Reklama

Reklama

ŚDM: Oszuści próbują skorzystać na pielgrzymach

"Rodziny goszczące pielgrzymów informowały nas, że osoby u nich nocujące pokazują im banknoty, jakie udało im się wymienić i okazuje się, że są to pieniądze dawno wycofane z obiegu, czyli jeszcze sprzed denominacji". Na co jeszcze powinni uważać pielgrzymi, w jakiej liczbie spodziewają się ich organizatorzy i co czeka na nich w Krakowie - pytamy przedstawicielkę Komitetu Organizacyjnego ŚDM Ewę Korbut.

Jolanta Kamińska, Interia: Kraków jest pełen pielgrzymów, kolejni wciąż przybywają. Czy miasto zdaje egzamin organizacyjny, czy docierają do was informacje o trudnościach?

Reklama

Ewa Korbut z Komitetu Organizacyjnego ŚDM: - Jak pokazał nam system rejestracyjny w Krakowie jest już ponad 200 tys. pielgrzymów, którzy przybywają do nas różnymi drogami. Dzięki temu, że od początku współpracujemy z miastem wszystko, co do tej pory się wydarzyło, udało się przewidzieć. Wiedzieliśmy, że będzie duże obłożenie na dworcu - stąd współpraca z PKP, podobnie z obciążeniem na lotnisku. Do tej pory wszystko przebiega, jak należy. Również transport na terenie Krakowa jest sprawny. Dzięki umowie z ZIKIT-em, w udostępnionym transporcie publicznym, pielgrzymi podróżując po Krakowie mogą posługiwać się identyfikatorem jak biletem.

Ten identyfikator zapewniał pakiet pielgrzyma?

- Tak

A więc posiadają go tylko pielgrzymi zarejestrowani, ci którzy przybędą na własną rękę muszą zatroszczyć się o bilety?

- Tak, ale i tu miasto wyszło na przeciw, tworząc sześciodniowy bilet MPK na ten gorący czas.

Do Krakowa przybyło już 200 tys. pielgrzymów, ilu osób finalnie się spodziewacie?

- Aktualnie w systemie zarejestrowało się ponad 356 tys. pielgrzymów, ale spodziewamy się też osób, które zarejestrują się dopiero po przyjeździe do Krakowa. Dla tych drugich otwarte są centra informacyjno-rejestracyjne ulokowane w miejscach, w których pielgrzymi znajdą się w pierwszej kolejności - czyli na dworcach i lotniskach w Krakowie i Katowicach. Tam można się zarejestrować, albo skorzystać z informacji o przebiegu Światowych Dni Młodzieży.

Ledwie pielgrzymi zaczęli się zjeżdżać, a już doszło do nieprzyjemnych incydentów. Podszywając się pod komitet ŚDM kwestowano na "rzecz tej imprezy", pojawiają się również informacje o oszustwach podczas wymieniania waluty.

- O osobach kwestujących dowiedzieliśmy się dość wcześnie, ponieważ dotarły do nas ogłoszenia o pracę "przyjmę osobę, która będzie kwestować w czasie ŚDM". Od razu zgłosiliśmy to odpowiednim służbom. Jeśli chodzi o wymianę walut, głównie rodziny goszczące pielgrzymów informowały nas, że osoby u nich nocujące pokazują im banknoty, jakie udało im się wymienić i okazuje się, że są to pieniądze dawno wycofane z obiegu, czyli jeszcze sprzed denominacji.

- Będziemy uczulać na to pielgrzymów. Dostaliśmy również od NBP ulotki z przedstawionymi na zdjęciach pieniędzmi, jakie obowiązują w Polsce, które będziemy rozprowadzać.

Dotarły do was informacje o innych próbach oszustw?

- Już jakiś czas temu dostaliśmy wiadomości związane z wejściówkami. Zarejestrowani pielgrzymi otrzymują wejściówki na konkretne wydarzenia. Również w parafiach rozprowadzaliśmy darmowe "bilety" na uroczystości w Brzegach. Zdarzały się przypadki, że ktoś próbował takie wejściówki sprzedawać, lub je samodzielnie dodrukowywać. Dlatego cały czas podkreślamy, że wszystkie wydarzenia ŚDM są otwarte i bezpłatne. Jeżeli potrzeba wejściówek na dane wydarzenie, to są one darmowe i mają organizatorom pomóc kontrolować, ile osób przyjdzie. Przez to, że są na nich zaznaczone sektory i drogi dojścia, możliwe jest czuwanie nad ruchem pielgrzymów.

A jeżeli, ktoś będzie próbował wejść na takim dodrukowanym "bilecie", to czy możliwa jest weryfikacja?

- Wolontariusze i inne osoby wpuszczające pielgrzymów na sektory, zostały w tym celu przeszkolone i wiedzą dokładnie, jak wyglądają oryginały. To z pewnością ułatwi identyfikowanie tych wejściówek.

Dobre przygotowanie tak ogromnego przedsięwzięcia, jakim jest ŚDM to spore wyzwanie. Na jakie problemy organizacyjne natrafił Komitet na ostatniej prostej?

- Były kwestie, których nie udało sie przewidzieć, jak choćby zamknięcie ulic na Tour de Pologne, kiedy miały do nas dotrzeć wspomniane wcześniej wejściówki. To spowodowało, że musieliśmy skrzyknąć wolontariuszy, by wczesnym rankiem - zanim rozpocznie się wyścig - rozpakować ciężarówki. Rozumiemy jednak, że miasto żyje swoim życiem i ŚDM jest tylko jednym z wielu wydarzeń, choć rzeczywiście bardzo dużym i skomplikowanym organizacyjnie. Staramy się robić wszystko, żeby mieszkańcy mogli w miarę normalnie funkcjonować.

Nie da się ukryć, że impreza tego typu wiąże się ze znacznymi utrudnieniami zakłócającymi zwykłe funkcjonowanie miasta. Czy z tego powodu docierają do was od mieszkańców sygnały niezadowolenia i jak na nie odpowiadacie?

- Do Komitetu bezpośrednio nie dociera zbyt wiele takich głosów. Cały czas staramy się prezentować Światowe Dni Młodzieży jako imprezę nie tylko dla tych pielgrzymów, którzy do Krakowa przybywają. Chcemy, żeby to była także duża korzyść dla mieszkańców. Chociażby przedstawiając szeroką gamę wydarzeń kulturalnych, które podczas ŚDM się tutaj odbywają jak np. wystawa w Muzeum Narodowym "Maria Mater Misericordiae" - eksponaty udało się sprowadzić z kilkunastu krajów. Krakowianie mają niepowtarzalna okazję, by z tej oferty skorzystać.

- Mamy nadzieję, że całe wydarzenie przebiegnie w dobrej atmosferze. Już oglądamy na portalach społecznościowych setki zdjęć, pokazujących, że rynek krakowski wygląda tak, jakby odbywała się tam naprawdę bardzo dobra impreza. To cieszy.

Dowiedz się więcej na temat: ŚDM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy