Reklama

Reklama

Rewolucja w krajach islamskich

ONZ: Sankcje na reżim Kadafiego

Rada Bezpieczeństwa ONZ wypowiedziała się za nałożeniem sankcji na libijskiego dyktatora Muammara Kadafiego za jego krwawą rozprawę z uczestnikami pokojowych protestów.

Opowiedzieli się za tym jednomyślnie wszyscy z 15 członków Rady ponawiając żądanie natychmiastowego zaprzestania ataków na ludność cywilną.

Reklama

Sankcje obejmują embargo na sprzedaż reżimowi libijskiemu broni, zamrożenie zagranicznych aktywów i restrykcje w podróżach Kadafiego, jego czterech synów, córki i innych członków rodziny oraz czołowych przedstawicieli sił zbrojnych i wywiadu oskarżonych o udział w rozlewie krwi.

Po trwających cały dzień negocjacjach za zamkniętymi drzwiami, Rada Bezpieczeństwa zdołała ostatecznie dojść także do porozumienia o skierowaniu do Międzynarodowego Trybunału Karnego sprawy ataków z użyciem broni na ludność cywilną z polecenia reżimu oraz zbadanie czy w Libii doszło do zbrodni przeciwko ludzkości.

Rada Bezpieczeństwa wyraziła "ubolewanie z powodu rażącego, systematycznego łamania praw człowieka, w tym pokojowych manifestacji". Zademonstrowała też niepokój z powodu śmierci cywilów "odrzucając jednoznacznie podżeganie przez najwyższe władze do wrogości i aktów przemocy wobec ludności cywilnej".

Według Rady "szerzące się, ciągłe ataki na ludność cywilną mogą być równoznaczne ze zbrodnią przeciwko ludzkości". Rezolucja wzywa władze w Trypolisie do zezwolenia na humanitarne dostawy z zagranicy oraz na przybycie inspektorów nadzorujących przestrzeganie praw człowieka. Rada zaapelowała też o ochronę przebywających w tym kraju cudzoziemców.

Stały przedstawiciel Wielkiej Brytanii przy ONZ Mark Lyall Grant nazwał postanowienia Rady "mocnym sygnałem determinacji międzynarodowej społeczności poparcia dla Libijczyków i ich wysiłków w celu decydowania o ich własnej przyszłości".

Zdaniem stałego przedstawiciela Stanów Zjednoczonych przy ONZ Susan Rice, Rada chciała nałożyć ostre sankcje przeciw zatwardziałemu libijskiemu przywództwu. - Jest to wyraźne ostrzeżenie dla libijskiego rządu, że musi powstrzymać zabijanie - podkreśliła Rice. Jak dodała, ci którzy popełnili zbrodnie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

Protesty antyrządowe wybuchły w Libii 15 lutego i rozprzestrzeniły się na obszary niemal całej wschodniej połowy kraju. Kadafi i jego zwolennicy wciąż jednak kontrolują stolicę, Trypolis, grożąc wojną domową. Według dochodzących z Libii doniesień, siły rządowe strzelają na oślep do demonstrujących pokojowo ludzi. Mogło tam zginać już ponad tysiąc osób.

Dowiedz się więcej na temat: sankcje | Muammar Kaddafi | Rada Bezpieczeństwa ONZ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje