Reklama

Reklama

Tarcza antyrakietowa w Polsce?

Zagrożenie może być większe

Pytany, czy Redzikowo lub Słupsk może stać się celem wrogich sił w związku z instalacją tarczy, premier nie wykluczył, że kilka miast w Polsce będzie w przypadku konfliktu na celowniku. - Ale też żadne miejsce nie będzie tak chronione - zapewnił.

Reklama

- Zakładamy też, że generalnie uczestnictwo w tym przedsięwzięciu bardziej oddala groźbę ataku na Polskę niż przybliża - podkreślił Tusk.

- Czy przystąpienie Polski do NATO nie zwiększyło zagrożenia? W pewnym sensie tak. Ale Polska nie może być państwem neutralnym i bezbronnym. To bardzo duże ryzyko - zaznaczył premier. Jak dodał, Polska to nie Szwajcaria ani Szwecja.

Bogdan Klich pytany o zagrożenie jakie niesie tarcza dla Redzikowa powiedział, że "bezpieczeństwo Polski jest bezpieczeństwem niepodzielnym". Tzn., jak dodał, nie można powiedzieć, że Redzikowo będzie słabiej zabezpieczone, a lepiej będzie zabezpieczony np. obszar Sudetów.

- Tam wszędzie, gdzie są instalacje wojskowe, a są rozsiane po całej Polsce, każdy z tych punktów będzie potencjalnym punktem agresji, gdyby do niej doszło - zaznaczył minister.

I premier i Klich przepraszali, za odwołanie wcześniejszej wizyty w Słupsku, planowanej na 21 sierpnia. Premier powiedział, ze ministrowie, którzy mieli wówczas przyjechać do Słupska "usłyszeli od niego to, co mieli usłyszeć", ale ze względu na obecność pań nie powtórzy tego.

Klich tłumaczył, że jego przyjazd został odwołany, ze względu na tragiczne wydarzenia w Afganistanie - śmierć trzech polskich żołnierzy. Jak dodał, jego obowiązkiem było pojechać do jednostki saperów w Kazuniu skąd pochodzili zabici żołnierze.

Zarówno premier jak i minister ON zapewniali mieszkańców Słupska, że nie ma możliwości umieszczenia broni jądrowej w bazie w Redzikowie. Kilka pytań dotyczyło tego problemu.

Premier nie zgodził się z sugestiami, że umieszczenie w Redzikowie elementów tarczy antyrakietowej może mieć negatywny wpływ na turystykę w tym regionie. "Mnie by do głowy nie przyszło nie pojechać, bo tam jest instalacja. Raczej więcej ludzi przyjedzie" - ocenił szef rządu.

Tusk namawiał także mieszkańców Słupska, aby przez swoich przedstawicieli "skutecznie przypilnowali rozstrzygnięć, o których mówili, czyli decyzji o środkach, które będą jakąś formą rekompensaty i zadośćuczynienia za poczucie zagrożenia wynikającego z decyzji o lokalizacji tarczy".

- Władzy trzeba pilnować, mnie także - dodał premier. Szef rządu podkreślił jednocześnie, że instalacja tarczy dotyczy Środkowego Pomorza, czyli jego ziem.

Szef rządu otrzymał od mieszkańców Słupska prezenty, m.in. krzemień pasiasty, czyli - jak tłumaczył jeden z uczestników spotkania - kamień optymizmu, żeby premierowi nie zabrakło energii do dalszego działania.

Otrzymał także zielonego pasikonika, czyli symbol Ustki oraz trzy teczki z petycją w sprawie przebudowy drogi krajowej nr 6 na odcinku Słupsk-Gdańsk z 15 tys. podpisów.

Przed spotkaniem Donald Tusk powiedział, że "wstępnie ma już wyobrażenie", jak można pomóc temu regionowi. Jego zdaniem, realne jest przejęcie przez rząd przebudowy drogi ze Słupska do Ustki i połączenie jej z droga krajową nr 6 Szczecin-Gdańsk. Jak dodał, o tej sprawie rozmawiał już z ministrem infrastruktury Cezarym Grabarczykiem, prosząc o informację w jaki sposób można przyspieszyć tę inwestycję.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: zagrożeni | Donald Tusk | redzikowo | Słupsk | Bogdan Klich | instalacja | referendum

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne