Reklama

Reklama

Kraków stał się centrum świata. Podsumowanie ŚDM

"Niewielu jest świadomych, jakie wydarzenie nas czeka" - tak w styczniu zeszłego roku mówił nam o Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie ks. Adam Parszywka, szef Sekcji Komunikacji Komitetu Organizacyjnego ŚDM Kraków 2016. Dziś - kiedy za nami miesiące przygotowań oraz wizyta papieża Franciszka i pielgrzymów ze 187 krajów świata - możemy zadać sobie pytanie: czy właściwie wiemy, co się stało i jakie są (i będą) tego efekty?

Światowe Dni Młodzieży są przede wszystkim wydarzeniem o charakterze religijnym - zdecydowana większość jego uczestników to chrześcijanie. To spotkanie setek tysięcy przedstawicieli młodego Kościoła z pierwszym pielgrzymem - papieżem Franciszkiem (to on jako pierwszy zarejestrował się w systemie jako uczestnik ŚDM w Krakowie).

Uśmiechnięta twarz Kościoła

Reklama

Na te kilka lipcowych dni stolica Małopolski stała się centrum świata. Przechodząc przez krakowski Rynek Główny bez trudu można było spotkać przedstawicieli wszystkich sześciu kontynentów. Zderzały się ze sobą różne codzienności, obyczaje i doświadczenia.

Biskup Damian Muskus, koordynator generalny ŚDM w Krakowie podczas konferencji podsumowującej wydarzenie mówił: "Gościliśmy w tych dniach w Krakowie szczególny rodzaj młodych ludzi, którzy otworzyli swoje serca na to, co do nich mówił Ojciec Święty Franciszek". Zaznaczył też, że owoce Światowych Dni Młodzieży będziemy zbierali za kilka miesięcy lub kilka lat.

Co to będzie - nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że Kościół pokazał się z nieznanej dla wielu ludzi (także Polaków) strony - młodej, radosnej, rozmodlonej, zjednoczonej w różnorodności.

Według wstępnych wyliczeń Komitetu Organizacyjnego w niedzielnej mszy świętej z udziałem papieża Franciszka w Brzegach wzięło udział 2,5-3 mln ludzi, choć zarejestrowanych pielgrzymów było o wiele mniej: ponad 356 tys. Organizatorzy wielokrotnie powtarzali, że wpływ na liczbę uczestników ostatniego wydarzenia centralnego ŚDM ma wiele czynników, m.in. pogoda, poczucie bezpieczeństwa czy atmosfera imprezy, która albo odpycha, albo przyciąga. W tym przypadku zdecydowanie przyciągnęła.

Halo, świat! Tu Kraków!

Światowe Dni Młodzieży były też świetną okazją do promocji Krakowa i Polski. Czy udało się ja wykorzystać? I w tym przypadku przekonamy się o tym w najbliższych miesiącach, a nawet latach.

"Szacujemy, że 20-30% pielgrzymów lub ich znajomych powróci do Krakowa i Małopolski. To ważne, tym bardziej, że nie wszyscy pielgrzymi od razu wiedzieli, gdzie jadą i czego mogą się spodziewać. Spotkała ich wielka pozytywna niespodzianka. Rozmawialiśmy z wieloma pielgrzymami, którzy byli zachwyceni Krakowem, gościnnością mieszkańców, jedzeniem. Nie trafiliśmy na żadną negatywną opinię" - mówił na konferencji podsumowującej ŚDM w Krakowie Marszałek Województwa Małopolskiego Jacek Krupa.

Jak już teraz podają władze Miasta Krakowa, powołując się na raport Instytutu Monitorowania Mediów, od poniedziałku 25 lipca do niedzieli 31 lipca Kraków w kontekście wydarzeń Światowych Dni Młodzieży pojawił się w ponad 5,5 tys. materiałach prasowych. Przekłada się to na ekwiwalent reklamowy (AVE) w wysokości niemal 67 mln zł.

W tym samym czasie informacje o Światowych Dniach Młodzieży i Krakowie ukazały się w kilkudziesięciu tytułach zagranicznych blisko 200 razy - wynika ze wstępnej analizy przekazanej przez miasto. Choć przeważały informacje na temat samej wizyty papieża w Polsce, pojawiały się też materiały o Krakowie.

"Jak nas widzą zagraniczne media: miasto gościnne, otwarte, kulturalna stolica Polski, czyste, z dobrą komunikacją, z zabytkami wartymi zobaczenia - takie określenia dominują w informacjach o naszym mieście" - przekonuje samorząd.

Sam Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa, nie krył dumy i zadowolenia, dziękował służbom, wolontariuszom i mieszkańcom.

ŚDM stanowiły ogromne wyzwanie logistyczne dla miasta. Każdego dnia Światowych Dni Młodzieży liczba pasażerów komunikacji miejskiej była dwukrotnie wyższa od standardowej - osiągała rekordową liczbę 2 milionów (w normalnym okresie 1,1 mln). Do końca lipca MPK uruchomiło ok. 935 dodatkowych kursów tramwajowych i 953 autobusowe. Tylko w piątek krakowscy przewoźnicy przewieźli ok. 800 tys. osób. To tyle, co kolej w 4 dni - wyliczają władze Krakowa.

Od 23 do 31 lipca pracownicy ZIKiT odebrali ponad 15 tys. telefonów z pytaniami związanymi z ŚDM.

Nad czystością w mieście pracowało ponad 2 tys. osób 24 godziny na dobę. Na parkingach i trasach pielgrzymów rozstawiono ponad 1,2 tys. koszy na śmieci; rozdysponowano 2 mln worków na odpady.

Uruchomiono ponad 100 dodatkowych punktów poboru wody; w upalne dni na trasach przejść pielgrzymów organizowano kurtyny wodne.

Do końca lipca obsłużono ok. 54 tys. turystów i pielgrzymów, rozdano 2 mln map.

Wizyta ludzi z całego globu była też okazją do informowania o historii naszego kraju. Samo Muzeum Auschwitz odwiedził niemal co drugi z zarejestrowanych pielgrzymów - ponad 155 tys. z 356 294 zarejestrowanych.

A sprawy finansowe?

Choć Kraków nie był organizatorem wydarzenia, a koszty związane z przygotowaniem ŚDM spoczęły na stronie kościelnej (która odpowiadała m.in. za przygotowanie miejsc wydarzeń centralnych, ołtarzy, telebimów, zakwaterowanie i wyżywienie pielgrzymów), musiał spełniać swoje zadania ustawowe. - Te zadania to m.in. organizacja ruchu, ustawienie oznakowania, wzmocnienie komunikacji miejskiej, sprzątanie miasta, zapewnienie dostępu do toalet publicznych itp. i w związku większą niż zazwyczaj liczbą osób w mieście były wyższe - tłumaczy Maciej Grzyb, Dyrektor Biura Prasowego Urzędu Miasta Krakowa.

Na dofinansowanie tych zadań z budżetu państwa za pośrednictwem wojewody miasto otrzymało ponad 20 mln zł.

Póki co przedstawiciele samorządu ostrożnie mówią o wydatkach, bo - jak podkreślają - na szczegółowe wyliczenia trzeba poczekać.

Ze wstępnych szacunków wynika, że Kraków z własnego budżetu dopłacił ok 8 mln zł (zaznaczmy, że na 2016 rok Rada Miasta ustaliła łączne dochody miasta na niecałe 4,3 mld zł, wydatki - na niecałe 4,5 mld zł).

Wiadomo, że część przedsiębiorców na czas ŚDM zamknęła działalność. Wśród tych, którzy pracowali w tym czasie, jedni mówili o wzmożonym ruchu, inni wręcz przeciwnie:

Według brazylijskiego ministerstwa turystyki, uczestnicy Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro w 2013 roku wydali i pozostawili w Brazylii 1,9 mld reali, czyli około 2,7 mld złotych. Jak będzie w przypadku Krakowa? Na analogiczny bilans podsumowujący ŚDM w Krakowie trzeba jeszcze poczekać.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje