Reklama

Reklama

​Ustawa o TK: Podpis złożony po cichutku

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o Trybunale Konstytucyjnym w sobotę, już po wieczornych wydaniach serwisów informacyjnych, a przed niedzielną mszą z papieżem Franciszkiem w Brzegach. Podpisaniu ustawy nie towarzyszyła konferencja prezydenta, a komunikat na stronie kancelarii otrzymał nagłówek "Prezydent podpisał 8 ustaw".

O niepodpisywanie ustawy, lecz skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego, apelowały do prezydenta środowiska sędziowskie, Rzecznik Praw Obywatelskich, Komisja Europejska, no i tradycyjnie - opozycja.

Reklama

Przeciwnicy ustawy argumentują, że sparaliżuje ona prace Trybunału:

Czterech sędziów będzie mogło odraczać rozstrzygnięcia o pół roku, a nieobecność Prokuratora Generalnego lub jego przedstawiciela na rozprawie odbywającej się w pełnym składzie Trybunału może skutkować podważeniem wyroku. 

Ponadto ustawa nakazuje włączenie w skład orzekający trzech sędziów wybranych przez Sejm obecnej kadencji. Problem w tym, że zdaniem prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego i części konstytucjonalistów, zostali oni wybrani na miejsca już obsadzone (a sędziów TK, zgodnie z konstytucją, odwołać nie można). 

Mimo powyższych zastrzeżeń prezydent ustawę podpisał, choć nie afiszował się z tą decyzją.

- Ustawa jest bardzo kontrowersyjna. Zdecydowana większość świata prawniczego, i nie tylko takiego, stoi na stanowisku, że jest to ustawa niezgodna z obowiązującą konstytucją i ustawa, która de facto paraliżuje Trybunał Konstytucyjny. Pan prezydent na konferencji prasowej byłby zobligowany do objaśnienia, dlaczego on, jako prawnik, i to prawnik z doktoratem, jednak uznaje, że wszystko tutaj jest w porządku; słowa poszłyby w świat, a nic tak nie plami jak eter, bo można to potem cytować - mówi Interii dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz z Uniwersytetu Warszawskiego.

Inaczej sprawy się miały w przypadku poprzedniej ustawy o TK - z grudnia 2015 roku. Wtedy prezydent obszernie objaśniał, dlaczego zdecydował się na złożenie podpisu.

"Po analizie, po zastanowieniu się podjąłem decyzję o podpisaniu noweli o Trybunale Konstytucyjnym. Chcę powiedzieć jasno i wyraźnie, uważam, że nowela przyczynia się do wzmocnienia pozycji i sytuacji TK" - przekonywał prezydent.

W orędziu, które wygłosił na początku grudnia Andrzej Duda zapowiadał szeroko zakrojone prace w ramach Narodowej Rady Rozwoju nad rozwiązaniami dot. TK, jednak nic takiego nie miało miejsca, a ustawy, które wylądowały na biurku prezydenta w grudniu i w lipcu, w całości powstały w Sejmie.

Za każdym razem kiedy prezydent podpisuje ustawę budzącą wątpliwości, przypomina się jego słowa z kampanii wyborczej:

"Miliony Polaków miały oczekiwanie wobec rządzących i prezydenta. Czy prezydent ich przyjął? Nie. Zawsze tylko podpisywał te ustawy, które przyniesiono mu z Sejmu. To jest rola prezydenta? Prezydent - notariusz rządu? Ja takiej prezydenturze mówię 'nie'" - podkreślał Andrzej Duda w lutym 2015 roku.

Dziś jednak tak właśnie robi - "podpisuje te ustawy, które przyniesiono mu z Sejmu".

- Jest taki wiersz Zbigniewa Herberta - "Tren Fortynbrasa" - będący dialogiem Hamleta ze swoim następcą, któryż to następca mówi: "A ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę" - cytuje dr Pietrzyk-Zieniewicz. I dodaje:

- Słowa z kampanii wyborczych, o czym wszyscy wiemy, są wypowiadane po to, żeby wybory wygrać.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Trybunał Konstytucyjny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy