwołać?

- Oczywiście. To jest zupełny elementarz człowieczeństwa, humanitaryzmu, tolerancji, podstawowych reguł i zasad europejskiej cywilizacji - podkreślił Cimoszewicz.

Jego zdaniem publikowanie przez "Gazetę Polską" naklejek z napisami "Strefa wolna od LGBT" jest "kompromitującym Polskę skandalem".

"Dekarbonizacja może być szansą dla Polski"

Polska uzyskała zwolnienie z zasady zastosowania polityki neutralności klimatycznej już w 2050 r. Będziemy dochodzić do niej w swoim tempie. Ten wyjątek został wpisany do konkluzji szczytu. To był sukces premiera Morawieckiego?

- Trudno mówić o sukcesach, kiedy w Polsce rocznie z powodu smogu umiera 45 tys. ludzi - skomentował Włodzimierz Cimoszewicz. Jego zdaniem komunikat premiera Morawieckiego ws. efektów szczytu w Brukseli nie jest prawdziwy. - Polska ma czas na zastanowienie się, czy chce przystąpić do polityki klimatycznej, nie została z niczego zwolniona. Mamy czas do czerwca przyszłego roku. To dla nas czas na zastanowienie się nad swoim zachowaniem. Jeśli nie skorzystamy, nie będzie dla nas dostępne ogromne  finansowe wsparcie wysokości 100 mld euro. Polska może stracić dostęp do tych pieniędzy - mówił były premier.

Jego zdaniem 2050 rok to nie jest data "szybkiego" odejścia od węgla i w przypadku Polski jest to możliwe. - Nikt nie mówi, że w 2050 roku nie moglibyśmy go w ogóle stosować. Chodzi o to, abyśmy przyspieszyli proces odejścia od węgla. Dekarbonizacja może być szansą dla Polski, utworzą się nowe miejsca pracy, nowe gałęzi przemysłu - uważa europoseł.

Pytany o to, dlaczego PiS tak bardzo wzbrania się ws. odejścia Polski od węgla odpowiedział. - Niektórzy ludzie nadal wierzą, że Ziemia jest płaska, a szczepionki są szkodliwe. To jest ten typ irracjonalnego myślenia - powiedział.  

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje