Reklama

Reklama

W poszukiwaniu zrabowanych dzieł sztuki

"Sensacyjne poszukiwanie zagrabionych dzieł sztuki". Ministerstwo liczy na Polonię

"Weź udział w najbardziej sensacyjnym poszukiwaniu zagrabionych dzieł sztuki w naszych czasach" – zachęca Wydział Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Uruchomiona tydzień temu aplikacja daje możliwość aktywnego włączenia się w te poszukiwania. Resort liczy na pomoc Polonii. Narzędziem dla "poszukiwaczy skarbów" zainteresowało się ponad 3,5 tys. osób.

Grono potencjalnych użytkowników jest szerokie. Ministerstwo podkreśla w rozmowie z Interią, że "szczególne nadzieje pokłada w aktywnych konsumentach kultury od 15. do 80. roku życia, użytkownikach nowych technologii, grupach zawodowych związanych z kulturą, muzealnictwem, ochroną dziedzictwa, rynkiem dzieł sztuki oraz osobach zainteresowanych inwestowaniem w dzieła sztuki".

Reklama

Zgłoszenia osób prywatnych zawsze były bardzo istotnym trybem w machinie restytucyjnej. Nie dziwi więc, że taka aplikacja powstała. Resort dysponuje bowiem gotową bazą strat wojennych. Kandydatem na znalazcę słynnego "Portretu młodzieńca" może być zatem każdy, kto ma dostęp do internetu i korzysta z urządzenia mobilnego. Przynajmniej w założeniach.

Jak ArtSherlock "czyta" obraz?

Po pobraniu i uruchomieniu aplikacji użytkownik dostaje komunikat: "w celu weryfikacji obrazu zrób jego zdjęcie lub wybierz z galerii urządzenia". Narzędzie jest bardzo proste w obsłudze.

"To pierwsze tego typu rozwiązanie, które całkowicie zrewolucjonizuje identyfikację dzieł sztuki pochodzących z grabieży wojennych" - podkreśla resort.

Aplikacja - jak wyjaśnia w rozmowie z Interią ministerstwo - opiera się bowiem na matematycznym algorytmie rozpoznawania , który każdorazowo odnosi się do bazy danych, szczegółowo analizując wykonaną przez użytkownika fotografię i porównując ją do archiwalnego “oryginału".

ArtSherlock informuje zatem, czy "wizerunek obrazu, którego zdjęcie wykonaliśmy, znajduje się w bazie danych polskich strat wojennych". Informacja jest ogólna. Aplikacja nie rozróżni kopii oraz falsyfikatu.

- Pozytywna weryfikacja czyli “rozpoznanie" jest wypadkową kilku czynników. Głównym jest jakość zdjęcia w referencyjnej bazie danych, czyli konkretnej archiwalnej fotografii utraconego dzieła sztuki, do którego odnosi się system automatycznego rozpoznawania w momencie, gdy użytkownik wykonuje fotografię swoim telefonem. Im zdjęcie w bazie danych jest lepszej jakości i zawiera więcej szczegółów, tym większe prawdopodobieństwo pozytywnej weryfikacji - tłumaczy ministerstwo.

Polonia pomoże?

Pod koniec listopada ubiegłego roku szef resortu Piotr Gliński zapowiadał, że w kwestii odzyskiwania zrabowanych dzieł sztuki liczy na pomoc Polonii.

Ministerstwo zapytane o to, jaki potencjał dostrzega w tej grupie, odpowiada: "jako osoby mieszkające za granicą mają w sposób naturalny szeroki dostęp do licznych placówek muzealnych, galerii czy kolekcji. Bardzo liczymy, że zarówno przedstawiciele Polonii, jak i Polacy podróżujący po świecie, zechcą korzystać z aplikacji i pomóc w poszukiwaniach polskiego dziedzictwa kulturowego rozproszonego po całym świecie w wyniku II wojny światowej".

Nie ma planów szczególnego rozpromowania aplikacji wśród Polaków mieszkających w Niemczech czy Stanach Zjednoczonych, gdzie odnajduje się stosunkowo dużo dóbr kultury zagrabionych w czasie II wojny światowej.

- Polskie straty wojenne, choć oczywiście często odnajdują się w Niemczech czy Stanach Zjednoczonych, w dużej mierze cały czas znajdują się na terenie kraju, wobec czego zachęcamy również do aktywnego korzystania z tego narzędzia na rodzimym gruncie - apelują współtwórcy.

Ministerstwo planuje dotrzeć do Polaków rozsianych po świecie głównie poprzez polskie placówki dyplomatyczne i  konsularne oraz Instytuty Polskie, instytucje emigracyjne i polonijne oraz promocję aplikacji w mediach zagranicznych.

Aplikacja została pobrana przez ponad 3500  użytkowników na całym świecie.

Jak zapowiada resort, w ciągu dwóch najbliższych miesięcy baza danych aplikacji, która w tej chwili zawiera dzieła malarstwa, zostanie uzupełniona o wizerunki utraconych dzieł sztuki z dziedziny rysunku oraz tkanin zabytkowych.

Obecnie w ogólnopolskiej bazie danych strat wojennych znajdują się informacje na temat ponad 63 tys. zaginionych obiektów.

Wydział Strat Wojennych poszukuje m.in. prawie 7 tys. obrazów polskich twórców. Wśród nich są prace Aleksandra Gierymskiego, Jana Matejki, Jacka Malczewskiego, Stanisława Wyspiańskiego. Na liście zaginionych znajduje się również ponad 7,5 tys. dzieł malarstwa obcego - tu natkniemy się na nazwiska tj. Rubens, Rembrandt czy Durer.

Za najcenniejszą stratę wojenną uważa się "Portret Młodzieńca" pędzla Rafaela Santi.

Ewelina Karpińska-Morek


Polecamy też:

Jednostki trofiejne, sowieci i zuchwały wandalizm

W Warszawie obrazy miały być bezpieczne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje