Reklama

Reklama

Rewolucja w krajach islamskich

Chiny ostrzegają przed naśladowaniem protestów z Tunezji

Chińczycy nie powinni słuchać głosów nawołujących do organizowania protestów jak te w Tunezji czy innych krajach arabskich, bo wszelkie zagrożenia dla stabilności Chin zakończą się "katastrofą" - ostrzegł dzisiaj państwowy dziennik "China Daily".

"Wszyscy wiedzą, że stabilność to błogosławieństwo, a chaos to katastrofa" - stwierdza gazeta, organ Partii Komunistycznej.

Reklama

"Ten zamęt sprowadził wielką katastrofę na ludzi" - głosi dalej tekst, odnosząc się do jaśminowej rewolucji w Tunezji oraz podobnych protestów w świecie arabskim, które doprowadziły do ustąpienia wieloletnich przywódców w tym regionie.

"Warto zauważyć, że ludzie zarówno w kraju, jak i poza jego granicami, starają się przyciągnąć ten chaos do Chin, używając internetu do zwoływania nielegalnych zgromadzeń" - podkreśla dziennik.

Chodzi o zamieszczane na portalach społecznościowych apele anonimowych opozycjonistów, by mieszkańcy Chin co tydzień organizowali pokojowe demonstracje i przeprowadzili w Państwie Środka rewoltę w rodzaju jaśminowej rewolucji.

Tekst zamieszczono na wielu stronach internetowych chińskich mediów państwowych.

Pekin przeprowadził mobilizację wśród 739 tys. policjantów, urzędników, ochroniarzy i zwykłych mieszkańców, wcielanych do miejscowych patroli. Zwiększone siły bezpieczeństwa mają zapobiec incydentom podczas sesji chińskiego parlamentu, która rozpoczęła się właśnie dziś.

Chińska policja zagroziła zagranicznym reporterom, że cofnie im wizy, jeśli będą nadal "nielegalnie" nadawali relacje z miejsc, gdzie miały się odbywać antyrządowe demonstracje.

"Ludzie, którym zależy na preparowaniu i wynajdowaniu informacji na podobieństwo tych (z krajów arabskich) w Chinach, zobaczą, że z ich planów nici" - ostrzegł autor tekstu w "China Daily".

Dowiedz się więcej na temat: Tunezja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje