Reklama

Reklama

Rewolucja w krajach islamskich

Ewakuacja ludności z Libii. Brytyjska fregata na Malcie

Dziś kontynuowana jest ewakuacja osób uciekających z Libii w związku z pogarszającą się sytuacją w tym kraju. Na Maltę przybyła fregata brytyjskiej marynarki wojennej z 207 osobami na pokładzie - poinformowały służby portowe.

Jak pisze agencja AFP, brytyjska fregata HMS Cumberland wyruszyła w czwartek z opanowanego przez antyrządowych demonstrantów Bengazi na północy kraju. Jednostka płynęła aż 35 godzin ze względu na fatalne warunki atmosferyczne. Na jej pokładzie znaleźli się głównie Brytyjczycy, lecz również obywatele ponad 20 państw.

Reklama

Malta jest najbliższym europejskim sąsiadem Libii; odległość między północnym wybrzeżem Libii a wyspą wynosi około 350 km.

Inna jednostka brytyjskiej marynarki wojennej HMS York została wysłana do Libii z Gibraltaru w celu przeprowadzenia dalszej ewakuacji.

Libijski port Bengazi opuściły w sobotę dwie tureckie jednostki - fregata i prom - z 1200 Turkami i 500 obywatelami 25 państw na pokładzie. Statki zmierzają do Marmaris w południowo-zachodniej Turcji.

Jak poinformowały władze w Ankarze, wśród ewakuowanych są min.: Polacy, Wietnamczycy, Macedończycy, Serbowie, Bułgarzy, Ukraińcy, Syryjczycy, Tunezyjczycy, Jordańczycy i Amerykanie.

Od 19 lutego Turcja ewakuowała z Libii drogą morską i powietrzną około 11 tysięcy swoich obywateli.

W piątek wieczorem do stolicy Malty, Valletty, przybił wynajęty przez władze USA prom z ponad 300 osobami, w tym z co najmniej 167 Amerykanami na pokładzie. Prom Maria Dolores wypłynął z Trypolisu z dwudniowym opóźnieniem ze względu na silny wiatr na Morzu Śródziemnym.

Innych Amerykanów zabrały ze stolicy Libii do Stambułu tureckie samoloty czarterowe. Libię opuścił już cały personel amerykańskiej ambasady.

W Libii od ponad tygodnia trwa rewolta przeciwko reżimowi Muammara Kadafiego. Władze straciły kontrolę nad większością kraju; ostatnim bastionem pozostał w zasadzie Trypolis i jego okolice. Według wysokiej komisarz ONZ ds. praw człowieka Navi Pillay niewykluczone, że podczas dławienia powstania w Libii "tysiące (osób) mogły zostać zamordowane lub ranne".

Dowiedz się więcej na temat: Libia | Wielka Brytania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy