Reklama

Reklama

Rewolucja w krajach islamskich

Arabia Saudyjska wkroczyła do Bahrajnu. A tam stacjonują wojska USA

"Naród Bahrajnu stoi w obliczu realnego zagrożenia, mianowicie wojny przeciwko bahrajńskim obywatelom bez wypowiedzenia wojny" - oświadczyło siedem ugrupowań opozycyjnych.

Ponad tysiąc saudyjskich żołnierzy należących do sił Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) oraz ok. 500 policjantów ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) przybyło do Bahrajnu w związku z zamieszkami w tym kraju - poinformowały władze w Rijadzie i Abu Zabi.

Reklama

"Rząd Bahrajnu zwrócił się do nas w niedzielę o pomoc w rozładowaniu napięcia w Bahrajnie. Już wysłaliśmy tam ok. 500 funkcjonariuszy policji" - powiedział minister spraw zagranicznych ZEA szejk Abd Allah ibn Zajed an-Nahajan.

Jak oświadczył wcześniej przedstawiciel władz Arabii Saudyjskiej, z teg kraju "siły przybyły do Bahrajnu w niedzielę wieczorem". Przedstawiciel nie podał więcej szczegółów.

Tymczasem Stany Zjednoczone, nie wyjaśniając, czy popierają wysłanie zagranicznych sił do Bahrajnu, zaapelowały do GCC o opanowanie. "Wzywamy naszych partnerów z GCC do okazania powściągliwości i poszanowania praw mieszkańców Bahrajnu, a także apelujemy o podejmowanie działań, które będą wspierać, a nie osłabiać dialog" - powiedział rzecznik Białego Domu Tommy Vietor.

Wcześniej opozycja w Bahrajnie oświadczyła, że jakakolwiek interwencja sił państw Zatoki Perskiej jest deklaracją wojny i okupacji - pisze agencja Reutera. "Naród Bahrajnu stoi w obliczu realnego zagrożenia, mianowicie wojny przeciwko bahrajńskim obywatelom bez wypowiedzenia wojny" - oświadczyło siedem ugrupowań opozycyjnych, w tym szyickie Narodowe Stowarzyszenie Islamskie al-Wifak.

"Wszelkie wkroczenie żołnierzy, pojazdów wojskowych na terytorium oraz w przestrzeń powietrzną i morską Królestwa Bahrajnu postrzegamy jako jawną okupację, spisek przeciwko nieuzbrojonemu narodowi bahrajńskiemu i pogwałcenie porozumień i konwencji międzynarodowych" - napisano w komunikacie. Opozycja dodała, że spotkała się następcą tronu, żeby omówić szczegóły dialogu narodowego, mającego na celu zakończyć trwające od tygodni antyrządowe zamieszki.

W niedzielę były bahrajński minister ds. informacji i doradca w sądzie królewskim Nabil al-Hamar poinformował na portalu społecznościowym Twitter, że władze zwróciły się o pomoc do sąsiednich krajów Zatoki Perskiej, gdy protestujący odparli atak policji i zablokowali drogi w stolicy kraju Manamie.

GCC to ekonomiczny i polityczny blok sześciu państw tego regionu. W skład GCC wchodzą: Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Kuwejt, Katar, Oman i Bahrajn.

Według "Gulf Daily News", anglojęzycznego dziennika związanego z bahrajńskim rządem, siły GCC będą chroniły "strategiczne obiekty, takie jak ropociągi, sieci energetyczne, wodociągi oraz (...) banki". Saudyjscy żołnierze wchodzą w skład utworzonych w 1984 roku wspólnych sił GCC, zwanych "tarczą półwyspu".

W niedzielę bahrajńska policja użyła gazu łzawiącego, gumowych kul i armatek wodnych, by zmusić uczestników antyrządowych protestów do opuszczenia obozowiska w centrum Manamy oraz do odblokowania arterii prowadzącej do dzielnicy finansowej.

Siły bezpieczeństwa otoczyły obozowisko na stołecznym Placu Perłowym, przez kilka godzin usiłując rozpędzić demonstrantów. Pomimo użycia gazu łzawiącego i gumowych kul, policji nie udało się rozproszyć tłumu.

Jak informuje Reuters, barykady, które młodzi demonstranci wznieśli w poprzek autostrady prowadzącej do dzielnicy finansowej, wciąż znajdowały się tam w poniedziałek. Z kolei z drugiej strony tej samej arterii komunikacyjnej policja ustawiła blokadę mającą zapobiec ruchowi samochodów z lotniska w kierunku manamskiego city.

Według agencji AFP, w poniedziałek w Manamie opustoszały ulice, nieczynne były szkoły, a w samej dzielnicy finansowej widać było wzmocnione siły bezpieczeństwa.

Antyrządowe protesty w Bahrajnie rozpoczęły się 14 lutego. Opozycja domaga się przekształcenia kraju w rzeczywistą monarchię konstytucyjną, zapewniającą obywatelom większy wpływ na rządzenie. Opozycja chce też, by rodzina królewska zrezygnowała z uprawnień do stanowienia prawa i obsadzania wszelkich stanowisk politycznych, a także zajęła się kwestią dyskryminacji szyitów, stanowiących ok. 70 proc. ludności, przez rządzącą mniejszość sunnicką.

Maleńki Bahrajn ma strategiczne znaczenie dla Stanów Zjednoczonych, gdyż stacjonuje tam V Flota USA odpowiedzialna za bezpieczeństwo w newralgicznym rejonie Zatoki Perskiej.

Dowiedz się więcej na temat: wojsko | Bahrajn | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje