Reklama

Reklama

Raport SZLACHETNA PACZKA

Polska starość: Bez lodówki, wanny i ciepłej wody

- Jestem sam od 15 lat. Czasem uśmiecham się do speakerów telewizyjnych albo kłócę się nimi - mówi 67-letni Józef. Mieszka w małym pomieszczeniu, zaadaptowanym na mieszkanie, bez ciepłej wody.

Nie ma lodówki, pralki, wanny, ani prysznica. Jego dom to jeden, niewielki i nieogrzewany pokój w kamienicy. - Mam gazową butle, jak zimniej to ją włączam, ale nie jest źle - mówi starszy pan. 

Reklama

Kiedyś pracował jako urzędnik, między innymi w dziale organizacyjno-prawnym Urzędu Marszałkowskiego, był też kierownikiem. Nie otrzymuje emerytury, bo zabrakło mu 2,5 roku okresu składkowego. Ciągle ma nadzieję na dogadanie się z ZUS-em. 

Nadziei, wbrew trudnościom i chorobom - miażdżyca nóg, kłopoty z sercem, niepełnosprawność, ma całkiem sporo. Choć czasem jest zimno, samotnie i smutno, wierzy, że wnuczki będą odwiedzać go częściej, ich wizyty to dla niego "ruchome święto". Wierzy też, że właściciel kamienicy zgodzi się na przeprowadzkę do większego mieszkania. 

Na drzwiach łazienki wisi kalendarz. A w nim każdy dzień jest opisany - wizyta hydraulika, imieniny Zosi, odwiedziny w DPS-ie. - Po każdym dniu zapisuję w dzienniku, co się wydarzyło. Czasem nie mam nic do wpisania, bo nic się nie dzieje. Wtedy jest nudno, dziś zapiszę, że wy mnie odwiedziliście - cieszy się pan Józef.

Recepty dzielę na trzy

Narzucił sobie rygor i codziennie stara się zapisać 70 zdań. Choć od kiedy czyta książki Waldemara Łysiaka, którego uważa za najmądrzejszego polskiego pisarza, powtarza sobie: - człowieku, na co ty się rzucasz, z czym do świata? Ale pisze dalej. Recepty dzieli na "trzy działki", najpierw kupuje to, co najpilniejsze, potem resztę. 

Ostatnio nie mógł wykupić i jego stan zdrowia szybko się pogorszył, przez to nie wstawał z łóżka. - Radzę sobie. W Domu Pomocy Społecznej mam wyżywienie. A raz w miesiącu jest wydawka, co prawda to 3 godziny stania, więc nie zawsze daje radę - opowiada. 2 kg kaszy, 3 paczki makaronu, dwa mleka, konserwy i pulpety - to można dostać w ramach "wydawki". 

Wolontariusze Szlachetnej Paczki załatwili panu Józefowi abonament na obiady w restauracji blisko jego kamienicy. Ze 170 obiadów, zostały mu jeszcze 24, bo nie chodzi tam codziennie.  

Robię za konfesjonał

Długo zwlekał, zanim wybrał się do Domu Opieki Społecznej. Trochę się wstydził i nie wiedział, co powiedzieć. Bał się, czy mieszkańcy dobrze go przyjmą. Dzisiaj jest tam najbardziej oczekiwanym gościem. Przyjaciele z DPS-u nazywają go "konfesjonał", bo dobrze słucha, jak psycholog daje impuls do wstania z łóżka i świetnie doradza. 

On ma z kim zagrać w Remika i zjeść ciepły obiad.  - Kierowniczka ośrodka mówi, że fajnie, że jestem. Choć jestem najmłodszy, oni mi  zdradzają sekrety - cieszy się Józef. 

Jestem cały happy

- Przyjęcie do domu wolontariuszy Szlachetnej Paczki to było jedno z najmądrzejszych posunięć w moim życiu. Poznałem ludzi, na których absolutnie zawsze mogę polegać. No jestem cały happy - opowiada starszy pan. 

Jego przygoda z Paczką zaczęła się od poznania Marka - wolontariusza, z którym się zaprzyjaźnił. To Marek zorganizował pomoc darczyńców dla Józefa, opowiedział jego historię przyjaciołom. Potem każdy z nich chciał pana Józefa poznać, odwiedzić, spróbować pomóc. Od Paczki zaczęła się "lawina" nowych znajomych. Dzisiaj zawsze ktoś go odwiedzi, ktoś wyśle smsa. To sprawia, że w jego życiu jest jaśniej, lepiej.

Pomagaj ze SZLACHETNĄ PACZKĄ i daj rodzinom w potrzebie siłę do walki! 

Dla pana Józefa medal od Sióstr Radwańskich

Pan Józef to bohater. Dzielnie zmaga się z życiem. Nie narzeka, nie skarży się. Potrafi cieszyć się z małych rzeczy. Agnieszka i Ula Radwańskie przekazały mu "medal za waleczność". Siostry  to absolutny top światowego tenisa. Znają słodki smak zwycięstwa, ale jak same mówią, to porażki nauczyły je, by się nie poddawać i walczyć o swoje marzenia.    

Dzisiaj Agnieszka i Ula Radwańskiego przekazują dzielnemu starszemu panu symbole swoich największych tegorocznych sukcesów. Urszula - rakietę, którą grała podczas finału tegorocznego turnieju WTA w Stambule. Agnieszka oddaje sukienkę, w której wygrała turniej Masters w Singapurze. 

- Nie wolno się poddawać w żadnej sytuacji. Warto walczyć, warto spełniać swoje marzenia - podkreśla Urszula. Pan Józef walczy o każdy dzień, nie planuje się poddać. 

Pomagaj ze SZLACHETNĄ PACZKĄ i daj rodzinom w potrzebie siłę do walki!

 

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Szlachetna Paczka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje