Afera podsłuchowa

Szef MSW milczy po posiedzeniu komisji ds. specsłużb

Dwie i pół godziny trwało nadzwyczajne posiedzenie sejmowej komisji do spraw specsłużb. Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz oraz wiceszefowie ABW tłumaczyli się przed posłami z afery nagraniowej. Po wyjściu z posiedzenia nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami.

Posłowie z sejmowej komisji ds. służb specjalnych podkreślają, że to co usłyszeli było ogólne i powierzchowne. Przekazane informacje nie zawierały szczegółów objętych tajemnicą śledztwa.

-
Nic więcej nie wiemy, niż można przeczytać w gazetach - powiedział Marek Opioła (PiS). - Nawet nie wiemy, jakie osoby zostały zatrzymane - to państwo mnie o tym informujecie. To pokazuje, jak traktowana jest speckomisja - ocenił. - Minister Sienkiewicz zasłaniał się tajemnicą śledztwa, ABW też nie chciała nam udzielić żadnych informacji - dodaje. - Nie były przedstawiane żadne hipotezy dotyczące wyjaśnienia sprawy podsłuchów, nie dostaliśmy nawet informacji o tym, ile osób zostało zatrzymanych i kiedy - dodał. - Mieliśmy nawet problem z uzyskaniem informacji o podstawie prawnej dla działań własnych ABW w tej sprawie - podkreślił poseł PiS. Opioła powiedział, że zapytał Sienkiewicza o to, czy poda się do dymisji. - Minister odpowiedział, że się nie poda. Uważa, że tę sprawę powinien wyjaśnić do końca i nie uważa, że powinien się podać do dymisji - relacjonował. PiS domaga się odwołania Sienkiewicza. Według Opioły ustąpić powinien też szef ABW.

Reklama

Artur Dębski (TR) powiedział, że przedstawiona informacja miała charakter bardzo ogólny. - Wiedziałem od początku, że tak będzie. Bez wiedzy ze śledztwa, wiedzy operacyjnej, nie da się poznać szczegółów tej sprawy - podkreślił. - Nie jesteśmy bliżej żadnej teorii. Wszelkie informacje będą jedynie hipotezami, a nie wiedzą - dodał. Służby pracują, z dość dużym rozmachem, ale w informacji zasłaniają się tajemnicą prowadzonego śledztwa - zarówno przez prokuraturę, jak i specjalny zespół CBŚ i ABW - mówił Dębski.

Według Elżbiety Radziszewskiej (PO) ponieważ podczas posiedzenia nie było żadnych osób prowadzących postępowanie, nie było pełnej informacji. Według niej, gdy będą na posiedzeniu za dwa tygodnie, "być może to, co jest objęte tajemnicą postępowania prokuratorskiego, przestanie być tajemnicą również dla nas". - Usłyszeliśmy wszystkie te informacje, które nas interesowały, a nie są objęte tajemnicą śledztwa - podkreśliła. - To, co jest tajemnicą, nie mogło paść głośno - dodała. Paweł Olszewski (PO) ocenił, że udzielone komisji informacje były rzeczowe i pełne na tyle, na ile pozwala na to dobro śledztwa. - Minister i szef ABW nie informowali o bieżących zatrzymaniach - zaznaczył.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadzi dwa śledztwa - w sprawie podsłuchiwania polityków i treści rozmów Sławomira Nowaka z b. wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem. Postępowanie wyjaśniające w sprawie akcji ABW w redakcji "Wprost" prowadzi szef Agencji Dariusz Łuczak. Wcześniej akcję prokuratury i ABW oceniał minister sprawiedliwości, a działania prokuratorów - prokurator generalny Andrzej Seremet. Z polecenia szefa ABW i w uzgodnieniu z komendantem głównym policji została powołana specjalna grupa, która od kilku dni intensywnie pracuje nad sprawą podsłuchów. W skład grupy wchodzą funkcjonariusze ABW i CBŚ, którzy pracują nad różnymi wątkami i zbierają wszelkie informacje. W niedzielę "Wprost" podał, że źródłem informacji o nagraniach jest biznesmen.

We wtorek zarzuty usłyszał Konrad L. - kelner z restauracji Amber Room w Pałacu Sobańskich, w której dokonywano części podsłuchów. Wcześniej postawiono zarzuty w tej sprawie i zwolniono za kaucją managera restauracji Sowa i Przyjaciele Łukasza N. We wtorek zatrzymano też dwie osoby, które zostaną przesłuchane w środę. Prokuratura nie ujawniła informacji o nich, według mediów jednym z zatrzymanych jest współwłaściciel firmy Składy Węgla i główny akcjonariusz giełdowych spółek Hawe i ZWG.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje