Reklama

Reklama

Środek-Wschód. Raport INTERIA.PL

Bez Ukrainy "mozaika się rozpadnie"

​Partnerstwo Wschodnie będzie martwe, jeśli na szczycie w Wilnie Ukraińcy nie podpiszą umowy stowarzyszeniowej z UE - uważa ekspert brukselskiego think tanku Centre for European Policy Studies Steven Blockmans. "Ukraina jest rdzeniem tego programu" - ocenił.

Zdaniem Blockmansa przyszłotygodniowy szczyt w Wilnie, na którym Ukraina miała podpisać umowę stowarzyszeniową z Unią, przesądzi o przyszłości PW. "Bez Ukrainy mozaika się rozpadnie. Idea PW, czyli regionalnej strategii dla krajów byłego ZSRR, wyparuje" - powiedział ekspert dziennikarzom.       

Reklama

Podpisując umowę stowarzyszeniową z Ukrainą, Unia "pokazałaby światu, że jest w stanie eksportować swoje standardy prawne", co jest głównym narzędziem jej polityki zagranicznej - ocenił Blockmans. Bruksela udowodniłaby też, że jest w stanie stabilizować swoich najbliższych sąsiadów oraz "poszerzać obszar pokoju i dobrobytu na cały kontynent" - dodał. "Bruksela mogłaby używać tego credo, by upiększać wizerunek swojej polityki zagranicznej na arenie międzynarodowej" - podkreślił ekspert.       

Według niego, jeśli Kijów nie podpisze umowy w Wilnie, nie jest jasne, kiedy nadarzy się ponowna okazja. "Teraz jest ten moment i trzeba go wykorzystać. W 2014 roku odbędą się wybory europejskie, będzie to też rok przygotowań do wyborów prezydenckich na Ukrainie w 2015 roku" - tłumaczył Blockmans.       

Uważa on jednak, że mimo czwartkowej decyzji rządu Ukrainy o wstrzymaniu przygotowań do podpisania umowy z Unią i braku decyzji parlamentu w sprawie byłej premier Julii Tymoszenko nadal jest nadzieja na przełom w Wilnie. "Ale można ją pokładać tylko w jednym człowieku: w Wiktorze Janukowyczu" - podkreślił. 


Według Blockmansa ukraiński prezydent kontroluje działania parlamentu, w którym większość mają jego zwolennicy. To on - zdaniem eksperta - zrzucił na parlament odpowiedzialność za rozwiązanie problemu Tymoszenko. "Jednocześnie sam podczas dwustronnych spotkań robi interesy z Putinem, być może dążąc do obniżenia cen gazu" - powiedział Blockmans.       

W jego ocenie ukraiński prezydent może zostać zaproszony na nadzwyczajne posiedzenie ministrów spraw zagranicznych UE i poproszony o zajęcie jasnego stanowiska w sprawie umowy stowarzyszeniowej. To właśnie przedstawiciele krajów UE zadecydują, czy umowa z Ukrainą zostanie podpisana.       

Według Blockmansa, patrząc wstecz można uznać, że strategicznym błędem mogło być to, iż kraje UE bardzo konkretnie zażądały od Kijowa uwolnienia Tymoszenko. 


- Czy ktoś naprawdę wierzył, że Julia Tymoszenko - główny rywal polityczny Janukowycza - wyjdzie na wolność? Nawet działając z Niemiec mogłaby być zagrożeniem dla obecnego rządu - powiedział.       

Ekspert podkreślił, że "Unia nie powinna dać się wciągnąć przez Rosję w zero-jedynkową politykę". Stanowisko Brukseli podczas negocjacji z Ukrainą było otwarte, opierało się na dialogu i przedstawianiu korzyści, na które może liczyć Kijów po podpisaniu umowy. 


- Błędem byłoby realizowanie strategii, z których skutecznie korzysta Moskwa, wbijając geopolityczny klin pomiędzy UE a kilka krajów Partnerstwa Wschodniego - dodał Blockmans.   Z Brukseli Julia Potocka

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Władimir Putin | Wiktor Janukowycz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje