Reklama

Reklama

Tarcza antyrakietowa w Polsce?

"Tarcza antyrakietowa" ma chronić USA i ich sojuszników

Polscy i amerykańscy negocjatorzy parafowali w czwartek w Warszawie umowę w sprawie rozmieszczenia w Polsce elementów amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej, mającego chronić terytorium USA, ich wojska oraz terytoria sojuszników z NATO przed atakiem rakietowym.

Nad systemem obrony przeciwrakietowej pracuje amerykańska Agencja Obrony Przeciwrakietowej - Missile Defense Agency. System (będący kontynuacją powziętej w latach 80. Inicjatywy Obrony Strategicznej SDI zwanej "Gwiezdnymi Wojnami) ma w założeniu być wielowarstwowy - zapewniać ochronę przed pociskami dalekiego zasięgu oraz wystrzelonymi z mniejszych odległości. W Polsce miałaby powstać baza 10 rakiet przechwytujących pociski dalekiego zasięgu wystrzelone w Azji.

Reklama

Zdaniem niektórych ekspertów ulokowanie bazy w Europie środkowej jest optymalne właśnie ze względu na osłonę wschodniego wybrzeża USA, ponieważ dla ochrony Europy korzystniejsze byłoby umieszczenie rakiet przechwytujących dalej na południe.

Pociski przechwytujące nie zawierałyby żadnego ładunku wybuchowego, niszcząc cel samą energią uderzenia. Byłaby to naziemna baza obrony balistycznej w środkowej fazie lotu (w nomenklaturze MDA - Ground-Based Midcourse Defense). Pociski przechwytujące miałyby niszczyć wrogie pociski balistyczne w środkowej - najwolniejszej i najwyższej - fazie lotu, gdy znajdują się one w najwyższej warstwie atmosfery lub ponad nią.

Według Amerykanów nie ma obawy, by zestrzelony pocisk balistyczny wyrządził szkody na ziemi - część jego szczątków pozostałaby nad atmosferą, a te, które by spadały w kierunku ziemi, spaliłyby się. Także pocisk przechwytujący - interceptor, który chybiłby celu, spłonąłby wskutek tarcia w atmosferze.

MDA nie kryje, że procedura decyzyjna musiałaby być tak szybka, że nie byłoby czasu na konsultacje z sojusznikami w sprawie użycia antyrakiet.

Plany umieszczenia w Polsce wyrzutni pocisków, a w Czechach naprowadzającego je radaru wzbudziły sprzeciw Rosji. Przedstawiciele amerykańskiej administracji wielokrotnie zapewniali, że niemożliwe jest nadanie systemowi Missile Defense charakteru ofensywnego, a system nie tylko nie zagraża Rosji, ale w perspektywie może zwiększyć także jej bezpieczeństwo.

Wchodzące w skład "tarczy" pociski przechwytujące dalekiego zasięgu miałaby chronić Europę północną i środkową, ale nie pokrywałyby Turcji i części terytorium Włoch. Na te zastrzeżenia Amerykanie odpowiadają, że te obszary można objąć ochroną systemów krótszego zasięgu.

Polska swoje negocjacje w sprawie zgody na ulokowanie amerykańskiej bazy wiązała z warunkiem wzmocnienia obrony powietrznej kraju systemami krótkiego i średniego zasięgu. Parafowana w czwartek umowa przewiduje, że w Polsce będzie na stałe stacjonować bateria pocisków Patriot. Jest to system ostatniej linii obrony, zaprojektowany do zwalczania balistycznych pocisków rakietowych bliskiego i średniego zasięgu oraz samolotów.

Na kwietniowym szczycie NATO w Bukareszcie organizacja uznała, że amerykański system wnosi wkład w ochronę sojuszników przed rakietami balistycznymi długiego zasięgu. W deklaracji końcowej Sojusz zadeklarował, że zbada, czy możliwe jest przyszłe połączenie systemów amerykańskiego, sojuszniczego i rosyjskiego.

Dowiedz się więcej na temat: NATO | pociski | tarcza antyrakietowa | tarcza | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy