W poszukiwaniu zrabowanych dzieł sztuki

Wałbrzyskie skarby... nie tylko muzealne

Muzeum Miejskie w Wałbrzychu zaczęto odwiedzać dopiero od wiosny 1947 roku, bowiem po zakończeniu II wojny światowej placówka była znacząco zdewastowana, a zbiory przetrzebione bądź zniszczone. Nie oznacza to wcale, że nie trafiały tutaj cenne znaleziska. Wystarczy przytoczyć jedną z głośniejszych swego czasu historii. Otóż kilka miesięcy przed oficjalnym otwarciem do muzeum sprowadzono cenne obrazy, znalezione w skrytce położonej w jednej z wałbrzyskich willi...

Pierwsze muzeum, a w zasadzie coś w rodzaju "izby pamięci", sięga swoimi początkami ubiegłego stulecia, kiedy członkowie niemieckiego towarzystwa regionalnego pod nazwą Altertumsverein für das Waldenburger Gebirgsland (Towarzystwa Starożytności Ziemi Wałbrzyskiej) postanowili przekazać część swoich prywatnych zbiorów na rzecz edukacji historycznej lokalnego społeczeństwa. Ta ostatnia kwestia miała spore znaczenie przy wyborze miejsca, którym okazała się sala szkoły ewangelickiej dla chłopców, tzw. Auenschule (ob. siedziba wałbrzyskiego II Liceum Ogólnokształcącego). Uroczyste otwarcie "izby pamięci" miało miejsce 20 grudnia 1908 roku. Ponieważ przeważały w niej eksponaty związane z lokalną tradycją wytwarzania lnu, z czasem pomieszczenie to zaczęto nazywać "izbą tkacką".

Z każdym kolejnym miesiącem izbę tkacką odwiedzało coraz więcej mieszkańców, a miejsce zaczęło cieszyć się znaczną popularnością. Dlatego też 1 kwietnia 1911 roku władze miejskie podjęły decyzję o udostępnieniu czterech pomieszczeń na pierwszym piętrze jednego z budynków przy Bäckerstrasse (ob. ul. Rycerska). Ponieważ po przeprowadzce i pozyskaniu kolejnych eksponatów przygotowano sale tematyczne, od tego momentu można mówić o funkcjonowaniu prawdziwego muzeum. Taką też przybrało nazwę: "Altertumsmuseum für das Waldenburger Gebirgsland" (Muzeum Starożytności Ziemi Wałbrzyskiej).

Reklama

Jedno z pomieszczeń prezentowało "Izbę chłopską", kolejne "Pokój mieszczański", następnie "Pokój cechowy" wraz z ekspozycją geologiczną i górniczą, zaś w czwartej sali prezentowano lokalną faunę. Dodatkowy zbiór ukazywał militaria, których sporo pochodziło z czasów wojen napoleońskich na Śląsku (1813 r.).

I wojna światowa, w której poległo wielu członków "Towarzystwa Starożytności Ziemi Wałbrzyskiej", poważnie zagroziła dalszemu funkcjonowaniu tej cennej placówki. Na szczęście powołanie do istnienia nowego Wałbrzyskiego Towarzystwa Muzealnego (Waldenburger Museumsverein) uratowało muzeum przed zamknięciem. Symptomem zmian była nie tylko zmiana nazwy - na Muzeum Regionalne w Wałbrzychu (Heimatmuseum in Waldenburg), lecz przede wszystkim konkretne wsparcie ze strony burmistrza i kilku radnych. Nie dość, że skuteczne propagowano przekazywanie prywatnych zbiorów etnograficznych, historycznych i bibliologicznych, to jeszcze zagospodarowano nowy lokal. Był nim reprezentacyjny pałac mieszczański Albertich przy Gottesbergerstrasse 23, zwany "Domem Albertich" (Albertihaus).

Postanowiono, iż klasycystyczny obiekt posiadał tak wielką kubaturę, że poza muzeum będzie można uruchomić we wnętrzach dodatkowo Bibliotekę Miejską. Dodajmy, że na początku posiadała ona zbiór niemal 2 tys. cennych woluminów.

Uroczyste otwarcie Muzeum Regionalnego nastąpiło 6 grudnia 1926 roku. Od tego dnia opiekę nad zbiorami przejął ówczesny Zarząd Miejski, dzięki czemu placówka miała stałe wsparcie finansowe i mogła bez przeszkód uruchamiać kolejne działy. Początkowo w sześciu salach, na przestrzeni 200 m kw., zaprezentowano zbiory związane z historią regionu i miejscowego rzemiosła, w tym: przyrodniczo-geologiczne, etnograficzne oraz górnicze. Ponadto wystawiono broń, szereg unikalnych dokumentów, rozmaite medale i pojedyncze dzieła sztuki. 

Kilka lat później dwukrotnie zwiększono kubaturę, dzięki czemu wystawy stałe z ponad 3 tysiącami eksponatów zajmowały już 11 pomieszczeń dawnego pałacu Albertich. Zdecydowano, że ekspozycja broni prezentowana będzie odtąd na parterze w holu głównym, zaś w jednej z nowo otwartych sal ukazana zostanie historia podwałbrzyskiego rolnictwa. Ciekawą inicjatywą było zagospodarowanie ogrodu, który stanowił zarówno element ekspozycji, jak i miejsce relaksu.

Muzeum prowadzone przez Friedricha Steltera, pierwszego etatowego kierownika, a od 1936 roku przez Heinricha Bartscha, stale poszerzało swoje zbiory regionalne. Dzięki ich kreatywności na początku lat 40. wałbrzyska placówka posiadała już przeszło 5 tys. eksponatów. Warta zaznaczenia jest ostatnia, duża wystawa przygotowana w 1940 roku pt. "Artyści ziemi wałbrzyskiej". 30 twórców zrzeszonych w Dolnośląskim Stowarzyszeniu Sztuki (Niederschlesische Kunstvereinigung) zaprezentowało prace: malarskie, rzeźbiarskie, ceramiczne , dzieła wykonane w szkle oraz w metalu. Lata II wojny światowej istotnie wpłynęły na funkcjonowanie Muzeum Regionalnego. Ingerencja nazistów w zbiory, przynależność partyjna pracowników oraz problemy finansowe przyczyniły się do stagnacji placówki.

Po II wojnie światowej zbiory wałbrzyskiego Muzeum zostały w znacznym stopniu zniszczone bądź wyszabrowane. Pierwsze, konkretne działania do ponownego otwarcia Muzeum podjęto dopiero na początku 1946 roku, kiedy obiekt faktycznie został zabezpieczony przez miejscowe władze terenowe. Powołano wówczas pierwszy personel pod kierunkiem Marka Sagana: "Muzeum (...) przejęte zostało po wojnie przez Zarząd Miejski w stanie znacznej dewastacji budynku i zbiorów" - pisał przed kilkudziesięciu laty Józef Gębczak, historyk sztuki, od marca 1953 roku dyrektor Muzeum Śląskiego we Wrocławiu. "Mimo to, po dokonaniu koniecznych prac zabezpieczających udostępniono je w maju 1947 roku" - dodawał.

Zanim jednak wałbrzyską placówkę otwarto dla zwiedzających, trafiły tutaj rozmaite eksponaty kupowane lub rewindykowane na terenie miasta oraz w najbliższej okolicy. Bywało, że znalezione przypadkowo eksponaty, które uznano za ważne dla dziedzictwa kulturowego Wałbrzycha, trafiały do miejscowego Muzeum. O jednym z takich przypadków wspomina artykuł zamieszczony w "Słowie Polskim" pod koniec 1946 roku:

"W Dyrekcji Dolnośląskiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego dokonano cennego odkrycia. Magister Kornicki, którego zaintrygowała dziwna budowa wejścia do łazienki w willi nr 2, wydał polecenie otwarcia zamaskowanych drzwi, które, jak się okazało, prowadziły do małego pokoiku, gdzie ukryto 20 cennych obrazów olejnych szkoły włoskiej, holenderskiej i niemieckiej, nazwisk malarzy na razie nie ustalono. Obrazy, które przedstawiają wartość muzealną (jeden z nich pochodzi z roku 1673) przekazano do tutejszego Muzeum Miejskiego".

Niestety większość z nich nie przetrwała tutaj do czasów obecnych.

Najprawdopodobniej okazało się, iż część z obrazów stanowiła dawną własność rodziny von Pless, posiadającej rezydencje w Pszczynie na Górnym Śląsku oraz w Książu: - W odpowiedzi na zapytanie związane z przekazem, trwającym od listopada 1946 do końca 1947 roku, obrazów mistrzów włoskich, niemieckich i holenderskich do Muzeum w Wałbrzychu uprzejmie informujemy, że większość kolekcji malarstwa została przekazana do Muzeum w Pszczynie. Do dyspozycji naszego muzeum pozostawiono zbiór pięciu obrazów autorstwa Sebastiana Carla Christopha Reinhardta (1738-1827), który wzbogaciliśmy zakupem dwóch kolejnych. Na uwagę zasługują dwa portrety małżeństwa Johanny i Lorenza Salice z kręgu XVIII-wiecznego malarstwa włoskiego oraz portret hrabiny Sophi Eleonory Stolberg z 1703 roku, jako przykład malarstwa niemieckiego. Niewątpliwie cennym obrazem jest pochodzący z dawnych zbiorów portret św. Marii Magdaleny, wywodzący się prawdopodobnie z kręgu warsztatu Philipa Christiana Bentuma - poinformowała mnie jedna z pracownic wałbrzyskiej placówki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje