Reklama

Reklama

Drugie czytanie ustawy o TK w Sejmie. Posłowie oburzeni

​W środę po godz. 21 w Sejmie rozpoczęła się debata nad sprawozdaniem komisji ws. projektu ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. W trakcie trwającej niespełna godzinę dyskusji prowadzący obrady wicemarszałek Ryszard Terlecki nie zezwolił na zadawanie pytań. Przedstawiciele klubów mogli wygłosić jedynie 5-minutowe oświadczenia. Mimo, że wicemarszałek przeszedł do kolejnego punktu harmonogramu, dotyczącego regulaminu Sejmu, posłowie Nowoczesnej nadal zadawali pytania ws. TK. "Po co nam regulamin, skoro łamiecie Konstytucje" - dopytywali. Z sali sejmowej słychać było głośne okrzyki. Tuż przed 23. wicemarszałek ogłosił przerwę w obradach do czwartku do godz. 9.

"Terlecki podczas drugiego czytania PiSowskiego projektu o TK nie dopuszcza 37 zapisanych posłów opozycji do zadania pytań na tym posiedzeniu" - napisał na Twitterze poseł PO Michał Szczerba.

Reklama

Adam Szłapka z Nowoczesnej wniósł o przerwę w obradach. Wyjaśnił, że chce wnieść wniosek formalny o zmianę sposobu przeprowadzenia dyskusji i możliwość zadawania pytań. Terlecki wyjaśnił, że to nie możliwe. W pobliżu mównicy pojawiła się grupa posłów Nowoczesnej. Dyskusja pod mównicą trwała kilka minut. 

Marszałek przeszedł do kolejnego punktu dyskusji. Ale sprawa TK wróciła. Poseł Jerzy Meysztowicz zarzucił Terleckiemu, że debata o TK została przeprowadzona nieprawidłowo. 

Posłowie Nowoczesnej zadawali pytania dot. Trybunału Konstytucyjnego w trakcie kolejnego punktu harmonogramy dotyczącego zmiany regulaminu Sejmu. "Po co nam regulamin, skoro łamiecie Konstytucję?" - pytała posłanka Nowoczesnej Joanna Augustynowska.

"Uniemożliwienie zadawania pytań posłom zakrawa na czarną noc polskiego parlamentaryzmu"- mówił Mirosław Pampuch. Gdy Jerzy Meysztowicz został upomniany, że mówi nie na temat, odparł: "Będę mówił, o czym mi się podoba". "Dziś definitywnie kończą się rządy prawa"- oświadczyła Paulina Hennig-Kloska.

 "Trybunał podlewacie trucizną" - oświadczyła Joanna Scheuring-Wielgus. Mirosław Suchoń pytał: "Po co procedować regulamin, skoro macie za nic wszelkie regulaminy i przepisy? Czy partia, która wygrywa wybory uzyskuje nadprzyrodzone moce, by zmieniać ustrój państwa?" "Jesteście szkodnikami, ale my to kiedyś zastopujemy" - oświadczył.

"Wstyd i hańba, to co robicie z polskiego parlamentu" - grzmiała Kamila Gasiuk-Pihowicz. "Gdzie państwa przyzwoitość, odpowiedzialność za młode pokolenia" - dopytywała. Stwierdziła, że Polską rządzi "mały dyktator". 

Adam Szłapka podkreślił, że marszałek Terlecki złamał regulamin nie dopuszczając wniosków formalnych i do zadawania pytań. "Uprzejmie informuje, że nie złamałem regulaminu" - odparł Terlecki.

"Opowiem wam bajkę o państwie, w którym była konstytucja, był Trybunał Konstytucyjny, a teraz zostały zgliszcza" - podkreślił Witold Zembaczyński. "Pan uczynił z parlamentu rodeo, dziś demokracja jest ujeżdżana. Liderzy krajów NATO zauważył tę hucpę" - oświadczył Michał Szczerba (PO).

Pierwotnie zaraz po zakończeniu debaty miała zebrać się komisja sprawiedliwości i praw człowieka. Posiedzenie zostało jednak przeniesione na rano. 

Występując w środowej wieczornej debacie sprawozdawca komisji Bartłomiej Wróblewski (PiS) podkreślił, że dobrze się stało, iż bazowym projektem stała się propozycja PiS, gdyż "przecina ona większość sporów" i daje szanse na ustabilizowanie sytuacji wokół TK. "Destrukcyjne jest podejście +wszystko albo nic+" - dodał.

Borys Budka (PO) mówił, że ustawa, która knebluje i paraliżuje TK, ma być uchwalona po to, "by prezydent mógł odegrać szopkę przed partnerami z NATO". Według Budki skandalem jest, że prowadzący obrady marszałek nie dopuścił do zadawania pytań. Krytykował też nocny tryb obrad komisji. 

"Bezczelność, nieodpowiedzialność, farsa" - tak o procedowaniu nad projektem mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz (N). Według niej prezydent Andrzej Duda ma złożyć w prezencie "koncyliacyjną ustawę" Barackowi Obamie.

"Nie obrażajcie inteligencji prezydenta USA, że da się nabrać na państwa sztuczki" - powiedziała posłom PiS.

Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) zapowiedział trzy poprawki klubu, które nazwał "ostatnią szansą na konsensus". Jak powiedział, chodzi o publikację wszystkich wyroków TK od 9 marca br., "rozwiązanie kwestii personalnych" w TK i odejście od wymogu rozpatrywania spraw w TK według kolejności wpływu.

Klub Kukiz'15 nie zabrał głosu w sprawie TK - za ważniejszą uznał sprawę zbrodni ukraińskich nacjonalistów w czasie II wojny światowej na Wołyniu. "Na Ukrainie wszędzie stają pomniki Bandery" - podkreślał Tomasz Rzymkowski.

Debatę nad sprawozdaniem komisji do projektu ustawy o TK do porządku obrad Sejm włączył w środę wieczorem Sejm - przy sprzeciwie opozycji.

We wtorek Sejm przeprowadził drugie czytanie projektu nowej ustawy o TK - powstałego po rozpatrzeniu projektów PiS, PSL, Kukiz'15 oraz obywatelskiego, zgłoszonego przez KOD. Za bazowy projekt uznano propozycje PiS. Jednak w drugim czytaniu swój projekt wycofał KOD. 

W tej sytuacji konieczne było ponowne omówienie pozostałych projektów. W związku z tym komisja zebrała się we wtorek wieczorem i po siedmiu godzinach obrad, w środę wcześnie rano, zarekomendowała projekt wypracowany na podstawie propozycji PiS. Jak tłumaczył Stanisław Piotrowicz (PiS) - "był to jedyny projekt kompleksowy, całościowy", a projekty klubów opozycyjnych - PSL i Kukiz'15 to, jego zdaniem, "nieznaczne nowelizacje do istniejącej już ustawy".

Opozycja uważa, że projekt służy sparaliżowaniu i kneblowaniu TK. PiS odpowiada, że takie twierdzenia to nadużycie, a projekt jest dobry i zachowuje zasady trójpodziału i równowagi władz. Według PiS projekt to przejaw kompromisu i generalnie powrót do ustawy o TK z 1997 r. Opozycja uznała, że prace nad projektem to "farsa i teatr polityczny".

Wśród poprawek PiS wprowadzonych do projektu znalazły się m.in. zapis o tym, aby z wnioskiem o zbadanie sprawy w pełnym składzie mógł występować jedynie prezes TK, skład z danej sprawy albo trzech sędziów, a nie - jak proponowało PiS wcześniej - także prokurator generalny i prezydent. 

Ponadto PiS zrezygnowało z zapisu, aby część orzeczeń Trybunału wymagała większości 2/3 głosów.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Trybunał Konstytucyjny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy