Reklama

Reklama

Próba zamachu stanu w Turcji. Prezydent wzywa do obrony demokracji

Po próbie zamachu stanu Recep Tayyip Erdogan rozesłał w sobotę SMS-y na wszystkie telefony komórkowe w Turcji, wzywając obywateli, aby "stanęli w obronie" demokracji i pokoju. Wcześniej premier Binali Yildirim oświadczył, że sytuacja po nieudanym puczu jest pod kontrolą.

W wiadomości rozesłanej przez tureckiego prezydenta wezwano ludzi, by wyszli na ulice przeciwko "wąskim kadrom" armii, które zorganizowały przewrót.

"Powstanie jest darem od Boga"

Reklama

Erdogan oskarżył spiskowców o to, że mieli zamiar go zabić, i przystąpił do czystek w siłach zbrojnych. "Zapłacą wysoką cenę za to, co się stało" - oświadczył. Jak oznajmił, "powstanie jest darem od Boga, ponieważ będzie powodem do wyczyszczenia armii".

Według Yildirima w nieudanej próbie przewrotu zginęło 161 ludzi z szeregów sił lojalnych wobec władz w Ankarze i cywilów. Zginęło także 20 domniemanych puczystów. Według agencji prasowej Anatolia w całej Turcji rannych zostało ponad 1000 ludzi.

Wcześniej tymczasowy szef sztabu Umit Dundar mówił dziennikarzom, że zginęło 104 puczystów.

Kto stoi za próbą zamachu stanu?

Ekspert ds. Turcji w think tanku Chatham House, Fadi Hakura, podkreślił, że nie jest jasne, kto stoi za próbą zamachu stanu, ale wygląda na to, że "przeprowadzili ją oficerowie niżsi stopniem".

"Zamach stanu zakończył się porażką, ponieważ zabrakło wsparcia społecznego, politycznego i międzynarodowego" - ocenił Hakura. Jak przewiduje, pucz może w krótkiej perspektywie umocnić Erdogana, "szczególnie w jego dążeniu do przekształcenia urzędu w silną i scentralizowaną wykonawczą prezydenturę".

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje