Reklama

Reklama

Rodzinne wyzwania papieża Franciszka

Prawie 50 proc. ludzi jest rozwiedzionych lub żyje w związkach niesakramentalnych. Co z nimi zrobić? Kościół nie może sobie pozwolić na to, żeby ich odrzucić. Pan Bóg by tego nie chciał - o problemach współczesnej rodziny w przededniu wizyty w Polsce papieża Franciszka rozmawiamy z prof. Teresą Olearczyk z Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego.

Od kilku dni w Krakowie przybywa pielgrzymów. Zjeżdżają z całego globu na Światowe Dni Młodzieży, aby wspólnie się modlić, bawić i posłuchać nauk papieża Franciszka. Z jakim słowem Ojciec Święty zwróci się do młodych nt. rodziny? Czy rozwieje wątpliwości, które dotykają rozwiedzionych, żyjących w związkach niesakramentalnych czy homoseksualnych wiernych?

(Nie)rozerwalność małżeństwa

Reklama

- Każdemu papieżowi na pewno zależy na stałości rodziny, co wynika z przysięgi małżeńskiej. Natomiast - z wielu powodów - świat się zmienił. Zmieniła się też religijność. Przysięga, która była aż do śmierci, dzisiaj nie wytrzymuje takiej próby czasu - podkreśla prof. Teresa Olearczyk.

Dlaczego tak się dzieje? - dopytujemy.

- Jest wiele przyczyn, z których rozpadają się małżeństwa. Brak dzieci, różnice charakterów, ludzie są coraz mniej dojrzali emocjonalnie, zbyt krótko się znają przed zawarciem małżeństwa. Kościół - nie tylko w Polsce - stoi dziś przed ogromnym problemem. Z jednej strony jest nierozerwalność małżeństwa, z drugiej prawie 50 proc. ludzi jest rozwiedzionych lub żyje w związkach niesakramentalnych. I co z nimi zrobić? Kościół nie może sobie pozwolić na to, żeby ich odrzucić. Pan Bóg, tak myślę, by tego nie chciał - tłumaczy nasza rozmówczyni.

Osoby rozwiedzione mogą uczestniczyć w życiu Kościoła, jest duszpasterstwo dla małżeństw niesakramentalnych, ale nie mogą przystępować do sakramentów. Przynajmniej oficjalnie.

- Zaczęły się nieporozumienia. Niektórzy zakonnicy, nawet tu w Krakowie, dają im rozgrzeszenie, i ci ludzie przystępują do komunii świętej. Nie jest to zgodne ze stanowiskiem Kościoła. Ojciec Święty ma zagwozdkę, jak to poukładać... Mamy rok miłosierdzia, jeżeli człowiek chce, może zwrócić się do Boga, a jego grzechy zostaną odpuszczone. Zostaje problem: co jest grzechem, a co nie? Ale to już zagadnienie dla teologów - dodaje prof. Teresa Olearczyk.

Wykluczeni z Kościoła

Wykładowczyni Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego liczy na to, że Ojciec Święty zwróci uwagę podczas Światowych Dni Młodzieży na problem rozwodników, aby nikogo nie wykluczać ze wspólnoty Kościoła.

- Każdy ma prawo dążyć do zbawienia, natomiast nie każdy ma prawo do uzyskania unieważnienia małżeństwa. Dość dużo jest obecnie wniosków w tej sprawie. Jest dwanaście powodów, dla których można unieważnić małżeństwo. Warto zapytać w kurii, czy są podstawy. Jest jeszcze jedno wyjście. Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych - unikające współżycia i znajdujące się pod opieką proboszcza - mogą przystępować do sakramentów. To sposób dla osób dojrzałych wiekiem i dojrzałych do takiej decyzji. Łatwo sobie uzmysłowić, że nie jest ona łatwa - zaznacza prof. Teresa Olearczyk.

Mówiąc o wykluczonych z Kościoła, nie sposób nie wspomnieć o osobach homoseksualnych. Za sprawą papieża Franciszka przestają być wypychani poza margines wiernych.

- Kościół dotąd formalnie nie zaakceptował ich związków, natomiast bardzo zmienia się obecnie podejście do innych orientacji. Nie neguje się ich, natomiast raczej nie akceptuje się czynów homoseksualnych. Wśród osób homoseksualnych sporo jest wierzących, chodzących do kościoła. Te osoby są w trudnej sytuacji - przypomina nasza rozmówczyni.

Brakuje nam człowieczeństwa

W ocenie prof. Teresy Olearczyk ważnym przesłaniem papieża Franciszka może być apel o wzmacnianie więzi rodzinnych, a także o większą chęć rzeczywistego spotkania drugiego człowieka.

- Rodzina daje poczucie tożsamości, zakorzenienia i ciągłości. Wiele mówi się o łańcuchu pokoleń. Dlaczego to tak istotne? Bo łańcuch jest mocny, kiedy jest spójny, rozdzielony na małe kółeczka - nie ma żadnej mocy. To samo dotyczy więzi. Nie można wykluczać żadnego członka rodziny. To zadanie dla dzisiejszego świata. Nauczyć się mądrej tolerancji. Nie swobody na wszystko, ale akceptacji drugiego człowieka i jego wartości. Począwszy od najbliższej rodziny - wyjaśnia wykładowczyni Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego.

Najtrudniejsza, zwraca uwagę doświadczona pedagog, jest praca nad samym sobą.

- Ludzi jest bardzo dużo, ale spotkać drugiego człowieka jest ciężko. Brakuje nam człowieczeństwa. Może dlatego tak rażą nas nieraz słowa papieża Franciszka? On sięga głębiej. Czy ktoś się z tym zgadza, czy nie, człowiek jest istotą duchową. Bardzo często potępiamy innych, gorszymy się, uważamy siebie za ideał. Gdybyśmy byli doskonali, wokół byłyby same anioły. To niemożliwe - kiwa głową nasza rozmówczyni.

I dodaje: - Liczę, że Ojciec Święty mądrym słowem poruszy problemy rodziny, wiele osób chciałoby mieć uporządkowane relacje z Kościołem. Młodzi się pobierają, małżeństwo po kilku latach się rozpada. Mają po dwadzieścia parę lat, do końca życia sami nie będą. Jakieś rozwiązanie dla młodych powinno być.

Kto posłucha papieża Franciszka?

Tłumy pielgrzymów, a także politycy i komentatorzy czekają na słowa Ojca Świętego. Pytanie, na ile jego przekaz zostanie wysłuchany, skoro swoimi apelami o ludzkie spojrzenie na uchodźców czy ochronę środowiska już dorobił się w niektórych kręgach łatki "papieża lewaka".

- Papież Franciszek ma świadomość kierunku, w jakim zmierza świat. Widzi co się dzieje... zamachy, wojny. Być dziś Ojcem Świętym to nie jest łatwa sprawa. Zawsze znajdą się przeciwnicy spokoju. A nam nieraz brakuje racjonalnego spojrzenia na problem, spojrzenia oczami drugiego człowieka. Dlatego bardzo dużo sobie obiecuję po tej wizycie. Swoją drogą, piękne imię przyjął. Św. Franciszek był przyjacielem wszystkich ludzi i zwierząt. Odrzucił bogactwo. Może papież nieraz w sposób przejaskrawiony daje o tym znać, ale chce zwrócić uwagę, że nie są najważniejsze dobra materialne, ponieważ największa wartość tkwi w drugim człowieku - podkreśla prof. Teresa Olearczyk.

- Słusznie, że to święto skierowane jest do młodych. Starego wiele się nie nauczy. Wszystko, czego nauczymy się w młodości, wraca ze zdwojoną siłą w dorosłości. Inwestowanie w młodość to najlepsza katecheza - konkluduje wykładowczyni Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: papież Franciszek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy