Reklama

Reklama

Rosati: Podchodzę nieufnie do propozycji Macrona. Lucke: To sprzeczne z traktatami

- Prezydent Macron może wygląda sympatycznie, ale jeśli chodzi o politykę europejską, to zachowuje się, jakby nie miał o niej pojęcia - powiedział w wywiadzie dla Deutsche Welle i Interii niemiecki europoseł Bernd Lucke z grupy konserwatystów. I przyznał, że zagłosował za art. 7 przeciwko Polsce.

W drugim odcinku programu "Studio Europa" realizowanym wspólnie przez Interię i Deutsche Welle w Brukseli udział wzięli: europoseł Platformy Obywatelskiej Dariusz Rosati oraz niemiecki europoseł frakcji EKR Bernd Lucke. Program prowadziły Agnieszka Waś-Turecka z Interii i Jowita Kiwnik Pargana z Deutsche Welle.

Reklama

Politycy odnieśli się m.in. do nowej propozycji Belgii i Niemiec, które zaproponowały w ostatnich dniach, by kraje członkowskie wzajemnie oceniały stan swojej praworządności. Gdyby ta propozycja przeszła, to Polska oceniałaby stan praworządności m.in. w Niemczech, a Niemcy w Polsce.

- To nie jest dobry pomysł - ocenił Dariusz Rosati. - Powinniśmy mieć instytucje, do których wszystkie kraje członkowskie miałyby zaufanie. Instytucje niezależne politycznie, które będą obarczone obowiązkiem wydawanie bardzo obiektywnych opinii tak, jak w systemie sądownictwa, gdzie sądy są niezależne - dodał.

Obaj politycy obecni w studiu nie podjęli się oceny stanu praworządności w kraju interlokutora.

- Mi i niemieckim posłom po prostu nie przystoi wyrokować - powiedział Bernd Lucke i dodał, że obecna procedura na mocy art. 7 jest upolityczniona.

Niemiecki europoseł uważa, procedura, która prowadzi do tego, że "wskazujemy palcem na kraje środkowej i wschodniej Europy, jak Polska, Węgry, Rumunia", podczas gdy są jeszcze inne, oczywiste przypadki naruszeń praworządności w pozostałych krajach, jak sprzedawanie obywatelstwa na Malcie czy sprzeczne z prawami człowieka ustawodawstwo azylowe. Jednak w tych przypadkach nie wszczęto żadnej procedury.

Lucke zapytany o to, kto i dlaczego - jego zdaniem - rzekomo decyduje o tym, wobec kogo rozpocząć procedurę, odpowiedział: - Nie wiem dokładnie, jaki stoi za tym interes, ale jest to interes antyeuropejski, dlatego że to dzieli UE na starą i nową. Czyj to jest interes? Nie wiem.

Pytany o stan praworządności w Polsce, niemiecki europoseł powiedział: - Jestem zaniepokojony tym, co dzieje się w ramach reformy wymiaru sprawiedliwości, zwłaszcza jeśli chodzi o działania wobec TK - dlatego głosowałem za wszczęciem procedury z art. 7 wobec Polski, bo wydaje mi się że Polska przynajmniej powinna to wyjaśnić w Radzie. (...) Jeśli chodzi o Węgry, byłem mniej przekonany i głosowałem przeciwko.

Problem brexitu

W "Studio Europa" posłowie byli pytani także o zamieszanie związane z brexitem.

- To, co się dzieje w Wielkiej Brytanii, jest czymś zupełnie niepojętym. (...) [Wielka Brytania - przyp. red.] doprowadziła się do kompletnego chaosu. To jest wielka porażka brytyjskiej klasy politycznej, która najpierw rozpoczęła procedurę brexitu, rozpowszechniając kompletnie fałszywe informacje o UE, a teraz nie wie, jak wyjść z tego impasu - ocenił Dariusz Rosati.

Zdaniem europosła PO, "UE jest gotowa współpracować z Wielką Brytanią, tylko Londyn musi powiedzieć, czego chce". - Uważam, że można przedłużyć brexit do wyborów europejskich, ale tylko w celu, by Wielka Brytania przygotowała plan uporządkowanego wyjścia. Natomiast jeśli Brytyjczycy chcą urządzić drugie referendum, to można poczekać do końca czerwca, czyli do momentu rozpoczęcia prac przez nowy parlament. Moim zdaniem to jednak maksymalny termin odroczenia - podkreślił Rosati.

Odmiennego zdania jest Bernd Lucke, który popiera "odroczenie nawet o dwa lata, jeśli tyle potrzebują [Brytyjczycy - przyp. red]".

- Problem leży w sytuacji politycznej Wielkiej Brytanii. To, co teraz dzieje się w Izbie Gmin, to po prostu farsa. (...) Pilnie potrzeba, by stwierdzono, że pani premier May nie ma możliwości decyzji (...). Powinno być drugie referendum. (...) Powinniśmy dać Brytyjczykom szansę na pozostanie w UE - ocenił Lucke.

Macron do Europejczyków

Goście programu "Studio Europa" odnieśli się także do listu do Europejczyków, który wystosował niedawno prezydent Francji Emmanuel Macron. A dokładniej do tej jego części, w której Macron pisze: "Europa powinna ustanowić dla każdego pracownika, ze Wschodu na Zachód i z Północy na Południe, osłonę społeczną gwarantującą mu takie samo wynagrodzenie w tym samym miejscu pracy".

Zdaniem Dariusza Rosatiego postulat takiego samego wynagrodzenia w tym samym miejscu pracy jest "nieuzasadniony politycznie i ekonomicznie".

- Podchodzę z pewną nieufnością do propozycji Macrona, bo doświadczenie ostatnich dwóch lat wskazuje, że on stara się chronić francuski rynek przed konkurencją sprawniejszych przedsiębiorstw z Europy środkowej. I bardzo mi się to nie podoba - ocenił europoseł PO.

Sceptyczny wobec postulatu Macrona jest także Bernd Lucke.

- Moje wrażenie po przeczytaniu tego listu jest takie, że Macron może wygląda sympatycznie, ale jeśli chodzi o politykę europejską, to wygląda, jakby nie miał o niej pojęcia. Prezydent Francji uważa, że potrzebujemy takich samych norm przyznawania statusu uchodźcy. Ale przecież już to dawno w UE ustaliliśmy. Chce, żeby w przetargach publicznych były wspierane firmy europejskie kosztem tych spoza UE. Ale to sprzeczne z traktatami. Obawiam się, że jeśli Macron będzie próbował rozwiązywać problemy Europy bez wiedzy i świadomości, to nie tylko nie zbliżymy się do rozwiązania, ale wręcz oddalimy - zauważył niemiecki europoseł.

- Zastanawia mnie także to, że Macron czyni propozycje dotyczące płacy minimalnej, podczas gdy polityka francuska doprowadza do ustawodawstwa, które Francuzi niespecjalnie popierają, bo inaczej nie zakładaliby żółtych kamizelek - dodał.

Zacieśnianie współpracy obronnej

W liście Macrona pojawił się także postulat zacieśnienia współpracy obronnej. Odniosła się do niego m.in. nowa szefów niemieckiego CDU Anagret Kramp-Karrenbauer, która studziła trochę zapał francuskiego prezydenta. Zaproponowała jednak zbudowanie wspólnego, europejskiego lotniskowca.

Sceptyczny co do zacieśniania współpracy wojskowej jest także Bernd Lucke. - NATO się sprawdza i nie trzeba tutaj nic zmieniać (...). Jak miałaby wyglądać wspólna armia np. po stronie Francji, która ma broń atomową? Nie sądzę, by była gotowa ją udostępnić państwom europejskim. Za wiele w tym temacie rzeczy niewiadomych, nieprzemyślanych, by można było iść dalej. Lotniskowiec tutaj nic nie zmieni - ocenił Lucke.

Za zacieśnianiem współpracy jest natomiast Dariusz Rosati. - Podstawową gwarancją bezpieczeństwa jest NATO, (...) ale nie możemy nie dostrzegać, że w polityce USA wobec UE i NATO pojawiły się tendencje, które mogą budzić niepokój. (...) Mieliśmy szereg wypowiedzi prezydenta Trumpa wskazujących na to, że USA być może nie będą tak zaangażowane w obronę kontynentu europejskiego, jak kiedyś, a to oznacza, że powinniśmy w większym stopniu polegać na własnych siłach - podkreślił Rosati.

Program "Studio Europa" prowadziły: Agnieszka Waś-Turecka z Interii i Jowita Kiwnik Pargana z Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy