Reklama

Reklama

ŚDM: Na Campusie Misericordiae zamykane kolejne sektory

Na Campusie Misericordiae w Brzegach w sobotę późnym popołudniem organizatorzy zamykali pełne już pielgrzymów sektory. Ci, którzy nie zdążyli do nich wejść, kierowani byli w inne miejsca.

Około godz. 18 przez megafony poinformowano, że zamknięte są sektory A. Pielgrzymów proszono o przejście do sektorów G, H i J. Pełne sektory były też w innych częściach Pola Miłosierdzia.

Reklama

Wcześniej, ok. godz. 17:30 pielgrzymi z biletami do sektora B5 byli kierowani przez policjantów do sąsiednich. Jak wyjaśnił PAP jeden z funkcjonariuszy, sektor był pełen, a ludzie narzekali, że nie mają już miejsca, więc trzeba było pozostałych pielgrzymów skierować do innych sektorów.|Z komunikatów wyświetlanych na telebimach wynika, że zamykane są kolejne sektory. Tych, którzy nie zdążyli wejść, kierowano do kolejnych sektorów.

Najdalsze sektory na południe od ołtarza są minimalnie wypełnione; im bliżej ołtarza, tym ludzi jest więcej. Młodzi ustawiają się wzdłuż asfaltowych dróg, żeby zobaczyć papieża z bliska. Niektórzy przeskakują przez barierki, by być jak najbliżej. Weszli też na wydzielone strefy bez wstępu pod liniami energetycznymi.

Ostrzegają pielgrzymów

Przy drodze łączącej Campus Misericordiae z miejscowością Kokotów dyżurował pracownik Polskich Sieci Energetycznych, który co chwilę zwracał uwagę pielgrzymom, którzy na miejsce czuwania szli z flagami na długich tyczkach - w tym miejscu, ok. 9 m nad jezdnią przebiega linia energetyczna pod napięciem 220 tys. volt i - jak powiedział przedstawiciel dozoru energetycznego - całkowicie bezpieczna odległość od linii to 5-6 metrów.

Pod wiaduktem kolejowym na drodze przy kanale Zabawka - najdalszym od ołtarza punkcie, którym można od strony Kokotowa i Węgrzec Wielkich wejść na łąki, gdzie odbędzie się spotkanie - nie ma tłoku, choć stale napływają młodzi wierni.

Służba celna wystawiła tu samochód z przewoźnym skanerem rentgenowskim i kontroluje wyrywkowo bagaże wnoszone na teren spotkania z papieżem.

Na telebimach wyświetlane były także komunikaty po polsku i po angielsku, że woda pitna jest dostępna w kranach znajdujących się wzdłuż asfaltowych dróg. Wodę rozdawano też w małych butelkach - każdy mógł wziąć, ile chciał, niektórzy brali całe zgrzewki.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje