Reklama

Reklama

Ian Brzezinski: To najważniejszy szczyt NATO od zimnej wojny

"Szczyt NATO w Warszawie będzie najważniejszy od zakończenia zimnej wojny; powinien się przede wszystkim skupić na wiarygodnym odstraszaniu wobec geopolitycznych i wojskowych ambicji Rosji" - ocenił ekspert w sprawach międzynarodowych i wojskowych Ian Brzezinski.

W opinii dla komisji spraw zagranicznych Senatu USA Brzezinski uznał, że spotkanie w Warszawie zapowiada się "na najważniejszy szczyt NATO od końca zimnej wojny". "Żaden poprzedni szczyt w tym okresie nie musiał zmierzyć się z tak złożonymi i bliskimi wyzwaniami jak te, które pojawiły się u wschodnich i południowych granic sojuszu" - ocenił.

Wskazał tu w pierwszej kolejności na "destabilizującą kombinację geopolitycznej asertywności i rosnącej potęgi militarnej Rosji".

Geopolityczne ambicje Rosji

Reklama

Zdaniem Brzezinskiego, odpowiedź na geopolityczne ambicje Rosji i jej potęgę wojskową powinna być głównym punktem szczytu. "Decyzje, które szczyt ogłosi w Warszawie, muszą zademonstrować wiarygodne odstraszanie rosyjskiej agresji, odnowić wizję Europy wolnej i bezpiecznej, i zapewniać, że wszyscy sojusznicy równo ponoszą ciężary związane z osiągnięciem tych celów" - uważa Brzezinski.

Jak ocenił, inwazja na Ukrainę jest "tylko jednym z elementów rewanżystowskiej polityki" uprawianej od 1999 roku, której przejawami były próby obalenia Pomarańczowej Rewolucji, cyberatak na Estonię, przerwy w dostawach energii na Litwę i Ukrainę oraz inwazja na Gruzję przed ośmioma laty.

Nawiązując do zapowiedzianego zimą ustanowienia wysuniętej obecności w środkowej Europie przez wysłanie batalionów rotacyjnie stacjonujących w Polsce i krajach bałtyckich oraz do okazania obecności w regionie Morza Czarnego Brzezinski podkreślił, że liczące po 800-1000 żołnierzy bataliony to małe siły w zestawieniu z dywizjami powietrznodesantowymi, zmechanizowanymi i pancernymi rozlokowanymi na zachodzie Rosji.

"Jeśli te bataliony NATO mają efektywnie odstraszać taką potęgę, muszą być zdolne przetrwać przynajmniej ograniczony czas w warunkach ataku. Muszą być na tyle groźne, by agresor liczył się z kosztami w razie ataku; nawet jeśli nie oczekuje się po nich, że odeprą adwersarza. Sojusz musi zademonstrować gotowość i determinację do wzmocnienia tych batalionów" - zaleca Brzezinski.

Wyzwania dla NATO

"Aby ta wysunięta wzmocniona obecność była wiarygodna, NATO potrzebuje zdolności w dziedzinach rozpoznania i wywiadu oraz obrony powietrznej, a stacjonujące na wschodnich obrzeżach jednostki muszą być silnie uzbrojone - w broń przeciwpancerną, a być może także artylerię i czołgi" - dodał.

Za konieczne ekspert uznał sporządzenie zintegrowanych planów przyjmowania tych jednostek przez państwa-gospodarzy na czas wojny. "Plany te powinny być ćwiczone, by zademonstrować gotowość bojową, sojusz musi też być w stanie szybko wzmocnić swoje wysunięte jednostki" - zaznaczył.

Zaleca on także zmiany w systemie dowodzenia i przywrócenie generałom i admirałom uprawnień do rozmieszczania jednostek w odpowiedzi na aktywność przeciwnika - jak miało to miejsce w zimnej wojnie.

Najważniejsze tematy

Do najistotniejszych tematów Brzezinski zalicza relacje NATO z Ukrainą, Gruzją i Mołdawią, których "pragnienie, by dołączyć do Zachodu, stało się powodem agresji Putina".

Zdaniem Brzezinskiego, "przywódcy państw NATO powinni wziąć pod uwagę transatlantyckie ambicje Ukrainy i Gruzji, a oba kraje powinny otrzymać wyraźną mapę drogową" do członkostwa uwzględniającą, że spełnienie politycznych i wojskowych kryteriów wymaga czasu.

Brzezinski postuluje też włączenie Gruzji i Ukrainy w sojusznicze działania na lądzie, morzu i w powietrzu w rejonie Morza Czarnego. Argumentuje, że wykorzystanie ich terytoriów byłoby z pożytkiem dla operacji rozpoznawczych, obrony powietrznej, zdolności do zwalczania okrętów podwodnych i innych, koniecznych wobec aneksji Krymu przez Rosję. Proponuje też, by w ćwiczeniach sojuszu korzystać z doświadczeń ukraińskich i gruzińskich żołnierzy, którzy walczyli z Rosjanami.

Według Brzezinskiego, sojusz powinien też przeprowadzić ćwiczenia na terytorium Ukrainy.

"Żadne z tych działań nie zagroziłoby integralności terytorialnej Rosji - zaznaczył Brzezinski - ale skomplikowałoby rosyjskie planowanie wojskowe i zwiększyłoby dla Rosji ryzyko związane z ewentualną dalszą agresją na Ukrainie".

W uwagach dla amerykańskich senatorów Brzezinski wyraził też zaniepokojenie, że dotychczas obok USA jedynie Niemcy, Wielka Brytania i Kanada wyraziły gotowość wysłania batalionów na wschodnią flankę. "Francja, Hiszpania, Włochy i inne kraje muszą uczynić podobne kontrybucje" - ocenił.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy