​Szczyt NATO w Warszawie. Problemy Władimira Putina

Realne wzmocnienie wschodniej flanki Sojuszu to jedno z najważniejszych postanowień szczytu NATO w Warszawie. - Dziś musimy już patrzeć w przyszłość, stawiając na dwa cele: skuteczne odstraszanie Rosji od podjęcia kolejnego agresywnego kroku i niedopuszczenie do stałego zamrożenia konfliktu na wschodzie Ukrainy - komentuje dr Marie Mendras z brytyjskiego Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Pochodząca z Francji politolożka wzięła udział w dyskusji na temat bezpieczeństwa na wschodniej granicy NATO podczas forum ekspertów, zorganizowanego na marginesie warszawskiego szczytu Sojuszu.

Pułapka militarnej eskalacji

Reklama

W jej ocenie Unia Europejska i Zachód stosunkowo dobrze zareagowały na rosyjską agresję na Ukrainie i aneksję Krymu. - Moskwa nie spodziewała się naszej jedności. Dziś musimy patrzeć w przyszłość, stawiając przed sobą dwa cele: skuteczne odstraszanie Rosji od podjęcia kolejnego agresywnego kroku i niedopuszczenie do stałego zamrożenia konfliktu w Donbasie - zaznacza.

Realizacji pierwszego zadania ma służyć decyzja państw NATO o wysłaniu do Polski i trzech krajów bałtyckich (Litwa, Łotwa, Estonia) batalionów Sojuszu.

- Przygotujmy się na nową politykę, długoterminowe zarządzanie konfliktem. Przy obecnej władzy w Moskwie będzie to zadanie wymagające, nie spodziewam się nagłej zmiany podejścia czy pierwszego kroku ze strony Władimira Putina. Musimy sobie z tym wyzwaniem radzić, być może przez następnych kilka lat, pamiętając, żeby skutecznie unikać pułapki militarnej eskalacji - dodaje ekspertka ds. Rosji.

Rosjanie nie są problemem

Wielkim wyzwaniem dla UE i NATO będzie także dalsze wspieranie Ukrainy i Donbasu, przy zachowaniu ciągłego dialogu z Rosją i państwami zagrożonymi ekspansywną polityką Kremla.

Uczestnicy dyskusji zgodnie podkreślili, że źródłem kryzysu we wzajemnych relacjach nie jest rosyjskie społeczeństwo, co często próbuje przekazać proputinowska propaganda - przedstawiając Zachód jako wroga wszystkich Rosjan - tylko decyzje władz Moskwy, sprzeczne z prawem międzynarodowym.

- Jednym z powodów interwencji Rosji na Ukrainie nie jest to, że Rosjanie są hipernacjonalistami, tylko wewnętrzna niestabilność kraju. Rosyjskie społeczeństwo nie ma pojęcia, jakie decyzje zamierza podjąć Kreml. Obowiązkiem NATO jest natomiast zapewnienie bezpieczeństwa każdemu z sojuszników - podkreśla dr Marie Mendras.

Trwanie na stanowisku

W ocenie ekspertki z Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Rosja stoi dziś w obliczu wyzwań znacznie poważniejszych niż Unia Europejska, zmagająca się z kryzysem migracyjnym czy brakiem zgody ws. dalszej integracji.

- Rosja traci wpływy na arenie międzynarodowej, boryka się z poważnym kryzysem ekonomicznym, przez co jest coraz mniej atrakcyjna dla byłych republik sowieckich i mniej kompetytywna gospodarczo, co prowadzi w pewnym stopniu do izolacji kraju, ale też zachowań agresywnych władz - wylicza gość szczytu NATO.

I dodaje: - Czy włodarze Kremla wiedzą jak przygotować się na jutro? Czy wiedzą co dalej z Ukrainą? Czy mają plan dla swojego społeczeństwa? Coraz więcej Rosjan, pomimo kontroli państwowych mediów, dostrzega, że przywódcy mają tylko jeden dominujący cel, czyli trwanie na stanowisku. 

W tej perspektywie prawdopodobnie nie ma idei zażegnania sporu na Ukrainie, a to "warunek konieczny do zjednoczenia Rosji z Zachodem" - kwituje Marie Mendras.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje