Afera podsłuchowa

Nisztor: Giertycha musiałem nagrać

- Giertych i Piński chcieli robić dziwny interes, chciałem mieć dowód. Nagrałem rozmowę, każdy dziennikarz śledczy zrobiłby to samo - mówi Piotr Nisztor. Tygodnik "Wprost" opublikował na swojej stronie internetowej krótką rozmowę z dziennikarzem, który dostarczył redakcji nagrania podsłuchanych rozmów czołowych polskich polityków.

W wywiadzie Nisztor ujawnia kulisy powstania nagrania, którego zapis tygodnik opublikuje jutro. Chodzi o spotkanie Romana Giertycha, Nisztora i Jana Pińskiego.

Według "Gazety Wyborczej", tematem nagranej przez Nisztora w 2011 roku rozmowy miała być sprzedaż za 400 tys. zł praw autorskich do książki, którą Nisztor napisał o Janie Kulczyku. Chodzić miało o to, by książka się nie ukazała. Giertych potwierdził "Wyborczej", że negocjował z Nisztorem sprzedaż praw autorskich "w imieniu przyjaciela pana Kulczyka", a zleceniodawca nie chciał, by Kulczykowi było przykro z powodu nieprzyjemnych dla jego ojca fragmentów publikacji. Negocjacje miały się nie powieść, bo Nisztor chciał więcej pieniędzy.

"Dziwny interes"

W opublikowanym dziś wywiadzie dla "Wprost", dziennikarz twierdzi, że jako pierwszy sprzedaż praw autorskich do książki o Janie Kulczyku zaproponował mu w sierpniu 2011 roku Jan Piński. Nisztor miał za to dostać 300 tys. zł. Nie zgodził się. Wtedy Piński miał go namówić na rozmowę z Romanem Giertychem. Nisztor spodziewał się, że podczas rozmowy padną kolejne propozycje, dlatego poszedł na spotkanie z dyktafonem.

"Nagrałem rozmowę, którą wam przekazałem. Każdy dziennikarz śledczy, który szedłby na takie spotkanie, zrobiłby to samo co ja. Było dwóch blisko związanych z sobą ludzi, którzy mieli wspólny i dość dziwny interes. Chciałem mieć dowód. To chyba oczywiste" - mówi w wywiadzie dla "Wprost".

Reklama

Podczas rozmowy Nisztor nie przyjął propozycji Giertycha, która miała opiewać na 400 tys. zł.

Zdaniem Pińskiego, potem dziennikarz spotkał się jeszcze z przedstawicielami Kulczyka i próbował sprzedać książkę. Sam Nisztor zapewnia jednak, że to nieprawda. "Rozważam występowanie na drogę sądową przeciw ludziom, którzy te kłamstwa kolportują" - zapowiada.

Dlaczego zatem książka do tej pory się nie ukazała? Jak twierdzi Nisztor, wydawnictwo, z którym miał początkowo podpisaną umowę, wycofało się. "Czegoś się bali" - spekuluje i dodaje, że po tym niepowodzeniu nie szukał już kolejnego wydawcy.

Giertych pozwie "Wprost"

Ujawnienie stenogramu rozmowy Giertycha, Nisztora i Pińskiego "Wprost" anonsuje okładką, na której widnieją zdjęcia Jana Kulczyka i Giertycha, a pod nimi tytuł "Dorwać Kulczyka" i zdanie: "Roman Giertych, adwokat ludzi władzy, chciał tworzyć grupę, która będzie wymuszała pieniądze od najbogatszych Polaków: Kulczyka, Solorza, Czarneckiego, Sołowowa".

W reakcji na tę publikację Giertych zapowiedział już złożenie cywilnego pozwu o 500 tys. zł przeciw "Wprost" i doniesienia do prokuratury o złamaniu prawa przez Nisztora.

Jak dotąd tygodnik "Wprost" opublikował kilka rozmów czołowych polityków Platformy Obywatelskiej. W połowie czerwca ukazały się stenogramy i nagrania podsłuchanych rozmów między innymi szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP Markiem Belką, byłego ministra transportu Sławomira Nowaka z Andrzejem Parafianowiczem oraz szefa MSZ Radosława Sikorskiego z byłym wicepremierem i ministrem finansów Jackiem Rostowskim.


Dowiedz się więcej na temat: taśmy 'Wprost' | afera podsłuchowa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje