Afera podsłuchowa

"Fakt": Jest 6 taśm z Kulczykiem

Pierwszym celem nagrań w aferze taśmowej wcale nie byli politycy, ale najbogatszy Polak, Jan Kulczyk. Śledczy mają nagrania sześciu spotkań z udziałem tego biznesmena. On sam nie kupił nagrań od kelnerów - czytamy w "Fakcie".

Prowadzący śledztwo mają 1500 godzin nagrań z podsłuchów w warszawskich restauracjach. Według nieoficjalnych informacji "Faktu", specjalna grupa agentów ABW i CBŚ ma wśród zarejestrowanych spotkań biznesmenów i polityków taśmy z 6 spotkań najbogatszego Polaka. 

Reklama

Kulczyk przyjmował swoich gości w vip-roomie w Pałacu Sobańskich. Znający sprawę mówią tabloidowi, że wiele wskazuje na to, iż to on był pierwszym celem osób stojących za procederem nagrywania. "A kiedy okazało się, że po restauracjach chadzają praktycznie wszyscy najważniejsi politycy i właśnie tam podejmują strategiczne rządowe decyzje, rozmawiając o najważniejszych sprawach, zaczęto nagrywać każdego" - mówi "Faktowi" osoba znająca kulisy sprawy.

Rozpracowujący aferę zapewniają, że nagrania na pewno od nich "nie wypłyną", ale nie mają gwarancji, że zleceniodawcy podsłuchów nie mają kopii tych taśm.

Dowiedz się więcej na temat: afera taśmowa | Jan Kulczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje