Tajne więzienia CIA w Polsce

Sikorski: Jest nie fair stawiać Polskę pod pręgierzem. My nie torturowaliśmy

Szef MSZ Radosław Sikorski, odnosząc się do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ocenił, że Polska została postawiona pod pręgierzem i jest to ocena nie fair. "My nie torturowaliśmy, a sprawę badamy" - tłumaczył. ETPC orzekł, że Polska naruszyła konwencję praw człowieka ws. więzień CIA.

Szef MSZ podkreślił w czwartek w rozmowie z TVN24, że wyrok Trybunału jest nieprawomocny, a uzasadnienie do niego liczy 400 stron. "Musimy je głęboko przeanalizować i zdecydować czy się odwołamy" - powiedział. Jego zdaniem w tej sprawie "wina nie jest tylko po stronie polskiej".

Reklama

Sikorski odpowiadając na zarzut, że strona polska nie współpracowała z Trybunałem w celu wyjaśnienia sprawy więzień CIA podkreślił, że Polska była gotowa przekazać Trybunałowi tajne dokumenty w tej sprawie, ale ten nie miał takich "możliwości technicznych". "Nie mają pomieszczeń (kancelarii tajnej). Zdaje się, że to jest tak proste" - powiedział szef MSZ.

"Jesteśmy jedynym krajem, który w tej sprawie prowadzi postępowanie karne. Sprawa jest bardzo skomplikowana. Jest bardzo nie fair stawiać Polskę w tej sprawie pod pręgierzem. Bo my nie torturowaliśmy, a sprawę badamy" - podkreślił.

Szef MSZ odniósł się też do osób, które postawiły Polsce zarzuty. "Przestrzegałbym przed nadmierną sympatią dla ludzi, którzy w tej sprawie stroją się w piórka ofiar. Mówimy o krwawych terrorystach, którzy mają na sumieniu tysiące niewinnych ludzi" - powiedział.

Na pytanie dlaczego do dziś nie zostali oni skazani przez Amerykanów Sikorski odparł: "To pytanie do Amerykanów". Dodał też, że działalność terrorystyczna Abu Zubajdy i Abd al-Rahim al-Nashiriego jest "nieźle udokumentowana".

Na uwagę, że prokuratura "twierdzi, że 6 lat prowadzi śledztwo, z którego nic nie wynika m.in. dlatego, że Amerykanie stosują obstrukcję" Sikorski odpowiedział, że "lepiej, by było, żeby ta sprawa nigdy nie wyciekła, są między sojusznikami i między służbami tajnymi sprawy, które powinny być tajne".

Dopytany, czy lepiej, żeby ta sprawa nigdy nie wyciekła, czy żeby nigdy nie miała miejsca na polskim terenie, szef MSZ stwierdził, że "to nie pytanie do nas, tylko do tych, którzy o tych sprawach decydowali".

Sikorski ocenił, że b. premier Leszek Miller zapewne obecnie "sądzi, że był bardzo spolegliwy wtedy wobec Stanów Zjednoczonych". "Ale pamiętajmy, jaka panowała atmosfera wtedy. Opozycja też uważała, że nawet wojna w Iraku to wspólna wojna, bo wszyscy byliśmy w szoku po atakach na Amerykę, na naszego sojusznika 11 września (2001 r.). Jest trochę nie fair teraz oceniać tamte wydarzenia, gdy kurz i emocje opadły, bo wtedy wydawało się, że to jest normalna walka z bardzo potężnym przeciwnikiem" - mówił Sikorski.

Powiedział też, że "Polska nie jest jedynym krajem, który pomaga sojusznikom w sprawach związanych z terroryzmem". Na pytanie, czy Polska powinna "pomagać torturowaniem" odpowiedział, że "o ile wie, Polska nigdy nikogo nie torturowała". Na uwagę, że chodzi o pomoc w torturowaniu odpowiedział, że to pytanie do "tych, którzy takie decyzje podejmowali". "Za czasów rządów PO i PSL, a także poprzedniego rządu, nic takiego w Polsce nie miało miejsca" - powiedział Sikorski.

W czwartek Trybunał w Strasburgu ogłosił pisemnie nieprawomocne wyroki w sprawie skarg na Polskę złożonych przez Palestyńczyka Abu Zubajdę i Saudyjczyka al-Nashiriego, którzy twierdzą, że w latach 2002-2003 zostali - za przyzwoleniem polskich władz - osadzeni w tajnym więzieniu w Polsce, gdzie CIA miała ich torturować.

Domagali się uznania, że Polska naruszyła kilka artykułów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, jak: zakaz tortur i nieludzkiego traktowania; prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego; do poszanowania prywatności; prawo do uczciwego procesu i "skutecznego środka odwoławczego" oraz prawo do życia (w związku z tym, że sąd USA może im wymierzyć karę śmierci) i do wolności wypowiedzi. Zaskarżyli też przewlekłość i nieefektywność trwającego od 2008 r. polskiego śledztwa w całej sprawie.

Polska wnosiła o odrzucenie skarg, co uzasadniała m.in. faktem, że wciąż toczy się polskie śledztwo, a zajmując wcześniej stanowisko, rząd mógłby wpłynąć na ocenę sprawy przez niezależną prokuraturę.

Siedmioosobowy skład Trybunału w jednogłośnie przyjętych orzeczeniach uznał aż siedem naruszeń konwencji przez Polskę. Oddalił też zastrzeżenie polskiego rządu, że nie może badać sprawy, skoro nadal trwa polskie śledztwo.

Uznał ponadto, że Polska nie wywiązała się z obowiązku odpowiedniej współpracy z nim przy wyjaśnianiu skarg ws. więzień CIA w Polsce. Polska uchybiła swemu zobowiązaniu wynikającemu z artykułu 38. konwencji - orzekł. Stanowi ona, że strony udzielą "wszelkich niezbędnych ułatwień" dla skutecznego dochodzenia w Trybunale.

Przyznał też skarżącym po 100 tys. euro zadośćuczynienia (plus 30 tys. euro Abu Zubajdzie). Al-Nashiri żądał 300 tys., a Zubajda 150 tys. plus 30 tys. zwrotu kosztów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

"Amerykanin torturował, a Polaka wieszają". Felieton Grzegorza Jasińskiego

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje