Reklama

Reklama

Rewolucja w krajach islamskich

"To, że Berlusconi pocałował Kadafiego w rękę, to drobiazg"

To, że premier Silvio Berlusconi pocałował w rękę przywódcę Libii Muammara Kadafiego to "drobiazg wewnętrznej polityki" - taką opinię wyraził w wywiadzie radiowym szef włoskiej dyplomacji Franco Frattini. Zaapelował, by uznać tę sprawę za zamkniętą.

Berlusconi pocałował Kadafiego w rękę w marcu 2010 roku podczas szczytu Ligi Arabskiej w Syrcie w Libii.

Reklama

Minister spraw zagranicznych zapytany o to, czy dla włoskiego rządu pocałunek ten jest powodem zakłopotania, odparł, że także przywódcy innych krajów, na przykład Francji składali Kadafiemu "wszystkie honory" w czasie jego wizyty w Paryżu.

Następnie Frattini dodał, że od czasu rewolty w Libii wszystko się zmieniło. - Przyjęliśmy do wiadomości, że sytuacja jest całkowicie inna i zobaczyliśmy przywódcę państwa, który otworzył ogień do swojego narodu. W tym momencie wspólnota międzynarodowa powiedziała: dość - oświadczył szef MSZ.

Frattini powiedział również, że zawarty w 2008 roku traktat o przyjaźni między Włochami a Libią jest "z prawnego punktu widzenia zawieszony, bo po prostu zabrakło interlokutora".

- Musi zostać uznany za zawieszony, ale nie anulowany - wyjaśnił. Franco Frattini stwierdził, że traktat wejdzie w życie wraz z narodzinami "nowej Libii".

Minister wyraził przekonanie, że Włochy muszą być "absolutnie gotowe na plan B", a za taki władze w Rzymie uważają przybycie w najbliższym czasie 50 tysięcy uciekinierów z północnej Afryki.

Rysunek z serwisu zboku.pl

Dowiedz się więcej na temat: Muammar Kaddafi | Silvio Berlusconi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje