Reklama

Reklama

Rewolucja w krajach islamskich

Kadafi: Walczę z terroryzmem

Przywódca Libii Muammar Kadafi powiedział, że walczy z terroryzmem i dziwi się, że międzynarodowa społeczność nie udziela mu pomocy. Ostrzegł też Europę, że zaleje ją fala emigrantów z Libii, jeśli on zostanie odsunięty od władzy.

Muammar Kadafi udzielił wywiadu dziennikowi "Journal du Dimanche". W niedzielę nad ranem udostępniono jedynie jego fragmenty.

Reklama

"Dziwię się, że nikt nie rozumie, że to jest walka z terroryzmem" - powiedział Kadafi i dodał, że region Morza Śródziemnego ogarnąłby "islamski dżihad", gdyby on nie zwalczał go w Libii.

"Ludzie Bin Ladena narzucaliby swe haracze na morzu i lądzie" - twierdzi Kadafi w wywiadzie dla francuskiego dziennika.

Wedle jego słów "rząd w Trypolisie ma się dobrze", mimo walk i zamieszek, które ogarnęły kraj.

Kadafi ostrzegł też Europę, że zaleje ją fala emigrantów z Libii, jeśli on zostanie odsunięty od władzy.

Pełen tekst wywiadu udzielonego "Journal du Dimanche" opublikowany zostanie w niedzielę po południu.

Tymczasem przed świtem w centrum Trypolisu słychać było intensywny i długotrwały ostrzał z broni maszynowej - podała agencja Reutera.

Nie wiadomo, kto strzelał, ani czy są ofiary tej wymiany ognia.

Strzały słychać było od około godziny 5. czasu polskiego, na obrzeżach historycznego centrum miasta.

Rzecznik rządu, Mussa Ibrahim zapewnił dziennikarzy, że w mieście nie toczą się walki. - Trypolis jest w stu procentach pod kontrolą. To, co słyszeliście, to odgłosy fajerwerków - powiedział Ibrahim.

Trypolis pozostaje główną twierdzą sił wiernych libijskiemu przywódcy Muammarowi Kadafiemu; od tygodnia panował tam relatywny spokój.

Libijscy powstańcy zaprzeczyli natomiast w niedzielę rano, jakoby stracili kontrolę nad miastem Ras al-Unuf i Tobrukiem. Informację o przejęciu tych miast przez siły rządowe podała oficjalna telewizja państwowa.

- W nocy z soboty na niedzielę nie było walk, miasto jest pod naszą kontrolą - poinformowali powstańcy dziennikarzy AFP w Ras al-Unuf.

- Grupa dziennikarzy pozostaje w hotelu w zachodniej części miasta i nie słyszeliśmy żadnych odgłosów walk - potwierdzili dziennikarze francuskiej agencji AFP.

Powstańcy odparli także rano kolejny atak sił wiernych Muammarowi Kadafiemu w Zawii, 50 km na zachód od stolicy kraju, Trypolisu - poinformował ich rzecznik. Musieli jednak wycofać się z Ben Dżawad.

- Tego ranka nastąpił nowy atak na Zawiję, silniejszy niż wczorajszy. Walki trwały półtorej godziny... z naszej strony zginęły dwie osoby i wielu ludzi zostało rannych. Kontrolujemy sytuację w centrum miasta. Teraz jest spokojnie - powiedział w niedzielę Jusef Szagan.

Powstańcy poinformowali też, że wycofali się z Ben Dżawad, miejscowości usytuowanej w odległości 100 km na wschód od Syrty. Według źródeł medycznych w starciach zginęły dwóch powstańców a 30 zostało rannych. Trzy osoby są w stanie krytycznym.

- Wycofaliśmy się z Ben Dżawad. Teraz Ras al-Unuf będzie naszą linią obrony. Wczoraj (w sobotę) w nocy zwolennicy Kadafiego przedostali się do miasta. Są na dachach. Zaatakowali nas z broni ciężkiej - powiedział Aqil al-Farsi, przedstawiciel powstańców.

Dowiedz się więcej na temat: Nie | Muammar Kaddafi | Libia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje