Reklama

Reklama

W poszukiwaniu zrabowanych dzieł sztuki

Wątpią w "złoty pociąg"

- Zgłoszenie nie różni się od wielu, które przez ostatnie dziesięciolecia były składane, w związku z tym nie mają jakiegoś szczególnego waloru poznawczego - mówi wojewoda dolnośląski Tomasz Smolarz, nie kryjąc swojego sceptycyzmu ws. domniemanego "złotego pociągu". Jak dodaje Smolarz, weryfikacja zgłoszenia "raczej będzie szła w kierunku wykluczenia tego, że to znalezisko tam jest".

Z podobną rezerwą wypowiada się również Barbara Nowak-Obelinda, Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Jak przypuszcza, równie dobrze pociąg może być wypełniony nie złotem, lecz np. pozostałościami militarnymi.Także prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej nie ekscytuje się znaleziskiem. 

Reklama

- To miejsce trzeba sprawdzić, jeśli chodzi materialne przesłanki tych informacji, które - pozwolę sobie powiedzieć - żyją trochę własnym życiem - stwierdza prezydent Szełemej.

"Złoty pociąg" budzi emocje nie tylko poszukiwaczy skarbów, ale też światowych mediów. W okolicy Wałbrzycha można spotkać ekipy prasowe i telewizyjne z całego świata.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne